Toksyczni ludzie....

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: exa » 05 maja 2007, 22:00

niunia pisze:No to ze mną tak mniej więcej jest, tak jak mam napisane w profilu jestem pesymistką i zawsze byłam, dlatego trudno mi się zmienić i zmienić podejście do tego zwiąku.
[/quote]

nie ma jak dobre wytłumaczenie :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: tom-as » 05 maja 2007, 22:04

niunia pisze:jestem pesymistką i zawsze byłam, dlatego trudno mi się zmienić i zmienić podejście do tego zwiąku
hmm.. a nie optymistka? taka ślepa wiara ze bedzie dobrze.. no nie?

jak dla mnie to optymizm az przesadny.. lub cos podobnego

Awatar użytkownika
niunia
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 21:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gostyń (Poznan)
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: niunia » 05 maja 2007, 22:46

zawsze byłam szarą myszką, jak jakiś chłopak na mnie spojrzał to był cud... Nie wiem jak to nazwać ale nie wierze siebie, w swoje możliwości, a raczej ich brak a to że jestem chora jeszcze bardziej mnie zdołowało. Wiem o chorobie od ponad dwóch lat i nie mogę się z nią pogodzić!! M dziadek zmarł na raka jelita grubego więc ubzdurałam sobie że tez tak będę miała i w chwilach gdy jest ze mną źle to mam ochotę przestać się leczyć i pragnę by "ten rak przyszedł i zabrał mnie stąd". Jestem źle nastawiona do życia, do siebie i do ludzi mnie otaczających i dobrze o tym wiem, dlatego chcę zacząć się leczyć u jakiegoś psychologa albo psychiatry...

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Tomy » 06 maja 2007, 00:03

niunia pisze:dziadek zmarł na raka jelita grubego więc ubzdurałam sobie że tez tak będę miała i w chwilach gdy jest ze mną źle to mam ochotę przestać się leczyć i pragnę by "ten rak przyszedł i zabrał mnie stąd".
Niunia nas CUD-aków rak jelita nie może zaskoczyć, więc dla nas nie jest grożny. Już kiedyś pisałem, że w tym całym naszym "nieszczęściu" to jest bardzo duży plus. Na raka jelita umierają ludzie, którzy nigdy na jelita nie chorowali i dlatego nie mieli robionych badań, więc nowotwór miał czas na rozwinięcie się i na przerzuty. My mamy robione kolonoskopie dość często, więc u nas mogą znależć co najwyżej dysplazję, a to nie jest jeszcze rak, chociaż konieczne jest usunięcie jelita i wytworzenie j-poucha lub stomii na stałe. Wiem, że ktoś powie, że to marna pociecha, ale zapewniam, że jest to olbrzymia różnica dla ludzi, którzy w takiej sytuacji się realnie znależli. Wielu dałoby każde pieniądze, aby mieć szansę na takie działanie wyprzedzające. A poza tym, to takie zmiany rozwijają się bardzo powoli, więc dla kogoś, kto jest pod stałą kontrolą i nic podejrzanego nie znaleziono, to powinien to być temat prawie że abstrakcyjny. Więc tym sobie niunia głowy nie zaprzątaj.

Takie myślenie to jest na razie efektem tego, że nie pogodziłaś się jeszcze z tym, że jesteś chora. Ale to minie, wszyscy to przechodzą i nie rób sobie z tego powodu do swojej złej samooceny. To minie.
niunia pisze:Jestem źle nastawiona do życia, do siebie i do ludzi mnie otaczających i dobrze o tym wiem, dlatego chcę zacząć się leczyć u jakiegoś psychologa albo psychiatry...
Niunia właśnie napisałaś, że nie jest z Tobą wcale tak żle. Osoba, która jest totalnie załamana nie szuka sama psychologa lub psychiatry, raczej ktoś jej proponuje takie rozwiązanie. A Ty właśnie pokazałaś, że jesteś silną dziewczyną, która wie czego chce. Tak samo jeżeli chodzi o Twoje relacje z Twoim obecnym partnerem życiowym. Normalnie zagubione dziewczyny nie potrafią tak trafnie analitycznie podejść do tematu. A Ty to potrafisz. Teraz jeszcze tylko trochę działania i wyjdziesz znowu na prostą. Na pewno znajdziesz psychologa, z którym popracujesz nad lepszą swoją samooceną, bo wydaje mi się, że to jest klucz do rozwiązania Twoich największych problemów. Tak jak Ty uważam, że bycie z kimś na zasadzie układu nie jest dobre. To musi sie opierać na wzajemnym uczuciu. Inaczej wcześniej czy pożniej się rozsypie. Więc szkoda czasu i emocji na takie gry. Zgadzam się z Misią - tu trzeba radykalnych działań.

