Strona 4 z 6

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 11:07
autor: Raysha
No dowiedziałam się, że profesor wraca w niedzielę i może, może wyjdę w poniedziałek.

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 12:40
autor: kasia38
cieszę się, że to już za Tobą, mam nadzieję, że wszystko będzie ok i w poniedziałek pożegnasz się ze stolicą :)

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 19:14
autor: maggie0278
Raysha, dla mnie jesteś WIELKA !!!

pisałam w tym wątku o innych progach pobudzenia bólowego :

viewtopic.php?t=8576&highlight=pr%F3g+p ... b%F3lowego

wiem, że nawet gdyby Klaudia była w szpitalu pincet razy to i tak by się bała i piszczała na widok kolejnego z rzędu wenflonu, vascuportu lub Broviaca.

Stara d. z niej a nadal jak Humirkę ma podawaną przez panią Halinkę (CZD) to muszę ją trzymać za rękę :wink:

Dlatego jestem pełna podziwu dla Ciebie! I dobrze, że miałaś takie wsparcie bo poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne.

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 19:29
autor: Natuśka
Raysha, mój Ty siłaczu- dumna jestem :]

Oby poszło zgodnie z planem i za to trzymam kciuki! :ok:

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 21:06
autor: Baby
Raysha, ananas pomógł na zgagę? :) Cieszę sie że już założyli to co mięli, mam nadzieje że dojadłaś obiadek. Miło było Cię poznać osobiście.

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 21:09
autor: Raysha
Nie bardzo pomógł, pani go przez przypadek połknęła i wymiotowała.
I wiesz zaskoczona jestem, ale mój Crohn w remisji też nie zaakceptował to zbyt dobrze. Za to pielegniarkom smakowało :D

Mi również było Cię miło poznać :)

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 21:23
autor: Baby
Raysha, pewnie dlatego ta pielęgniarka poleciła kupienie ananasa - sama chciała zjeść :) Trzymacie się dzielnie i pozdrowienia dla Pani spod okna.

Re: Raysha w szpitalu

: 26 kwie 2013, 23:13
autor: Chudziakowa
Ciągle mam problemy wychowawcze ze swoim Lesławem C. i troche mało zaglądałam na forum,ale ciesze się Raysha że masz wsparcie w tych ciężkich chwilach. Wspaniale się spisałaś i dalej bądź taka dzielna :przytul:

Re: Raysha w szpitalu

: 27 kwie 2013, 21:05
autor: Raysha
Generalnie dziś bardziej wracam do żywych.
Dziwna sprawa z tym opatrunkiem na szyji, albo moje żołądeczki coś wrażliwe się stały. Po tym założeniu Broviaca miałam mega napinający opatrunek który szedł mniej wiecej od żeber po prawej strone, na szyje i do żeber po lewej stronie. Ani się wyprostować ani się ruszyć, czy szyją pokręcić. Z tego wszystkiego zaczeło mnie mdlić i wymiotować. Dziś mi ściągnięto opatrunek i... lepiej. Jeszcze troche wysiłku trzeba by szyje długo utrzymać w pionie (zmęczenie organizmu) Ale przynajmniej mdłości minęły. Zrobiłam sobie dziś dzień głodówki by całkowicie minęły a jutro się skoczę po coś do jedzenie w delikatesach. Możliwe, że jutro będzie jeszcze lepiej.

Czasem mam napad paniki, że nie powinnam przystępować do matury, bo to będzie kompromitacja po całości i że nic nie umiem, z drugiej strony termin czerwcowy nic nie zmieni, co mi da odwlekanie. Może w domu też na to inaczej spojrzę...

... Byleby do poniedziałku.

Re: Raysha w szpitalu

: 28 kwie 2013, 11:20
autor: Raysha
kota, jest więc nadzieja! :D

Re: Raysha w szpitalu

: 28 kwie 2013, 18:59
autor: atabe
Na pewno wszystko pójdzie jak po maśle. Powodzenia! :razz:

Re: Raysha w szpitalu

: 28 kwie 2013, 20:56
autor: Raysha
No i oczywiście Raysha, nie byłaby Rayshą gdyby nie miała pecha.
Pobrano dziś krew, wyszło wysokie białko. W moczu też wyszło białko.
Jutro na pewno nie wychodzę, kwestia decyzji profesora co ze mną dalej, czy to groźne, jak leczyć itp.
Na internecie poczytałam, że to może być skutek uboczny antybiotykoterapii, i w sumie nie zdziwiłoby mnie to, bo mam antybiotyki w sumie od 1 kwietnia (najpierw w Jaworznie, potem tu)

Re: Raysha w szpitalu

: 29 kwie 2013, 17:27
autor: maggie0278
Raysha pisze:wyszło wysokie białko. W moczu też wyszło białko.
no to tradycyjnie, jak nie urok to .... :wink:

Gdyby w moczu się nie potwierdziło, to istniałoby prawdopodobieństwo, że doszło do błędu podczas pobrania krwi (np. zbyt długi ucisk stazy, powoduje ucieczkę wody do tkanek i zagęszczenie próbki krwi).

Re: Raysha w szpitalu

: 30 kwie 2013, 12:21
autor: Raysha
W moczu wyszło to białko.
Ale chyba uznali, że to nic poważnego, bo profesor w niedziele się dziwił czemu ja jestem na oddziale jak miałam zostać wypisana w sobotę, tylko... żaden lekarz nie zrobił wypisu. Ten przepływ informacji...
W każdym razie było mi tak źle, że zadzwoniłam do taty.
Na drugi dzień dowiaduje się od profesora, że jestem szykowana na wypis, ale jako, że mieszkam daleko to pewnie odbiorą mnie we wtorek. I tu tata zaskoczył wszystkich, bo nagle pojawił się wczoraj w mojej sali, no i czekaliśmy na wypis do 16, po to by mnie już wczoraj odebrać.

W domu pojawiło się uczulenie na twarzy, ale powoli schodzi. Nie wiem skąd ani od czego.
Podobno wyglądam strasznie, oczy zapadnietę, wychudzona, pomarańczowo-posiniaczona.

Staram się wcinać dużo by mieć siłę dojsć na maturę, bo wczorajsza podróż mnie tak zmęczyła, że mam zakwasy. :neutral:

Re: Raysha w szpitalu

: 30 kwie 2013, 12:38
autor: Munia1989
Najważniejsze że już jesteś w domku, a szpital masz za sobą. Teraz dbaj o siebie i relaksuj się przed maturą. Wszystkiego dobrego Ci życzę :roll: