Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Aniijjaa » 27 lip 2007, 19:15

Z tym "pasożytem" nie przesadzajcie!! cu/cd nie jest chorobą, którą wywołał pasożyt, jest choroba autoimmunologiczną o nieznanej etiologii więc to chyba każdy rozumie.
Jako "pasożyt", "intruz" mojego organizmu ją uznałam i tylko w kontekście mojej wypowiedzi on występuje, ktoś tu czegoś chyba nie rozumie. Teraz jest w cudzysłowiu więc mam nadzieję, że nikt więcej nie przekręci tego co napisałam.

Akceptacja jest zgodą, pogodzeniem się z losem, obecna sytuacją. Można chorobę zaakceptować.
Moim zdaniem są osoby które godzą się z losem i są które nie zaakceptują nowej sytuacji. Ale można dokonać wyboru, który nie musi oznaczać akceptacji. Chce żyć w miarę moich możliwości i będe się leczył- będe walczyć z chorobą, bądź nie i poddam się, co oznacza tylko jedną drogę.
Życie jest dla mnie cenniejsze, to świadomość że nie jestem sama, jest rodzina, znajomi, moje plany, marzenia, uczucia, ciekawość świata, siła wewnątrz jaką mam, osobowość, charakter one sprawiają, że dokonuje takiego wyboru. Ale nie oznacza to, że akceptuje wszystko co ma związek ze mną i moim otoczeniem. Nie mogę mówić, że akceptuję, godzę się z obecną sytuacją. Walczę każdego dnia z chorobą więc jak mogę mówić o akceptacji, tym bardziej że nie pogodziłam sie z choroba a dokonałam wyboru i muszę z tym żyć bo nie można jej ominąć.
Takie jest moje zdanie. Tak czuje i tak myślę.

Napewno jest łatwiej tym, którzy z czasem z pokorą przyjmują te zmiany i takich osób jest więcej :roll: i mam nadzieję, że ci, którzy nie nie odnaleźli się w nowej sytuacji wkrótce poukładają sobie wszystko od początku.
Aniijjaa

julia
Początkujący ✽✽
Posty: 64
Rejestracja: 18 lip 2007, 22:51
Choroba: CU u partnera
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: julia » 27 lip 2007, 22:13

Jedni się pogodzili z chorobą, a drudzy nawet jak się starają, to nie mogą...Dla każdego choroba oznacza coś innego. Skoro ktoś uważa chorobę za pasożyta - to niech tak będzie. Każdy ma swoje zdanie. :idea: Ja też się nigdy nie pogodzę z chorobą mojego narzeczonego, ale żyjemy dalej. Poza tym choroba przebiega inaczej u każdego. U niektórych przebiega łagodnie, u niektórych nie i od tego też zależy postrzeganie tej choroby.O wiele łatwiej z nią żyć jak jest remisja. Ale jak się trafia do szpitala w cięzkim stanie, to mi nikt nie powie, że wtedy sobie nie myśli znowu: mam tego dość, albo dlaczego ja...To jest moje zdanie.
Przez chwilę było dobrze :(

Rudi
Początkujący ✽✽
Posty: 122
Rejestracja: 19 maja 2006, 13:17
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Chodzież

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Rudi » 28 lip 2007, 20:56

Witam,

ja coraz bardziej akceptuję chrobę. Jest, nie pozbędę się jej, więc nic innego mi nie zostaje. Wiem, że rzeczy które zdrowym ludziom przychodzą bez problemu ka pokonuję z większym trudem, walczę o każdy dzień jak o coś cennego,ale później...większa satysfakcja..., że dokonałem czegoś co dla chorego jest nie małym wyczynem i czasem jestem lepszy od zdrowych osób...Mimo wszystko staram się aktywnie żyć...pracuję w gazecie i radiu, gram w kapeli, codziennie sport, aktywne wakacje...czasem to właśnie choroba pozwala docenić niektóre rzeczy :roll:

Optymizmu życzę :roll:

milkusia11
Początkujący ✽✽
Posty: 164
Rejestracja: 31 sty 2007, 07:59
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: legnica
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: milkusia11 » 29 lip 2007, 22:27

Z akceptacją różnie to bywa jak jest dobrze i wszystko mi się układa jest ok Ale jak tylko mi w czymś przeszkodzi to odrazu źle.Wkurzam się że musze latać do toalety,że nie moge jechać tam czy tam..bo źle sie czuje,ze nie pojde na impreze itd..
Milkusia11

mustafa
Początkujący ✽✽
Posty: 316
Rejestracja: 07 lip 2007, 20:03
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: mustafa » 30 lip 2007, 11:14

na razie mam takie same uczucie... źle się czuje że dużo nie mogę...
Instruktor Kulturystyki i Fitness

Deniro_RS

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Deniro_RS » 30 lip 2007, 11:55

Choroba jest dramatem dla kazdej strony. Gdy jest to dziecko :cry: rodzic zachodzi w głowę popada w depresje goniąc za wszystkim aby sprostać potrzebom wydatkom zabezpieczyć odpowiednią opiekę i tego młodego człowieka przygotować do dorosłego życia zmieniając prawie wszystkie jego oczekiwania z jakimi było wiązane dla dorosłego pózniejszego życia. Mozna by wymieniać wiele dązeń czy pokładanych nadzieji ale zapewne znacie to więc nie drąze tematu dalej. Podobna sytuacja jest z dorosłym człowiekiem który zachorował. Walka o zdrowie nie raz wydłuza się w czasie, praca zostaje odstawiona na kiedyś tam ale zaczyna się problem z domowym budzetem, sytuacje nie raz są dramatyczne, przykład gdy tylko 1 dorosły akuratnie chory był 1 zywicielem, dochodzą tez problemy róznicy pokoleń wynikające z potrzeb młodych którzy czasem tego nie mogą ogarnąć itd itp . znów mozna by tu wymieniać pełno czynników za i przeciw jednak trzeba być zawsze tej dobrej nadzieji i tej dobrej mysli ze w koncu coś się zmieni chodz na chwilę i wszystko jakoś wróci do jakiejs tam normy :roll: Trzeba w to wierzyć bo na dłuzszą metę psychiatryk byłby murowany które zresztą i tak są przepełnione. Ale się rozklepałem :lol:

Awatar użytkownika
ewelina1011
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 sie 2006, 14:07
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: ewelina1011 » 14 sie 2007, 19:30

Ja ogólnie akceptuję to, że jestem chora. Gdyby nie fakt, że jestem tą wybranką, która ma L-C nie doświadczyłabym, tego czego doświadczyłam dzięki chorobie. Mam na myśli to, że poznałam kilku cudownych ludzi, bardzo dojrzałam, wzmocniłam swój nadwrazliwy charakter. To prawdziwa transformacja. Kiedy pomyślę, jaka byłam kilka lat temu, a nawet rok temu, to trudno mi w to uwierzyć. Choć do dziś wpadam w potworny lęk, gdy nie mogę opanować bólu brucha, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli. Mam większą kontrolę nad lękiem, który wywołuje myśl, że w pobliżu brak kibelka. Szczerze mówiąć nie wiem czy choroba to takie wielkie zło, są też tego naprawdę jasne strony. Tak sobie pomyślałam, że skoro przeszłam tak potwornie niemiłe i bolesne badania, to mogę w życiu osiągnąć dużo więcej niż mi się zdaje. Moim zdaniem to nie lada wyczyn, skoro podołalam potwornemu bólowi, wszelkim badaniom endoskopowym ( bez znieczulenia ), myśli że to już koniec końca. Serio, sami wieci, że bywało i bywa tragiczne, ale dajemy radę :wink: To oczywiste, ale tak jest. Także nie ma tego złego, moi Kochani.
Pozdrawiam :wink:

Awatar użytkownika
Lawenda
Początkujący ✽✽
Posty: 253
Rejestracja: 26 sty 2005, 11:52
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Lawenda » 16 sie 2007, 14:21

O, ja tu widzę, że z eweliną 1011 mamy podobne podejście to chorowania.
Ja po pierwszym okresie przerażenia, drugim - próbowania wszystkiego co się da żeby zwalczyć chorobę, weszłam w trzeci okres (mam nadzieję, że tak mi już zostanie :twisted: ) akceptacji choroby. Od diagnozy w 2004 roku do dziś przeszłam długa drogę dzięki pomocy różnej i dzięki determinacji i niegodzeniu się na stan rzeczy w jakim tkwiłam. Teraz widzę dobre strony mojego chorowania - dojrzałam, zmieniła mi się perspektywa życia, poznałam fajnych ludzi. :lol: i troszkę inaczej odbieram mój podpis teraz niż to było na początku. Teraz wiem, że aby "twardym być" w ostatecznym rozrachunku muszę sobie pozwolić na chwile kiedy "miętka" jestem. Mały przystanek na nabranie sił i do przodu. Czego i Wam życzę :)
Twardym trzeba być nie miętkim...

rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: rajan » 17 sie 2007, 23:40

U mnie średnia krajowa, na początku szok i mała załamka. A teraz to tylko jak mam nawroty choroby to jestem lekko wnerwiony, i na złość chorobie przyspieszam marsz przez życie :wink: ( wow jestem AKTYWNY ) :ciezar:

Awatar użytkownika
junior
Początkujący ✽✽
Posty: 336
Rejestracja: 14 paź 2006, 17:54
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Starościn/Kraków
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: junior » 18 sie 2007, 14:48

Akceptacja choroby jest bardzo trudna, szczególnie jak się ma 19 a tu lekarz mówi ci ze znudzonym głosem, że jeste chory na nieuleczalną chorobę. Szok, załamanie. Ale z drugiej strony jeli jest to choroba nieuleczlna (narazie - wierzmy w medycyne!) to musimy ją zaakceptować, nauczyć się z nią żyć. Jak to mój gastroenterolog mnie mówi "Co jak co ale pan to z tą chorobą zejdzie z tego wiata(w znaczeniu że będe z nią żył do końca)". Ja sam osobicie miałe okresy załamania. Dzięki Bogu teraz odzyskałem pogodę ducha i chęć do życia (troche pomogly leki antydepresyjne- chwała za nie :spoko: ). Życie jest tylko jedno i jest strasznie krótkie. Wycinijmy z niego jak najwięcej.

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”