Napady paniki...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Napady paniki...

Post autor: exa » 10 kwie 2009, 20:06

psycholinka pisze:Podpisuję się w 100%
większość się podpisuje....o tym piszemy, do siebie, jakiś już czas..... :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Grzegorz
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 29 maja 2009, 10:24
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Napady paniki...

Post autor: Grzegorz » 30 maja 2009, 20:51

Witam wszystkich. To mój pierwszy post na tym forum więc chyba powinienem powiedzieć wszystkim "cześć", co też czynię. Mowa o panice, lęku, stanach gdy z powodu objawów choroby jelit oblewa nas w sekundę cholerny zimny pot... Tak jest i ze mną, ale powodem nie są przytaczane tu nagłe i "w nieatrakcyjnym czasie" spacery do wc, ale inny objaw. Choruję od kilku lat na jakąś uporczywą chorobę jelit, ale dopiero od pół roku zacząłem się diagnozować. Jestem już po kolo, po gastroskopiach, za kilka dni idę na CT brzucha, pobrali mi przeciwciała na chorobę trzewną, itd. Ale chciałem z wami porozmawiać na temat objawu, który po prostu doprowadza mnie do... nie wiem... szału, myśli samobójczych. Objaw jest tak idiotyczny, że może wydawać się śmieszny i banalny. Mianowicie chodzi o bardzo głośne przelewanie w brzuchu. Od wielu lat po zjedzeniu jakiegokolwiek posiłku (kanapki choćby) w brzuchu następuje istne szaleństwo - bebech chlipi, ciamka, przelewa się i to tak głośno, że może się to wydać niemożliwe, że jelita wogóle są zdolne do takich odgłosów... Towarzyszy temu ból brzucha, zakończony za jakiś czas biegunką. Ja myślę, że to jakieś zwężenie na odcinku jelita. Przez co i gdzie - opowiem jak już będę coś wiedział więcej. Ale miało być o panice. Życie, a w szczególności praca staje się wtedy koszmarem. Ból można jakoś w sobie stłumić, do kibla wyjść z biegunką... a co z chilpiącym przez pół godziny bebechem, gdy siedzi się w jednym pokoju w pracy z innymi pracownikami ? A co z kinem, teatrem ? Gdy zaczyna nagle wydzierać się w takich sytuacjach z miejsca oblewa mnie zimny pot, tkwię jak w jakieś cholernaej pułapce, zwracam sobą uwagę.Do tej pory nie wypracowałem skutecznej psychologicznej obrony przed tym objawem. Ktoś ma też podobne doświadczenia ? Nadmienię, że oprócz tego czuję się naprawdę zdrowym facetem ( a przynajmniej mogę trwać w takiej iluzji).
Grzegorz

Awatar użytkownika
Grzegorz
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 29 maja 2009, 10:24
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Napady paniki...

Post autor: Grzegorz » 30 maja 2009, 22:33

Dzięki Pandzia za info. Jak wspomniałem robiłem niedawno kolo z pobraniem wycinka i jest czysto, przynajmniej na obszarze j. grubego i kawałek za zastawką krętniczo-kątniczą. Myślę, że nie da się uniknąć w tej sytuacji kontrastu jelita cienkiego - nadal będę się upierał przy zwężeniu (np. przez polipy) jelita cienkiego (kolejna iluzja :roll: ). Jestem pod opieką gastroenterologa, zobaczymy co będzie dalej... Co do niedenerwowania się... hmmm.. bardzo cenna rada, tylko jak to zrobić ??? Wiecie co jest najgorsze w tych chorobach ? Kompletny brak kontroli nad swoim ciałem. Wręcz pewna eksternalizacja jelit jakby były obcym elementem a nie mną. Przynajmniej już nigdy nie będę sam - zawsze będę ja i mój brzuch, który słucha siebie sam... :wink: Dobija przewlekłość tego stanu, że objawy są codziennie i codziennie, aż w końcu staje się to już tak męcząco nudne... Żadne dotąd stosowane leki nie przyniosły dobrego rezultatu.
Grzegorz

Awatar użytkownika
Grzegorz
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 29 maja 2009, 10:24
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Napady paniki...