Aneta K.
Debiutant ✽
Posty: 27
Rejestracja: 27 kwie 2007, 20:34
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Aneta K. » 06 maja 2007, 19:28

Dajcie sobie spokój z tym związkiem
aneta

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Aniijjaa » 07 maja 2007, 16:25

Tak, musisz się od tego odciąc niuniu i nie jest aż tak źle jak opisujesz :roll:
Zdajesz sobie sprawę ze wszystkiego co sie dzieje wokół Ciebie, więc chcesz szukać pomocy u psychologa czy psychiatry.
Ja też jestem z grupy ryzyka nowotworego(ogromnego!) ale tak jak napisał Tomy, mamy kontrolę nad tym ponieważ jesteśmy często badani.
Też nie pogodziłam się z choroba i nie mam takiego zamiaru :wink: ale walcze i nie poddam się mimo, że utrudnia mi ciągle wszystko.(choruje prawie 6 lat).

Nie jest łatwe zmienic swoje nastawienie do życia i świata ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe.Jest wiele metod, sposobów na to aby odnaleźć słońce gdzie człowiek widzi czarne chmury z każdej strony.Mogą to byc znajomi, przyjeciółka, rodzina, książki w których znajdziesz wskazówki jak odnaleźć swoją drogę, rozmowy z osobami drugimi, lekarz psycholog, czasem sa potrzebne leki na poczatek aby rozpocząć terapię i dotrzeć do człowieka, ale najbardziej w takich sytuacjach trzeba chcieć tej zmiany i należy odciąc sie od tego wszystkiego co w głębi naszej duszy odbiera pewnośc siebie i zadowolenie z życia.Wydaje mi się, że pesymizm Twój ma podstawy do tego aby istnieć.Nie znalazł się z powietrza.Niezadowolenie z życia i tego co doświadczasz musisz zmienić.Masz świadomośc tego więc nie jest aż tak źle :roll: Trudno radzić komuś, kto żyje w związku o niepewnej przyszłości, lepiej napisze w związku niemającym przyszłości, marne grosze zarabia, ma problemy ze zdrowiem, wydaje kasę na leki i naukę.Ale sytuacja nie jest aż tak zła, żeby wpędzać się w jeszcze gorsze samopoczucie.Zdajesz sobie sprawę z tego, uczysz się więc masz jakąs lepszą przyszłość, szare myszki bardzo często potrafią nie jednego zaskoczyć.Siła jaka jest potrzebna do zmian w naszym życiu, zawsze jest w nas głeboko ukryta.Nie jesteś gorsza od innych.Wszyscy posiadamy coś indywidualnego co odróznia nas od siebie.To czyni, że jesteśmy wyjątkowi.Też jesteś wyjątkowa i nie wmawiaj sobie, że jest inaczej.Zacznij coś zmieniać, szukaj dla siebie dobrego rozwiązania tego problemu i przyjemności mimo, że nie jest tak jak byś chciała.Samo nic się nie zrobi.Wierze, że potrafisz odnaleźć radośc życia i potrafisz dokonać wiele zmian na pozytywne.

Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za tą lepszą dla Ciebie przyszłość :roll:
Aniijjaa

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Cinimini » 07 maja 2007, 18:47

