Strona 3 z 3

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 09 lis 2010, 16:44
autor: dethleffs
chyba chodzi w tym wszystkim o to, by być w pełni akceptowaną i tym samym obdarować ukochanego. nie wiem, czy da się kreować miłość. a ukrywając jakieś fakty, badz pozwolić, by ta druga strona odkrywała je samemu, to już kreowanie - moim zdaniem
kiedyś wyśmiewałem nadużywany zwrot w amerykańskich serialach : musimy porozmawiać, mam ci cos do powiedzenia albo porozmawiajmy
dziś myślę, że to dobry początek :) a dalej już sprawy potoczą sie swoim torem i albo się z niego wypadnie, albo obierze wspólny kierunek :)
Izek85 pisze: nie mogłam sobie z tym poradzić i nie lubiłam swojego ciała
może warto, by polubił je(ciało) on(facet), a zachwyt w jego oczach z pewnością i Tobie by się udzielił :)
wbrew pozorom, to kołkowate stworzenie - zwane mężczyzną :|, potrafi być pełne ciepła, zrozumienia, empatii, a także umiejące słuchać, czasem nawet umie zaskoczyć pozytywnie też

acha, sory babeczki, że tu wlazłem, ale dopiero teraz dojrzałem, że w pierwszym poście pytanie było skierowane do Was
...choć może ten pogląd też sie przyda :)

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 09 lis 2010, 18:08
autor: Izek85
Kurcze jak tak wszystko czytam to Was podziwiam a zarazem jestem zła na siebie ze ja tak nie umiem :(

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 09 lis 2010, 18:12
autor: tom-as
Izek85 pisze:ja tak nie umiem
to moze sobie odpowiedz na pytanie: co starce jeśli nie powiem?

faktycznie chcesz tracić coś?

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 09 lis 2010, 18:13
autor: Izek85
Tylko ja się tego strasznie wstydzę :(

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 09 lis 2010, 18:19
autor: dethleffs
Izek85 pisze:Tylko ja się tego strasznie wstydzę
to może warto w ten sposób zacząć :
najpierw serialowe: -chciałabym z tobą porozmawiać
a potem swoje: -jest coś, czego sie strasznie wstydzę ....

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 13:06
autor: Marekk
dethleffs pisze:Izek85 napisał/a:
Tylko ja się tego strasznie wstydzę

to może warto w ten sposób zacząć :
najpierw serialowe: -chciałabym z tobą porozmawiać
a potem swoje: -jest coś, czego sie strasznie wstydzę ....
Ja dokładnie w ten sposób zrobiłem to ostatnio, na zasadzie, teraz zły Marek zepsuje Ci humor :P

powiem Ci że też się strasznie bałem mówienia o tym osobie z którą jestem ale się przemogłem, szczególnie że ostatnio gorzej się czuję i nie chciałem dłużej tego ukrywać, zdobyłem się na odwagę i powiedziałem i..wszystko skończyła się dobrze :)

tak jak było to już parokrotnie wspomniane w tym temacie wydaje mi się, że jeśli dwie osoby się kochają to nie jest to dla nich problemem nie do zaakcpetowania, czy wręcz nawet moga nie nazwać tego problemem ;)

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 15:22
autor: Izek85
Kurcze jak czytam to wszystkie posty od Was to taka siła we mnie następuje i tak sobie myślę że w końcu muszę się przemóc.ale ja już od pół roku staram się przemóc i niestety nic mi nie wychodzi. ta choroba strasznie wypływa na naszą psychikę bo ogólnie jestem osobą która jest szczera i w tym wypadku tez powinnam być szczera wobec partnera bo wiem że on sobie nawet nie wyobraża z czym wiąże się nasza choroba, jakie mogą być jej dalsze konsekwencje i co może się dziać z naszym ciałem...

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 15:33
autor: Marekk
Izek85 pisze:wiem że on sobie nawet nie wyobraża z czym wiąże się nasza choroba, jakie mogą być jej dalsze konsekwencje i co może się dziać z naszym ciałem...
nie trzeba od razu mówić wszystkiego ;) moim zdaniem lepiej jest stopniowo uświadamiać, zarówno dla nas jak i dla tej drugiej osoby :)

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 15:41
autor: Izek85
Tak zgadzam sie ze nie od razu wszystko bo moze to być szok dla drugiej osoby, ale ja już jestem rok z chłopakiem i on jest strasznie zaangażowany, ja przez chorobę niestety nie umiem, kilka razy chciałam od niego odejść przez to ale się ogarnęłam. tylko po prostu nie umiem przeskoczyć pewnych rzeczy i się strasznie męczę. wiem ze już nadszedł najwyższy czas aby powiedzieć o przetokach ale nie umiem i się strasznie męczę. czytam te wszystkie posty nabieram siły chcę powiedzieć ale jak mam okazję to znowu jest to samo, znowu totalna blokada, obawa przed złym spojrzeniem na mnie :(:(