Post autor: Grzegorz » 31 maja 2009, 15:43

Leila - a z czym było po nabiale najgorzej ? - większe bóle brzucha czy biegunki, czy jeszcze coś innego ? Produkty mleczne, bogate w cukry, sprzyjają namnażaniu niechcianych bakterii w przewodzie pokarmowym i stąd problemy. A stres ? Oczywiście ma kolosalny wpływ. Tylko że to jest taki pies zjadający swój własny ogon - masz objawy które odbierają ci chęci do życia, żyjesz w stresie a to potęguje tylko te objawy, itd. Ale z drugiej strony... Jeśli odczuwamy lęk to znaczy że jesteśmy wciąż żywi a nie blaszanymi robotami zaprogramowanymi na ciągłą szczęśliwość. Stres, lęk, niepokój to część naszej natury i tyle ! To czyni mnie też człowiekiem a nie przedmiotem. Nie wiem jak innym, ale mi takie rozumowanie pomaga.
Grzegorz

Awatar użytkownika
barney
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 16 lut 2009, 14:29
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: ****
Kontakt:

Re: Napady paniki...

Post autor: barney » 31 maja 2009, 17:03

Grzegorz pisze:Jeśli odczuwamy lęk to znaczy że jesteśmy wciąż żywi a nie blaszanymi robotami zaprogramowanymi na ciągłą szczęśliwość. Stres, lęk, niepokój to część naszej natury i tyle ! To czyni mnie też człowiekiem a nie przedmiotem. Nie wiem jak innym, ale mi takie rozumowanie pomaga.
Właśnie ten lęk,który towarzyszy nam wszystkim,chroni nas przed przed wieloma nieszczęściami.Gdyby nie było tego,nietrudno sobie wyobrazić,co działoby się na świecie.Jednak nie można" wychodować ",w sobie ponad miarę stanów lękowych.Dobrze jest,aby uniknąć sytuacji w których czujemy strach lub lęk,zacząć od "treningu"umysłu.Można modlić się,ja tak czynię w sytuacjach niekomfortowych.Również myślenie pozytywne,oparte na dobrych przeżyciach,(przecież każdy takie ma).Powoduje uspokojenie naszej psychiki.Patrzeć do przodu,i powiedzieć sobie jutro będzie lepiej.Natomiast jeżeli chodzi o to co jemy, to nie ma aż takiego znaczenia,gdy jesteśmy zbyt nerwowi,mamy lęki to zapewne trzeba ograniczyć używki,(kawa,alkohol)...Najlepszym przykładem pozytywnego myślenia,są narody anglosaskie.Dobrze jest mi dawać rady teraz,gdybym to rozumiał kilkanaście lat temu,może mój crohn,nie dałby mi takiej "szkoły". :?

Awatar użytkownika
Grzegorz
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 29 maja 2009, 10:24
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Napady paniki...

Post autor: Grzegorz » 31 maja 2009, 22:04

Pandzia - dziękuję za linki, jesteś aniołem ! :roll:
Grzegorz

rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: Napady paniki...

Post autor: rajan » 01 cze 2009, 08:19

wydzieliłem OT :[/color] viewtopic.php?t=7865

Awatar użytkownika
Mycha
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 17 lut 2009, 08:43
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Napady paniki...

