Strona 7 z 10

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 13:38
autor: kalka_96
Kochani, nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę :D
Od pewnego czasu niektórych z Was męczyłam opowiadaniami o 'grzybku' :mrgreen:

Dziś wyszłam do domku ze szpitala. Byłam ostatnio troszkę tajemnicza na forum :neutral: ale nie chciałam zapeszać :wink:
Otóż nareszcie doczekałam się gastrostomii niskoprofilowej (PEG Button) nie chcę Was 'katować' zdjęciami, ale uwierzcie, że malutki 'guziczek' założony przez skórę do żołądka jest dużo bardziej wygodniejszy, niż zwisająca z brzucha rurka, którą miałam od sierpnia '14.

Wszystko poszło dobrze. I nareszcie się doczekałam, bo jak to u mnie bywa, różne 'przygody' miałam po drodze i troszkę musiałam czekać na ukochanego ''button'a''

Miałam troszkę 'pod górkę', bo pierwszy raz byłam w szpitalu zupełnie sama (nikt mnie nie odwiedził) i sama się do niego 'dostarczyłam' :p Ale dałam radę, pomimo dużego bagażu i urwanej rączki od walizki.

I oczywiście pięknie dziękuję, że mnie wspieraliście tu na forum, jak też na fb czy sms'owo. Jesteście wspaniali!

Od dziś uczę się podłączać kroplówkę w troszkę inny sposób i bardzo się boję, by nie wyrwać sobie tego malutkiego cuda z brzucha :smutny:

aaaa i oczywiście wyszłam z wielkimi sińcami na rękach (5 prób założenia wenflonu) a tu w sobotę studniówka :/

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 14:34
autor: Filifionka
kalka_96 pisze:Otóż nareszcie doczekałam się gastrostomii niskoprofilowej (PEG Button) nie chcę Was 'katować' zdjęciami, ale uwierzcie, że malutki 'guziczek' założony przez skórę do żołądka jest dużo bardziej wygodniejszy, niż zwisająca z brzucha rurka, którą miałam od sierpnia '14.
kalka_96, wprawdzie nigdy nie mialam z tym doczynienia, ale po Twoim opisie mogę sobie wyobrazić, jaka to dobra wiadomość. Bardzo się cieszę :spoko:
kalka_96 pisze:Od dziś uczę się podłączać kroplówkę w troszkę inny sposób i bardzo się boję, by nie wyrwać sobie tego malutkiego cuda z brzucha
Początki są na pewno bardzo ciężkie, ale z dnia na dzień będziesz stawac się specjalistką :wink:
kalka_96 pisze:aaaa i oczywiście wyszłam z wielkimi sińcami na rękach (5 prób założenia wenflonu) a tu w sobotę studniówka
Oooo w sobotę masz studniówkę :smile:
No tak, chce się wtedy wyglądać olśniewająco, ale masz jeszcze kilka dni, na pewno troche zbledną.
Poza tym kalka_96 założysz sukienkę, będzie makijaż, fryzura, wszyscy będą wpatrzeni w Twoją przemianę, nikt nie zauważy siników! :*

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 15:13
autor: Kinia87
kalka_96 pisze:
aaaa i oczywiście wyszłam z wielkimi sińcami na rękach (5 prób założenia wenflonu) a tu w sobotę studniówka :/
oj tam siniaki. Załóż bolerko albo nałóż szal na ramiona albo niżej i już nie widać :mrgreen:
A z kim idziesz? :roll:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 17:04
autor: chrzanovy
kalka_96 pisze:Od dziś uczę się podłączać kroplówkę w troszkę inny sposób i bardzo się boję, by nie wyrwać sobie tego malutkiego cuda z brzucha

aaaa i oczywiście wyszłam z wielkimi sińcami na rękach (5 prób założenia wenflonu) a tu w sobotę studniówka
ciesze sie bo już miałem jechać i szukać cie po szpitalach jak przeczytalem ze nie masz jak dodom sie dostać. A na studniówce to raczej danzing jest przy sciemnionych swiatełach więc siniaków nikt nie dojrzy. :wink:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 19:07
autor: Maatylda
na studniówce to raczej danzing jest przy sciemnionych swiatełach więc siniaków nikt nie dojrzy.
Otóż to. Nikt tez nie będzie sie ich dopatrywać. Oczy będą na sukienkach, butach, włosach, krawatach, mejkapach, podwiązkach i huk wie gdzie jeszcze ;)

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 14 sty 2015, 20:05
autor: Konraaad
kalka_96, bardzo się cieszę, że przygoda z "grzybkiem" i wszystkie inne przygody po drodze, ostatecznie skończyły się dobrze :jupi: :brawo: :jupi:

