Strona 8 z 15

Re: Toksyczni ludzie....

: 27 maja 2007, 21:56
autor: Aniijjaa
Exo to chyba chodzi o udzielenie krótkiego instruktażu, ja tam nie wiem nie znam się :wink:

Re: Toksyczni ludzie....

: 27 maja 2007, 22:42
autor: exa
jestem pewna Zeno, że Cinimini woli płec meską do zabiegów.....cokolwiek to znaczy :wink: :mrgreen:


Anjjja...ale to co o motylkach czy o rybkach? :devil:

Re: Toksyczni ludzie....

: 27 maja 2007, 23:03
autor: Karaoke
exa pisze:jestem pewna Zeno, że Cinimini woli płec meską do zabiegów
tak dla pewności to można by się upewnić :mrgreen: byłaby wpadka :lol:

Re: Toksyczni ludzie....

: 28 maja 2007, 09:42
autor: Aniijjaa
Nie wiem czy o motylkach czy o rybkach to wyjdzie w trakcie, masz dobrą intuicje i poradzisz sobie :razz:

Re: Toksyczni ludzie....

: 28 maja 2007, 14:54
autor: Cinimini
Karaoke pisze:exa napisał/a:
jestem pewna Zeno, że Cinimini woli płec meską do zabiegów

tak dla pewności to można by się upewnić :mrgreen: byłaby wpadka :lol:
To sie panstwo rozbrykalo,no prosze.....zadnej wpadki nie bedzie :evil:

Re: Toksyczni ludzie....

: 28 maja 2007, 16:51
autor: Patryśka
Ale Patryśka jest już zajęta...
Przez Ciebie ?? :P
Feniks pisze:oj exa,exa :)
Jeden ktory mnie rozumie :P
Aniijjaa pisze:Tam na tym zlocie naprostujcie Cinimini :roll:
ja nie mam obaw :P
Karaoke pisze: dużo ryzykujesz zgadzając się tak w ciemno :mrgreen:
Ciiiiiiiiiii :P

Re: Toksyczni ludzie....

: 28 maja 2007, 17:20
autor: Karaoke
Cinimini pisze:Karaoke napisał/a:
exa napisał/a:
jestem pewna Zeno, że Cinimini woli płec meską do zabiegów

tak dla pewności to można by się upewnić byłaby wpadka


To sie panstwo rozbrykalo,no prosze.....zadnej wpadki nie bedzie
To jeszcze trzeba by było wybrać kierownika szkolenia :lol: jak już wszystko jasne.

Re: Toksyczni ludzie....

: 28 maja 2007, 17:34
autor: Cinimini
Karaoke pisze:To jeszcze trzeba by było wybrać kierownika szkolenia :lol: jak już wszystko jasne.
Bede sprawdzac referencje....

Re: Toksyczni ludzie....

: 04 cze 2007, 17:53
autor: fiesta
witaj cinimini
Jestem tu początkująca i nie do końca wiem jak się tu poruszać ale z uwagą przeczytałam Twoje zwierzenia i postanowiłam napisać. Miałam kiedyś taką miłość...poznałam go powiedzmy przypadkiem, było super! on twierdził że mnie kocha, spotykaliśmy się często, tęskniłam..ale po ok 3 miesiącach powiedział że zostanie ojcem..nie wierzyłam, nie wierzyłam do tego stopnia że czekałam te następne 6 miesięcy , czy na pewno tym ojcem jest, oczywiście przez cały ten czas spotykałam się z nim bo strasznie tęskniłam, potem miałam do sobie żal..za to że uległam, ulegałam i dawałam się zwodzić! bo widzisz, on mawiał żę kocha, że jest w trudnej sytuacji, bo co ma zrobić przecież jej tak nie zostawi- tej pierwszej miłości. I tak sobie tkwiliśmy w tym pięknym trójkąciku, bo on miał mnie - pełnowartościową na tamta chwile kobietę ( bez urazy dla ciężarnych kobiet) i ją , która miała dać mu potomka a facet miał już swoje lata. Żeby dodać dramatyzmu i realizmu, powiem że uwielbiała mnie cała jego rodzina! wszyscy wiedzieli że spotyka sie że mną podczas gdy tamta spodziewała sie jego dziecka.mało tego! kryli nas... chore co? a ja byłam głucha, ślepa, wierzyłam że jak jego rodzina mnie pozna przemówi mu do rozsądku, byłam gotowa zaakceptować go z dzieckiem! taka byłam głupia..a może po prostu liczyłam na cud? właściwie na co ja liczyłam, sama nie wiem. trwało to bagatela 1,5 roku. potrafiłam się z nim spotkać a potem napisać mu sms grożącego bądź wyzywającego. On wszystko znosił.bo wiedział ! WIEDZIAŁ że ja i tak się odezwę. Dziś mam wielką ulgę że z nim nie jestem, dziękuję sobie i losowi że wyleczyłam się z tego. Wiesz, nawet jesteśmy kumplami, takimi że raz na rzadki czas pogadamy na gg albo spotkamy się, ale tao nastąpiło dopiero po paru latach , jak spojrzałam z dystansem na sprawę. Dawno nie widziałam go bo wyjechał.
Puenta jest taka- ten człowiek przez którego cierpisz katusze..uważam że jest egoistą. Jemu jest dobrze w takiej sytuacji. Ma ciebie i WIE że za nim biegasz i zrobisz wiele, wie że czekasz, ma cię w garści i pewnie śmieje się z twoich smsów, o ile w ogóle na nie odpowiada.. Ma tę biedną dziewczynę, która pewnie nie jest taka biedna i nawet nie wie o Twoim istnieniu. Może on w ogóle ma kilka takich jak ty i tamta i dostaje od was to co potrzebuje - adorację a ponieważ nie umie i nie może zabić kury złotonośnej to zwodzi was wszystkie, a przynajmniej ciebie. Im szybciej zdasz sobie sprawę, że to nie on urwie waszą znajomość tym lepiej. on będzie jak bumerang powracał w twoje życie kiedy tam gdzieś nie pójdzie mu z inną, bo widać to typ taki co potrzebuje wciąż być obiektem uwielbienia..smutna prawda ale taki typ toksycznej znajomości też przerobiłam!
jak on pięknie mówił!, doskonały aktor był! na wszystko miał coś do wytłumaczenia i to całkiem sensownego.. zawsze jak nagle znikał tak nagle sie pojawiał, zwykle kiedy byłam po związku, znów zraniona i szukająca wsparcia- takiego miał nosa.Po długim czasie przez przypadek dowiedziałam sie, że oszukiwał wiele kobiet , każdej obiecywał, był a nimi jednocześnie bo wiele podróżował, z każdą życie sobie układał! a potem znikał nagle, bez wieści bądź mówił..nie mogę cię skrzywdzić, nie jestem facetem dla ciebie.. w zależności jak wrażliwy był obiekt jego zainteresowań.
Gdyby ten twój naprawdę nie był facetem dla ciebie znikłby jak kamfora! tobie mówi że być z tobą nie może bo jest dominujący i ciężki i mógłby cię skrzywdzić a z tamtą jest z... litości bo jest biedna, bo alkohol..? to jak dominant czy wrażliwiec? nie widzisz że coś tu się kupy nie trzyma?
może się mylę..nie znam sprawy, ale dziwnie przypomina mi to moje dwa przypadki..szczęściem że są za mną..

P.S Ten od ciąży do dziś mówi mi że ze mną było mu najlepiej i jak coś to on jest chętny co świadczy o tym, że mnie kiwał i odejście wraz ze stanowcza odmową spowodowało że poczułam się lepiej, bo mam coś czego jemu już nie dam! a ten drugi..wpadł bo poznałam jego kolegę i " niechcący wysypał się" .
Dziś z tym kolegą tworzę parę, olałam tamtego jak tylko znów się odezwał, przestałam odbierać jego telefony, ba! nawet je perfidnie odrzucałam, nie odpowiadałam na maile i smsy..czyli zagrałam jego grą.. i czuje się z tym świetnie. a tamten.. od mojego Misiaka wiem, że nie potrafi w oczy mi spojrzeć.

Re: Toksyczni ludzie....

: 04 cze 2007, 20:23
autor: Cinimini
hmmm...przywracasz mi wiare,ze bedzie dobrze...
Chociaz na zlocie tak naladowalam akumulatory,ze wierze,ze wszystko co najlepsze jest jeszcze przede mna...
Teraz pewnie moi terapeuci mnie przeklna,ale....widzialam sie z nim...w drodze na zlot...Jednak przyznam szczerze,ze to spotkanie pokazalo mi,ze to co bylo minelo...I to co sie ze mna dzieje to nie milosc,tesknota tylko poczucie porazki...bezpodstawnej,bo dociera do mnie,ze to ja jestem"zwyciesca"!!! :wink:
Dalam mu herbate(zawsze ja dawalam dla jego mamuski z ktora sie b.lubilysmy)powiedzialam"Mam herbate dla Ciebie,tzn.dla Twojej mamy,albo babci,albo komu chcesz to daj.....dziewczynie"a on odwrocil sie i zaczal plakac...mnie juz to nawet nie wzrusza....
Spodziewam sie , ze moze mnie znow najsc dol,bo to co jakis czas wraca,ale z kazdym miesiacem jest lepiej...
Serdzecznie dziekuje za Twoja wypowiedz Fiestak.

Re: Toksyczni ludzie....

: 04 cze 2007, 20:39
autor: exa
Cinimini pisze:Teraz pewnie moi terapeuci mnie przeklna,ale....widzialam sie z nim...w drodze na zlot.
ojjj Cini..............żebym to ja wiedziała :twisted:
Cinimini pisze:a on odwrocil sie i zaczal plakac..
ale s......, ze tak się bez ceregieli wyrażę..... :mrgreen:
Cinimini pisze:ociera do mnie,ze to ja jestem"zwyciesca"!!!
\

i inaczej nie waż sie myślec..........! :mad:
Cinimini pisze:Spodziewam sie , ze moze mnie znow najsc dol,bo to co jakis czas wraca,ale z kazdym miesiacem jest lepiej...
wszystko wraca..........zawsze wraca............co nie znaczy, że trzeba zaraz latac na jakies spotkania :wink:

Re: Toksyczni ludzie....

: 04 cze 2007, 20:43
autor: Cinimini
:lol: :razz: ...oj exa...moja dobra duszo,wiedzialam,ze tego nie przemilczysz....

Re: Toksyczni ludzie....

: 04 cze 2007, 20:44
autor: exa
...oj exa...moja dobra duszo,wiedzialam,ze tego nie przemilczysz....
no a jak?...
jeszcze bys pomyślała, że nie ma cie kto opierniczyc :mrgreen:

Re: Toksyczni ludzie....

: 09 cze 2007, 00:53
autor: Shima
exa pisze:wszystko wraca..........zawsze wraca............co nie znaczy, że trzeba zaraz latac na jakies spotkania ;)
Jak ktoś potrzebuje to wlaśnie to znaczy.

Re: Toksyczni ludzie....

: 06 cze 2008, 22:04
autor: Cinimini
Tworzac ten temat mialam na mysli moj toksyczny zwiazek z chlopakiem ktory wykorzystal moja slepa milosc... Bral nic nie dajac, zyjac w
"luksusie" posiadania marioneti ktora zrobi dla niego wszystko.
Dzis znow zagladam do tego tematu . z ta roznica, ze to ja jestem ta "toksyczna"... Dlaczego ? Mam - mialam jeszcze kilka dni temu wspanialego chlopaka, takiego o ktorym mozna tylko snic i marzyc . a mimo tego jest we mnie cos co nie pozwala mi otworzyc sie na jego uczucie. Nie potrafie odblokowac sie, po tamtycgh przezyciach stalam sie zimna jak skala.
Bylo milo i pieknie, ale do pewnego momentu, gdy poczulam,ze ten chlopak bardzo sie zaangazowal,ze chce byc czescia mojego zycia, natychmiast powstal dystans i zaczelam budowac wokol siebie mur. Nie mam pojeci jak go przeskoczy,co moze sprawic, ze on runie.ze wreszcie aufam i otworze sie na nowe uczucie.... Czuje sie podle , jak ostatnia zmija . ale czy mam byc z tym chlopakiem bedac swiadoma,ze nie ma we mnie takich uczuc jakie sa w nim? Jest wspaniaky, cudowny, niczego mu nie brakuje... Nie umiem tego zrozumiec, wytlumaczyc sobie co sie ze mna dzieje.... Zauwazylam,ze zaczelam stronic od ludzi, najlepiej jest mi samej ze soba... Najgorsze jest dla mnie to,ze tak podle zranilam tak wartosciowego chlopaka ... Mam pustke w glowie ... nie ma tam zupelnie nic....