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 20:44
autor: aleksandra_ff
Mogę powiedzieć w tym wątku tylko tyle, że taka nieszczerość i wstyd może prowadzić tylko do rozwalenia się związku. Nie chciałam powiedzieć swojemu facetowi co się ze mną dzieje, zaczęłam się od niego oddalać i w końcu nasz związek się rozpadł. Wiem, że by zrozumiał i mnie wsparł, ale wtedy wstyd i strach przed przyznaniem się do słabości mnie sparaliżowały. O crohnie poinformowałam go tak, że wysłałam mu link z opisem mojej choroby a przetoki to jednak było za wiele i poruszyłam niebo i ziemię żeby to ukryć. Chciał mi pomóc i strasznie bolało go to, że nie chce mu powiedzieć co się dzieje. Wina leży więc tylko w moim nastawieniu, bo dzisiaj po przetokach zostały ledwo widoczne blizny a przez własną głupotę i krętactwo rozwaliłam swój związek i straciłam przyjaciela.

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 10 lis 2010, 23:14
autor: Coralie
tola pisze:Mnie też było trudno mówić o tym,że choruje,żem porżnięta jakby mnie ktoś znienacka zaatakował i w końcu pokazać brzuch
Ja nie mam wprawdzie ran na brzuchu, ale choroba zostawiła na mnie kilka skaz. Nie miałam przetoki, nie wiem jak wygląda, ale inne schorzenia tamtych miejsc również wyglądają bardzo źle. Nie mam problemu z mówieniem, wręcz przeciwnie, jak coś mi dolega, to powstrzymuję się, żeby ciągle o tym nie gadać. Natomiast pokazać - to jest dla mnie bariera póki co nie do przejścia. A trwa to już jakiś czas... Druga osoba domyśla się, że to wygląda paskudnie - można sobie zobaczyć zdjęcia w necie. Nie tego się obawiam, tylko tego, że będzie miał w podświadomości jakiś uraz po takim widoku. Szczerze - po operacji sama bałam się spojrzeć jak to wygląda...

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 11 lis 2010, 09:54
autor: Piciu
Izek85 - doświadczenie aleksandry_ff powinno być dla Ciebie przestrogą , wyciągnij wnioski z jej historii :roll:

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 04 paź 2012, 13:52
autor: corey
Postanowiłam trochę odświeżyć temat. ;)

Przeczytałam całą dyskusję i mam pytanie. Jestem ponad rok po operacji przetoki metodą Hipokratesa ( operacja odbyła się 7.06.2011). Przetoka była umiejscowiona daleko od odbytu i ponoć też bardzo głęboko w skórze i do tej pory całkowicie się nie zagoiła... Ostatnio zapytałam lekarki czemu ta przetoka się tak długo goi, a ona w odpowiedziała mi tylko tyle, że wcale się może do końca nie zagoić...
Bardzo mnie to zdziwiło i zdołowało, ponieważ teraz mam większe problemy z wypróżnianiem się niż wtedy kiedy przetoka była nieruszona. Co prawda coś tam się z niej sączyło i wiadomo było to krępujące, ale tragedii z wydzielinami nie było. Teraz ( wstyd o tym pisać, ale nie mam się zupełnie kogo poradzić...) mam problemy z utrzymaniem stolca. ;/ Jeśli poczuję, że pora iść do łazienki- to MUSZĘ iść od razu bo inaczej mogę popuścić ( wydzielina ciekła, jasno- czasem ciemno-brązowa)... Jest to piekielnie krępujące zważywszy, że jestem 20-latką ,a mam problemy jak babcia w podeszłym wieku. :(
Jeśli ta przetoka faktycznie się nie zagoi to co ja zrobię? Będę całe życie nosiła podpaskę i wkłady z ręczników papierowych, które noszę już od roku w ramach zabezpieczenia? :(

Będę wdzięczna za jakąś pomoc/ radę. Może ma ktoś podobne doświadczenie, a mimo wszystko przetoka się zagoiła i przestało się z niej cokolwiek sączyć?

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 05 paź 2012, 19:54
autor: marcin820201
Z tego co wiem utrudnić gojenie się przetoki może właśnie AZA. A oto link:
http://www.termedia.pl/Czasopismo/Przeg ... enie-18176

Re: przetoki - wstyd przed partnerem?

: 07 paź 2012, 18:08
autor: corey
marcin820201 pisze:Z tego co wiem utrudnić gojenie się przetoki może właśnie AZA. A oto link:
http://www.termedia.pl/Czasopismo/Przeg ... enie-18176
To świetnie... Żaden z lekarzy nie był na tyle łaskaw żeby powiedzieć mi, że powodem mogą być leki... A jedyne co udało mi się z lekarki wydobyć to "nie zagoi się bo nie".

Mając sączącą się przetokę nie miałam takich problemów jak teraz po jej operacji. Tylko teraz pytanie- czy ona w ogóle mi się zagoi czy faktycznie będzie tak jak jest teraz? Mam nadzieję jednak, że w końcu się domknie wszystko i moja hmm kanalizacja (?) wróci do normy. ;)