Strona 1 z 2

Psycholog

: 27 lut 2005, 14:38
autor: Lawenda
W wielu postach czytam, ?e wasz stan fizyczny bardzo zale?y od tego psychicznego. Ka?dy wiekszy stres i ju? zaostrzenie. U mnie jest tak samo. Czy kto? z was korzysta z pomocy psychologa, ?eby jako? sobie z tym radzia? A je?li tak czy daje to jakie? rezultaty?

Ja przy ostatnim zaostrzeniu (jakie? 4 tygodnie temu) dosta3am ostrej schizy, ?e znowu mnie wzie3o, ?e znowu boli i wizja szpitala, który nabiera3 znów realnych kszta3tów (przez ostatnie 3 lata by3am 9 razy). I oczywi?cie jazda z jelitami jeszcze gorsza. Takie b3edne ko3o. W koncu posz3am do psychologa bo ju? nie mam si3y sie baa ka?dego zaostrzenia. To na razie pocz?tek spotkan wiec póki co wiele z tego nie wynika ale mam nadzieje, ?e za jaki? czas da rade :? heh

Re: Psycholog

: 27 lut 2005, 23:59
autor: Doris
ja nie mialam zbytnio problemow ze swoim stanem emocjonalnym :wink: ale przyszla zima i bylo mi smutno wiec poszlam do psychologa. wyszlam od niego jeszcze bardziej wsciekla i niestety zadnej poprawy nie bylo :cry: mam nadzieje ze trafilas na lepszego specjaliste :D

Re: Psycholog

: 28 lut 2005, 10:58
autor: Lawenda
Doris, wygl?da na to, ?e chyba tak. Po paru spotkaniach jestem na razie i nie mam awersji. Jak do tej pory proste rozwi?zania zagmatwanych spraw ;-) Ale najtrudniej pracuje sie ze samym sob? wiec nie licze na expresowe remedium. Przykro, ?e trafi3a? na osobe, która Ci nie podpasowa3a. No ale jak wszedzie - albo trafisz na "swojego" albo wrecz przeciwnie :lol:

Re: Psycholog

: 05 mar 2005, 18:24
autor: kilo9
generalnie uwa?am ?e konowa3ów jak najmniej, w szpitalu te? mi radzono abym poszed3 do "specjalisty" ale ola3em ich rady. By3o cie?ko ale sobie poradzi3em i w miare sprawnie pcham ten wózek do przodu. Prawda jest taka nie wolno generowaa chroby w sobie!!!
A chodzia do kolesia który bedzie szuka3 jaki? brudów z dziecinstwa?!
thanks!

kilo9

Re: Psycholog

: 09 lut 2007, 00:15
autor: misty
Ja nie oceniam psychoterapii wedlug kryteriow "wierze" lub "nie wierze", lecz z punktu widzenia naukowca: biore grupe, ktorej podaje remedium i grupe kontrolna negatywna, ktorej nie podaje remedium albo podaje placebo. Przeprowadzam badanie. Porownuje wyniki. Wniosek z badania: dziala! i chyba sama sobie ja zalece :). Psycholodzy to nie konowaly, a psychoterapia nie sprowadza sie do wyciagania brudow z dziecinstwa, choc moze nawiazywac do tego typu watkow.

Re: Psycholog

: 09 lut 2007, 21:03
autor: Alishia
Nigdy nie chodziłam do psychologa.Po mimo strasznych stresów,załamań i niepowodzeń.Zawsze radziłam sobie sama z problemami i chorobą.wśród znajomych to ja robię za psychologa...mam do tego skłonności...Może dlatego,że każdy zwierza się z swoich problemów to ja się na swoje własne uodparniam?
Poza tym chyba nie umiałabym rozmawiać o problemach z kimś obcym.

Re: Psycholog

: 11 lut 2007, 21:53
autor: Mama Juleczki
W świecie zdominowanym przez skróty myślowe (dzięki technice niestety) ludzie zatracają z wolna zdolność szczerego rozmawiania. Coraz częściej okazuje się, że bojąc się odrzucenia i wyśmiania, nie mówimy prawdy o sobie.
Zapominamy niestety o najprostrzych (NAJWAŻNIEJSZYCH) sprawach: BYĆ, rozmawiać, kochać, popełnać błędy, wybaczać i .....dawć sobie prawo do nie bycia doskonałym - akceptować siebie ze swymi ułomnościami - zwłaszczaz nimi!

Psycholog - to ktoś kto umie słuchać i jeśli jest dobry to nie źle mu za to płacą :wink:
Czy nie prościej i piękniej byłoby otworzyć się na siebie samego i tych wokół nas, którzy naprawdę nas kochają? Tak często szukamy daleko gdzieś tego, co najczęściej mamy w zasęgu ręki :smutny:
Może warto trzymać przy łużku "Małego Księcia", a kasę przeznaczoną na wizyty w gabinecie psychoanalityka wydać na kawę (czy "lufę" z przyjacielem) albo dobrą książkę :wink:
Pozdrawiam cieplutko wszystkich :razz:

Re: Psycholog

: 11 lut 2007, 23:52
autor: Krzycho
Jakoś nie wierzę w skuteczność psychologów. Sądzę bowiem, że ich oddziaływanie jest mocno ograniczone. Wiem, że wyobrażają sobie nie wiadomo co, że techniki psychologiczne wpływają to na to, to na tamto. Ale tak naprawdę ich wpływ na nas jest mniej więcej taki, jak kolarstwa w Mozambiku. Dużo większe znaczenie ma sama ich obecność, że ktoś przyjazny zechciał się nami zainteresować, że jest jakaś nadzieja na rozwiązanie problemów( bo przecież ludzie idą do psychologa jak mają kłopoty), że mogą w ogóle z kimś porozmawiać, że spotykają się z akceptacją i zrozumieniem itd., ale do tego nie potrzeba psychologa, tylko prawdziwego przyjaciela. Takie czyste oddziaływanie terapeutyczne jest raczej wątpliwe moim zdaniem. Dużo większe znaczenie mają aspekty poznawcze. Boimy się czegoś, czego nie znamy i o czym nic nie wiemy i mamy skłonność do wycofania i ucieczki. Jeżeli dowiemy się o co chodzi, to często okazuje się, że nasze obawy były nieuzasadnione. Dlatego zamiast iść do psychologa wolę się dokształcić w tym temacie. Dobrze jest wiedzieć jakie procesy psychiczne targają nas za czuprynę, bo wtedy człowiek jest przygotowany na to, co może go spotkać. Dobrze jest znać także narzędzia, którymi procesy te można regulować, bo można wpływać na swoje postawy i zachowania, ale najważniejszy jest drugi człowiek (nawet jak jest psychologiem :)), bo tylko wobec drugiego człowieka nasze działania mają jakikolwiek sens. Dlatego, szczególnie w chorobie, jeden człowiek o wielkim sercu może więcej niż armia psychologów. Nie chcę powiedzieć, że są w ogóle niepotrzebni, ale ich możliwości są z pewnością przeceniane, a ich dobroczynne niekiedy oddziaływanie nie wynika z narzędzi psychologicznych, ale raczej z czysto ludzkich zachowań. Normalny człowiek często ma gdzieś problemy drugiego człowieka i widzi wszystko przez pryzmat własnych korzyści, natomiast psychologom za to płacą żeby byli ludzcy i podchodzili ze zrozumieniem do innych.

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 18:02
autor: Mama Juleczki
Zenobius pisze:Czasem trzeba sie przeniesc troche w "slowna przeszlosc" i poszukac prostych slow ktore jeszcze wtedy mialy swoje nie wyblakniete znaczenie
Znakiem czego zostałam "reliktem przeszłości" mąjc tak niewiele lat :help: ponieważ posługuję się tylko "takim" językiem :wink:

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 21:05
autor: exa
Mamo Juleczki, zgadzam sie z Toba generalnie, zreszta napisalam o tym w temacie "milosc czy pieniadze".....

przede wszystkim rozmowa z soba.....czyli szczerosc.....zero udawania, ze jestesmy inni niz jestesmy....itp....

a poki co jestesmy plastikowi :lol: w duzej mierze.....i zadenm psycholog nie pomoze, jesli bedziemy zyc zgodnie z ksiazkami, czy czyms tam, a nie w zgodzie z samym soba :neutral:

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 21:18
autor: Mama Juleczki
exa pisze:w zgodzie z samym soba
I nie odkryję "Ameryki" mówiąc, że to jest sztuką największą :!:
Zawsze powtarzam ludziom o niskiej samoocenie, że kluczem tak naprawdę jest miłośc DO SIEBIE SAMEGO - od tego należy zacząć.
Trzeba kochać, szanować i akceptować samego siebie ( oczywiście nie całkowicie bezkrytycznie :wink: ) - bez tego nie można daleko zajść :!:
Wewnętrzna harmonia = bezkres, bezmiar, upragniona nirwana....a może WIZJA SZKLANYCH DOMÓW?...
Faktem jest, że trzeba wykonać pewną pracę :wink:

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 21:20
autor: exa
Mama Juleczki pisze:Faktem jest, że trzeba wykonać pewną pracę :wink:
i latwo na bank nie bedzie......a nawet bardzo trudno...
sama przeszlam to sie moge madrowac... :wink:

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 21:25
autor: Mama Juleczki
exa pisze:sama przeszlam to sie moge madrowac...
Tylko na co się to zda? "Dzieci" przekorne są i kiedy Ty mówisz, że coś jest "si" nie chcą wierzyć :wink: póki same nie dotkną :neutral: ....

Cieplutko pozdrawiam :jupi:

Re: Psycholog

: 12 lut 2007, 21:58
autor: exa
ano.....racja Mamo Juleczki...tez racja.....jak sie nie przewrocisz to sie nie nauczysz :wink:

Re: Psycholog

: 12 lis 2008, 11:35
autor: megi_86
Chciłabym powrócić do tego tematu. Mój gastrolog już chyba z 3 razy mi mówił, żebym się wybrała do psychloga, bo za bardzo się stresuję chorobą i może pomógł by mi sie z tym uporać. Ja nie miałam do tego przekonania, ale poszłam. Ciężko jest znaleźć dobrego psychologa, nie ukrywam że liczy się dla mnie też to, ile taka wizyta kosztuje, bo np.120 zł na to nie wydam.
Więc wybrałam się. Pani psycholog nie wiedziała, co to za choroba, więc wytłumaczyłam jej na czym polega, co mi najbardziej przeszkadza. Sesje uważam za strate czasu i pieniędzy. Trwała 50 minut z czego chyba z 10 trwało milczenie, bo nie wiedziała co ma mnie zapytać, a ja nie wiedziałam czy mam tak zaczć o byle czym mówić. Jednak ona nie bardzo mnie zrozumiałam, miałam wrażenie, że dla niej mój problem to nie jest problem. Pod koniec nawet powiedziała: "Ale każdy ma kiedyś biegunki" (no tak, tylko ja nie wiem kiedy mnie to spotka i nie ma kontroli nad tym, chciałabym wiedzieć w jakich godzinach będę się źle czuć).Potem mówie jej, że zdarzało się, że rezygnowałam z paru rzeczy z powodu choroby (jestem na IV roku, chce zaczą prace, ale trudno mi coś znaleźć, skoro czasem na zajęcia nie ide po źle się czuję, czy z chęcią bym wyjechała na Erasmusa, ale poprostu się obawiam tego) i mówię jej, że wcale mnie nie pociesza jak i ktoś mówi: "Ale inni mają się gorzej", bo wtedy ja myślę "No tak, ale inni mają się też lepiej". Co pani psycholog się nie spodobało, że skąd ja mam wiedzieć jak inni się czują, może uważają, że ja mam fajnie, że np. nie idę na egzamin, bo źle się czuję (autentycznie tak powiedziała). Na koniec się zapytałam jak ma wyglądać terapia to ona proponuję jeszcze z 4 spotkania i potem się okaże czy może mi pomóc. Oczywiście już do niej nie poszłam.
Po tym długim opowiadaniu mojego doświadczenia z psychologiem, chciałam się zapytać, czy zna ktoś jakiegoś, który zna się na tej chorobie i komu pomógł. Chodzi mi o Wrocław.