Post autor: Mycha » 03 cze 2009, 22:18

Witaj Grzegorz. Wiesz mój tata miał podobne objawy parę lat temu, zdiagnozowali go dopiero po wlewie doodbytniczym, niestety nie pamiętam już co to było, ale dostał leki i mu pomogło. Jak się będę z tatą widziała to napiszę dokładnie. Mi niestety dopiero leki psychotropowe przyniosły upragniony spokój. Nie wiem jak długo na nich będę, ale mozliwość wyjścia z domu jest tego warta (chociaż broniłam się rękami i nogami przed braniem tych leków). Ale wypytam się taty co mu było i Ci odpiszę :mrgreen:
"Mam przesrane..."

Renata2
Początkujący ✽✽
Posty: 394
Rejestracja: 22 sty 2007, 21:36
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Napady paniki...

Post autor: Renata2 » 04 cze 2009, 19:27

Mycha cieszę się , ze lepiej się czujesz. Widzę także że dużo osób które tu piszą ma napady lękowe . Może ktoś kto tego nigdy nie doznał ( w takim stopniu) nie powinien się wypowiadać....... Ale mam w moim otoczeniu osobę która bierze środki psychotropowe ponad 10 lat. One same nic nie pomogą, trzeba przebudować świadomość. Mogą tylko zniwelować pewne bodźce, byście mogli sami uporać się z problemem. Nigdy nie traktujcie ich jako leku, który załatwi całą kwestię za Was. Jeśli już bierzecie leki- zwracajcie uwagę, czy nie uzależniają. Czy nie "zgryzają" się z poprzednimi (trzeba czytać ulotki) bo wtedy potęgują złe samopoczucie. Odstawianie tylko pod opieką lekarza, i nigdy w okresie jesieni i zimy. I lekarz powinien je zmieniać, bo większość wcześniej czy później uzależnia. może ten post będzie dla niektórych przykry, ale wierzcie, znam rzeczy o której piszę z autopsji.Jak tylko nastąpi poprawa, porozmawiajcie z lekarzem, czy nie dałoby się ich odstawić.
Renata2
asamax 500g 2-0-2
vedolizumab- lek biologiczny, 3 stopień programu
controloc 1-0-1
rutinoscorbin 2-0-2
witaminy

Awatar użytkownika
Mycha
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 17 lut 2009, 08:43
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Napady paniki...

Post autor: Mycha » 06 cze 2009, 00:02

Ja obecnie biorę Paromerck, to polski odpowiednik Seroxatu, który brałam poprzednio. Podobno nie uzależniają. Seroxat brałam ok. 1 roku, odstawiałam stopniowo, miałam nieprzyjemne objawy fizyczne (ostre bóle głowy, utrzymywały się ok. 3 tygodni). Na szczęście objawów w postaci lęków czy depresji nie było. Te napady paniki pojawiły się po ok. 1,5 roku. Analizując te 1,5 roku mogę stwierdzić, że miało to związek z bardzo stresującą pracą, która z kolei źle wpływała na moje jelita i samopoczucie. I tu Renata2 ma świętą rację, gdybym się dalej męczyla w tej pracy, nawet leki by mi nie pomogły. Musiałam zaryzykować i zmienić pracę, wymagało to w tych czasach zebrania w sobie baaaaardzo dużo odwagi, ale po 3 miesiącach stwierdzam, że warto było. Dostałam już umowę po okresie próbnym i jestem jeszcze spokojniejsza. Niestety powrót do równowagi wymaga czasem drastycznych środków i weryfikacji swojego trybu życia. Leki traktuję jako przejściową pomoc w tej zmianie, uspokajacz, który pozwolił mi pokonać strach, rzecz polega na tym, by swój umysł przyzwyczajać do tego spokoju, żeby działał w ten sposób bez leków. Chciałam jeszcze tylko napisać, że nie miałam nigdy skłonności do depresji, ale za to od zawsze byłam dość lękliwa, bardzo dużo zawsze mialam jakiś pseudofilozoficznych myśli, które wywoływały u mnie lęki, moja wyobraźnia podsuwa mi czasem absurdalne wręcz scenariusze pewnych sytuacji i zdarzeń (efekt dużej ilości przeczytanych książek i obejrzanych filmów :razz: ). Leki odstawię może na przyszłą wiosnę, ale to zależy od lekarza, na pewno okres jesień-zima-przedwiośnie absolutnie odpada. Być może większy i długotrwały stres będzie powodował nawroty takich stanów, ale nie będę sobie tego wkręcać. Wolę wierzyć, że zmiany których teraz dokonuję w swoim życiu pozwolą mi uporać się z tymi lękami i osiągnąć stabilizację :)
"Mam przesrane..."

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1238
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Napady paniki...

Post autor: leila » 06 cze 2009, 09:27

duzo lęków wynika z niskiej samooceny ,poczucia braku własnej wartosci i niesmiałosci widze to po sobie ze stresu ile czasami kosztuje mnie wejscie w jakies nowe srodowisko np.rozmowa kwalifikacyjna czy poznanie z nowa osoba :roll: wtedy staram sie uspokoic czyms ziołowym :roll:
zepchnac chorobe na dalszy plan
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Grzegorz
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 29 maja 2009, 10:24
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Napady paniki...

Post autor: Grzegorz » 08 cze 2009, 09:31

Jeden raz w życiu miałem prawdziwy napad paniki - było to po operacji zatok w tamtym roku. Obudziłem się po narkozie, miałem całkowicie zapchany opatrunkami nos, mogłem oddychać tylko przez usta i wiedziałem, że tak będzie jeszcze przez kilka dni. I stała się rzecz dla mnie zadziwiająca i straszna zarazem - po kilku minutach będąc już na sali chorych, na łóżku, taki skołowany jeszcze po operacji, nagle poczułem, że się duszę mimo iż samemu wydało mi się to absurdalne bo oddychałem przecież przez usta. Ale czułem, że zaraz się uduszę. Byłem spocony jak mysz, serce waliło mi jak cholera i bardzo silnie walczyłem, żeby nie wyjąć sobie tych opatrunków z nosa (oczywiście natychmiast dostałbym krwotoku), wybiec z sali na zewnątrz szpitala gdzie jest powietrze... Dziś wydaje mi się to trochę egzotyczne ale wierzcie mi - to było jedno z najgorszych przeżyć, jakie kiedykolwiek miałem. Do dziś to pamiętam... :smutny:
Grzegorz

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1238
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Napady paniki...

Post autor: leila » 08 cze 2009, 15:10

duzo stresu zagranica, znam jezyk ale Londyn to strasznie duze miasto ,ale na szczescie duzo Polaków i mozna zapytac o droge :roll: ale mozna spanikowac w tak duzym miescie :wink:
zepchnac chorobe na dalszy plan
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Napady paniki...

Post autor: obyty.z.cu » 08 cze 2009, 16:49

Napad paniki to ja mialem niedawno w Warszawie, bedac na spacerze z wozkiem z dzieciakami "przyparlo mnie".
Nie dosc , ze niebylo blisko zadnego wc ,najblizszy w metrze, ale jak zostawic wozek z dzieciakami....
Musze przyznac, ze bylo to "pieklo" !
Niezapomniane przezycie !!
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Arabella
Debiutant ✽
Posty: 28
Rejestracja: 15 lut 2009, 11:25
Choroba: IBS
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: małe misteczko :)

Re: Napady paniki...

Post autor: Arabella » 13 cze 2009, 20:08

Ja dostaję napadów paniki podczas bóli brzucha. Nie wiem czemu tak jest, po prostu wydaje mi się, że umrę czy coś. Najgorzej jest podczas drogi do szkoły. Szkołę mam daleko (ok.2,5km) i muszę ją przejść, nie mam dostępu rano do samochodu. I podczas tej drogi, jeżeli dostanę skrętów brzucha to wpadam w panikę. O dziwo zdarza się to częściej w zimie. Oczywiście wszystko kończy się toaletą :roll:

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”