NIUNIU bylam w identycznej sytuacji...wyjechalam z chlopakiem do obcego miasta,zaczelam dorosle zycie-praca,gotowanie,zakupy,nauka...nim sie obejrzalam bylam juz 21-letnia kura domowa.Nie wychodzilismy nigdzie,nie spotykalismy sie z nikim,nasza jedyna rozrywka byl tv.Pawel wiodl sobie beztroskie zycie studenckie(studiowal dziennie,a wiec nie pracowal).Mieszkanie znalezlismy dwa kroki od jego uczelni,kanapeczki do szkoly naszykowane,po zajeciach obiadek na stole,pranie zrobiene,posprzatane....A ja,z potem na czole kursowalam miedzy Lodzia(lekarz,szkola,dom rodzinny),a Warszawa(praca,Pawel)...czulam jak uchodzi ze mnie energia..A najgorszy byl brak jakiejkolwiek wdziecznosci,pomocy ze str.Pawla.Wszystko bylo na mojej glowie,postarzalam sie chyba o 5 lat...Pamietam jak kiedys mialam zaostrzenie choroby,obudzilam sie z bolem brzucha,slaba,niestety bylam umowiona z klientka i musialam jechac do pracy.Caly dzien nic nie jadlam,zeby jeszcze bardziej nie podrazniac obolalago juz brzucha.Wracam po osmiu godz.a Pawel jakby nigdy nic wyskakuje mi z pyt.czy pojedziemy polazic po Arkadii.Ja mu na to,ze ledwo zyje...A on strzelil focha,ze jest sobota,siedzi caly dzien w domu czeka na mnie,a ja wracam i nie chce z nim jechac...rece mi opadly...sytuacja jedna z wielu...Takie wydarzenia uswiadamialy mi,ze tkwie w toksycznym zwiazku...po roku zebralam sily i odeszlam.Wrocilam do domu zmieszana,zaklopotana i tylko czekalam na slowa"a nie mowilam...".Bylo mi trudno wrocic do domu,czulam sie tak jakbym oszukala rodzicow,wykorzystala...Tak ich przekonywalam,ze wiem co robie,ze Pawel bedzie o mnie dbal,ze bede bezpieczna,ze moga mu zaufac...itd.itd.a skonczylo sie tym,ze wrocilam do domu,zalana lzami i z zaostrzeniem choroby.Bylo-jest mi baaardzo ciezko,ale wiem,ze gdybym tam z nim zostala,to moje jelitka nie zniosly by tego.
Moze nie jestem najlepszym materialem do dawania rad,bo jak widac sama sobie nie radze,ale jedyne co moge Ci powiedziec,to uciekaj od niego,nim zwiedniesz,nim sie wypalisz.Ja zwlekalam bardzo dlugo i teraz zaluje,ze bylam tak naiwna,ze tyle robilam dla niego , dla nas wierzac slepo,ze on sie zmieni...Na to nie ma szans....Naprawde znikaj stamtad dziewczyno i wierz mi,ze bedzie dobrze,ze zawsze wszystko sie ukalada.Sa momenty zalaman,ja je mam wciaz mimo,ze od tamtych wydarzen minal rok,ale wiem-JESTEM PEWNA,ze wybralam to co jest dla mnie lepsze.Wreszcie dla mnie,a nie dla niego....choc wciaz tesknie i placze do poduszki....ale to mija,wolniutko,malymi kroczkami,ale mija...
I wierz mi,Ty tez dasz rade!!!
Aha...co do psychologa...Tez mialam zamiar isc,wczoraj do mnie zadzwonil,odsluchal moja wiad.(nagralam mu sie na sekretarke,bo byl na urlopie)i zaprosil mnie do siebie,poczulam ogromna ulge.Jednak gdy podal koszt jednej wizyty to zbladlam...150zl...no i podziekowalam,bo skad wezme tyle kasy,przeciez na jednym seansie sie nie skonczy...Takze poki co moimi psychoterapeutami sa forumowicze...
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
niunia
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 21:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gostyń (Poznan)
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: niunia » 08 maja 2007, 09:36

Wielkie dzięki za rady!! Chociaż ktoś potrafi mi coś mądrego powiedzieć :) Mam nadzieję, że uda mi się coś zmienić w moim życiu, na początek postarami się myśleć pozytywnie o mnie a później spróbuje zaakceptować chorobę a reszta mam nadzieję że już sama będzie powoli się wyjaśniać...

Co do psychologa to nie mam zamiaru iść prywatnie, chyba są tacy co pracują dla NFZ?

Pozdrawiam i dziękuję

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Cinimini » 08 maja 2007, 09:48

Wiesz ja tez zadzwonilam do osrodka dla osob uzaleznionych i myslalam,ze tam przyjmuja bezplatnie okazalo sie,ze nie. A do psychologa w przychodni trzeba czekac jakies 2-3 mce....A wiec w najblizszym czasie pewnie nie bedzie mi dane "wygadanie sie " u specjalisty....

Kurcze,wlasnie sie dowiedzialam,ze Pawel jedzie ze swoja dziewczyna do Stanow do jaj matki.To zawsze bylo jego marzeniem...Ciekawa jestem,czy jest az tak perfidny i jest z nia ze wzg.na ten wyjazd...

Kilka dni temu moja kumpela widziala ich w pizzeri do ktorej zabral mnie na nasza pierwsza"randke"...

.....ale to boli.....

Skasowalam juz wszystkie maile,smsy,nr.tel....brak mi jeszcze odwagi na pozbycie sie zdjec i pamiatek.Chociaz przyjaciolka poradzila mi zebym poki co gdzies gleboko je zadolowala,a nie niszczyla,dlatego,ze za kilka lat bede na nie spogladac z usmiechem...

Kochani autentycznie czuje,ze mam sile!!! A to dzieki Waszym slowom.....

Obym wytrwala,oby to nie bylo chwilowe.
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Aniijjaa » 08 maja 2007, 14:23

Lederko będzie tylko lepiej :roll:
On niech jedzie tam w te hamerykańską krainę :roll: i niech nie wraca."Kraj mlekiem i miodem płynący" czeka z penością na niego. :wink:
Miłośnik łez i scen jeszcze wiele razy Cię zaskoczy ale nie nabierzesz się na te marne hwyty w jego wykonaniu.

Niuniu też się nie daj ponieść ciemnym stronom życia.Możesz wiele zmienić myśląc pozytywnie , obracając wiele spraw w żart widząc kolorowe strony życia a przy tym nie zapominając o tym co jest prawdą a co fałszem,mysląc o sobie jako o kimś komu należy się wszystko co jest potrzebne do szczęscia.Masz pełne prawo do tego tak jak każdy z nas.Nikt nie jest gorszy.Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.Tylko niektórym wydaje się, że są z lepszej gliny.A to błąd! Nic nie jest łatwe. Nikomu nie spada nic z nieba.Ludzie zdrowi czy chorzy, wszyscy mają problemy.Sztuką jest umiejętnośc radzenia sobie z nimi i umiejętność czerpania radości z życia.
Szkoda, że tak często o tym zapominamy.

Dziewczyny nie dajcie się zepchać na boczny tor :wink:
Aniijjaa

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: ranka » 08 maja 2007, 17:05

mam narzeczonego w Ameryce i nie wydaje mi sie zeby to byla kraina..chociaz punkt przylozenia zalezy od punktu siedzenia.moj luby jest zadowolony ale do konca zycia tam mieszkac nie chce.
ogolnie LEderko cale zycie przed Toba..hola do boju! :mrgreen:
Obrazek

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Aniijjaa » 08 maja 2007, 18:54

ranka pisze:mam narzeczonego w Ameryce i nie wydaje mi sie zeby to byla kraina..
Też tak sądze ale tylko w odniesieniu do Twojego komentarza.

Jednak z pewnością "kraina" jak najbardziej pasuje do Pawła, który spełnia swoje marzenia i na podstawie tych informacji jakie lederka przekazała uważam go za chłopaka, który gra fałszywymi kartami, nawet teraz kiedy może tam wyjechać.
Aniijjaa

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: ranka » 08 maja 2007, 18:55

ano racja,niestety..
Obrazek

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: exa » 08 maja 2007, 19:12

lederka pisze:Kochani autentycznie czuje,ze mam sile!!! A to dzieki Waszym slowom.....
Obym wytrwala,oby to nie bylo chwilowe.
bo jesteś wielka :super: :super:

wytrwasz...wytrwasz....jak juz tak myslisz to połowa sukcesu...nad druga trzeba bedzie ciężko pracowac...ale co to dla Cudaków :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Karaoke
Aktywny ✽✽✽
Posty: 501
Rejestracja: 25 mar 2007, 23:18
Choroba: CD u dziecka
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Toksyczni ludzie....

Post autor: Karaoke » 24 maja 2007, 22:09

Cinimini pisze:Kochani autentycznie czuje,ze mam sile!!! A to dzieki Waszym slowom.....
:idea: Niech Moc będzie z tobą...
Obrazek
Rozlicz PIT z sercem - przekaż 1 % podatku na OPP

Aby nie było gorzej...
...to będzie lepiej...
Podobno ;-)

Obrazek
Podążaj za Pajacykiem...

Obrazek
Wspomóż WOŚP, wspomóż dzieciaki bez focha - 13 I 2019r

ODPOWIEDZ

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”