Jesteś naprawdę niesamowicie silną kobietą :spoko:

:*

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 15:32
autor: kalka_96
Misja: 'grzybek na studniówkę' wykonana :D
Ale aktualnie jest źle :cry:

Otóż tydzień temu w poniedziałek w nocy obudziłam się z brzuchem całym zalanym treścią pokarmową. Bardzo niefajnie.
Nie skojarzyłam tego z tym, że po założeniu 'button'a' przez cały czas bardzo bolał mnie brzuch a rana krwawiła. Myślałam, że przejdzie, bo wydawało mi się że z każdym dniem boli coraz mniej. A ja chyba przyzwyczaiłam się do tego, że boli i nie zwracałam już na to uwagi :oops:
Po interwencji lekarza okazało się, że prawdopodobnie żołądek się nie opróżnia i cofa 'jedzonko' na zewnątrz. Dostałam zalecenie, by kolejną porcję podać bardzo, bardzo wolno przez pompę.

Tak też zrobiłam, ale już po godzinie opatrunek był cały mokry a ból nie do wytrzymania. Odłączyłam żywienie, zrobiłam mega wielki opatrunek z gazików i napiłam się wody. Jednak już za moment cała woda dosłownie ze mnie wyleciała obok grzybka :cry:
Poszłam spać. - wszystko działo się w nocy.
Z samego rana kontaktowałam się z lekarzem, który już po pierwszych słowach zorientował się o chodzi. Kazał szybko przyjechać do szpitala.

Ledwo dojechałam. W sumie od niedzieli prawie nic nie jadłam.
Po obejrzeniu brzucha okazało się, że to prawdopodobnie Buried Bumper Syndrome. :o
Czyli nieciekawie. :(
Zrobiono mi gastroskopię, gdzie okazało się, że faktycznie 'talerzyk' grzybka wrósł w ścianę żołądka a mało tego - w powłokach zrobił się ropień.
Usunięto grzybka, wyczyszczono ropień i założono szwy.
Za tydzień mam mieć wyciągane. Bardzo będzie bolało :?:

I w ten sposób od tygodnia nie mam żywienia. Jem bardzo delikatne rzeczy, a mój Crohn szaleje. Dziś rano same skrzepy z krwią. Boli mnie brzuch i jestem tak zmęczona, że spałabym po 14-15 godzin.
Za tydzień mam kontrolę i decyzja, co dalej.
Chyba nawet zgodzę się na sondę, żeby już brzuch się uspokoił. Bo pełna energii Kalka to teraz straszny śpioch, który wygląda jakby ktoś popodbijał mu oczy i wyssał resztki życia :(

dodam, że żadne fresubiny czy inne drinki nie trzymają się we mnie dłużej niż 30 min. mimo że buteleczkę piję nawet przez 2h. zawsze 'wylatują' i nigdy nie wiadomo którą stroną szybciej.

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 17:38
autor: chrzanovy
biedna kalka_96, co ja moge dodać strasznie mi cię szkoda i mam nadzieje że za tydzien się sprawa wyjaśni w koncu na twoją korzyść. W ramach pomocy mogę ewentualnie zamieścić foto z jakimś moim szalonym kocoorem może chociaż na chwilę cię rozchmurzy :przytul:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 18:30
autor: alate
poczytałam trochę o Twojej historii i chylę czoła przed Tobą, Droga kalko_96
zazdroszczę Ci Twojej siły
Jesteś Aniołem chodzącym po ziemi

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 18:54
autor: Anette28
No masakra, a nie ma innego wyjścia z tej sytuacji? Trzymaj się mocno, będzie dobrze :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 18:57
autor: Filifionka
kalka_96, trzymaj sie kochana :przytul:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 19:13
autor: kalka_96
Pandzia pisze:a nie ma innego wyjścia z tej sytuacji?
nie chcę się już operować.
mimo wszystko wolałabym zaczekać na spotkanie ze skalpelem do zakończenia matur ;)

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 29 sty 2015, 20:19
autor: Konraaad
kalka_96, bardzo mocno Cię ściskam i trzymam kciuki :przytul: :przytul: :przytul:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 30 sty 2015, 00:08
autor: Maatylda
kalka_96,

speszjal for YOU:

https://www.youtube.com/watch?v=VZZHgwyqsnE



pamiętasz? :banan:

Re: Przygody Kalki z żywieniem enteralnym

: 30 sty 2015, 16:30
autor: Anette28
kalka_96 pisze:nie chcę się już operować.
mimo wszystko wolałabym zaczekać na spotkanie ze skalpelem do zakończenia matur ;)
to w tej sytuacji życzę Ci wytrwałości, żeby nie bolało i w miarę szybko wszystko się unormowało :roll: :roll: :roll: