Emocje...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: Emocje...

Post autor: Raysha » 03 wrz 2006, 18:25

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Ja naprzykład bardzo ładnie szkicuję,chociaż jak szkicuje rysunki to powinnam zapomniec o bólu,a niekiedy nawet jak chce czy nie to musze przerwać tak miałam.Najlepiej po szkicowaniu to czytanie,nie ma to jak czytanie,swego czasu nawet musiałam odstawic fantasy bo pani doktor stwierdziła że wpływa to na psychikę i sie denerwuje ksiązką :lol:

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

...albo choroba jest mało nagłosniona i nikt nie wie o czym mówimy gdy mówimy że chorujemy na NZJ :mrgreen:

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Najgorzej to mam w szkole,myślałam że mam prawdziwych przyjaciół,gdzie tam jak wylądowałam w szpitalu to nik sie nie odezwał...było mi przykro,teraz w gimnazjum znalazłam i wypróbowałm my friends,zawsze zadzwoni do szpitala i zapyta jak sie czuję...wydaje mi się żę trzeba poczekać na prawdziwych przyjaciół...zawsze się znajdą
Handzia pisze:Znam co najmniej 3 osoby które weszły w remisje po leczeniu u psychiatry.
Nie wiem czy u wszystkich były psychotropy ale poprawa jakości życia bardzo zauważalna.
Ja mam marne efekty u leczenia psychiatry,na początku władował mi psychotropy i byłam "zjarana" przez cały dzień...horror...odstawiłam i...porozmawiałam z mamą.Na efekty nie trzeba było długo czekać,po rozmowie od razu wróciłam do zycia,naprawdę :mrgreen:
funia pisze:hmmm, to nie wiem, to ja wole chyba latac do kibelka, niz kolejne dragi wciagac. zal mi watroby...
Twój wybór :mrgreen:
Tomy pisze:bycie wrażliwym facetem, to wcale nie znaczy że się jest mięczakiem,
Niektore dziewczyny lubią wrażliwych :mrgreen: a jak wrażliwi to i romantyczni :lol:

Pozdrawiam,aha dzieki Ci misiu za umieszczenie mnie w autorytetach,chyba się zawstydzę :oops: :lol:

Awatar użytkownika
ewelina1011
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 sie 2006, 14:07
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontakt:

Re: Emocje...

Post autor: ewelina1011 » 04 wrz 2006, 12:54

No tak, Wy tu piszecie, że jak doskwiera ból, to trzeba po prostu o tym nie myśleć. Ale to jest nie możliwe, kiedy cały brzuch się kurczy od wewnatrz i widać gwiazdki przed oczami. Ja osobiście zaczynam się wtedy denerwować, serce wali jak oszlałe. I jak mam to olać, kiedy wiem, że prawdopodobnie będę musiała jechać do szpitala po przeciwbólowe kroplówki. A ja mam już medykofobię, boję się lekarzy i wszystkiego, co zwiazane jest ze szpitalem. Kojarzy mi się to z ciepieniem. Wiem, że na kłopoty i zmartwienie najlepsze są rózne zajęcie, ale to się nie sprawdza, kiedy człowiek ciepri. Przedwczoraj bolalo mnie i próbowalam mysleć, że to się skończy. Poradziłam sobie świetnie, bo ból odpuścił! Ale wczoraj miałam takie kurcze, że aż się dziś boję i chodzę przerażona. Ja nie rozumiem, jak można udawać, że życie jest cudowne i wszystko jest ok skoro tak bardzo się cierpi.

Misia

Re: Emocje...

Post autor: Misia » 04 wrz 2006, 14:24

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: Emocje...

Post autor: Raysha » 04 wrz 2006, 14:32

Sylwusia i Misia ma rację,trzeba znaleźć żródło optymizmu,wiem osobiście że Ci trudno,ja sama nie umiaam funkcjonować,robiłam to co było koniecznie,reszte wszytko waliłam...między jednym a drugim bólem,starałam sie cos robić by zapomnić o bólu,i niekiedy udawało sie że tego drugiego ataku nie dostałam,według mnie nospa nie jest dobra na nasze bóle,przeynajmniej na moje,uodporniłam sie na nia,nie działa.Co do przedwczorajszego bólu ewelinko,to widzisz jak sama się uprzesz to dasz rade,nawet takiemu ch**** :razz:

Awatar użytkownika
podblond
Początkujący ✽✽
Posty: 307
Rejestracja: 19 cze 2006, 21:50
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Emocje...

Post autor: podblond » 04 wrz 2006, 19:56

Ja chodziłam do psychiatry, bo nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić... Ten nieopisany wszechogarniający żal, pretensje, ból, lęk, bezsilność, itd...
A że z natury zawsze byłam niepoprawną optymistką, nie mogłam zrozumieć skąd teraz u mnie takie załamanie, czemu nie mogę się z tego podnieść i walczyć! Miałam wokół siebie bliskich, ale to nic nie dawało... Ciągle ryczałam w kącie i nie mogłam się pozbierać...
Psychiatra stwierdził, że leki które przyjmuję na CU przeszkadzają w wychwytywaniu serotoniny- z tego zrodziła się moja depresja. Dostałam tablety i wszystko nabrało kolorów! Jakiś miesiąc temu odstawiłam całą chemię (poza Sulfasalazyną i Remicadem), kilka dni później odstawiłam "poprawiacze humoru" i jest jak najbardziej w porządku :)

Psychiatra nie gryzie, a zapewne pomoże... Sama bym sobie tej serotoniny nie wyłapała, a leków na CU odstawić nie mogłam ;)
Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło...

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Emocje...

Post autor: funia » 04 wrz 2006, 19:58

to swietnie, ze TObie pomoglo!
swoja droga to po takiej super info, ze jestesmy chorzy, powinien lekarz z automata kierowac do psychologa czy psychiatry

chyba kazdy z nas mial zalamke!

Awatar użytkownika
Feniks
Aktywny ✽✽✽
Posty: 838
Rejestracja: 20 kwie 2006, 19:03
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Emocje...

Post autor: Feniks » 05 wrz 2006, 14:01

W końcu ktoś łopatologicznie przedstawił o co w tym chodzi. Afirmacja wierzcie lub nie, ale naprawdę działa. Dlatego jak ktoś czeka na ból to , on się na pewno pojawi...
Zresztą co ja będę pisał, powyżej wszystko w swym krotkim poście zawarł już Zeno.

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Emocje...

Post autor: Aniijjaa » 09 cze 2007, 17:54

tzw. "proroctwo samospełniające się" :roll:
Jest w tym bardzo dużo prawdy ale chyba wmawainie sobie niektórych wizji też nie jest dobre. Mam na mysli książke "Potęga podświadomości" J. Murphiygo, którą nawet nie doczytałam do końca.
Uważam, że chyba najlepszą drogą do zobaczenia światła jest szczerośc wobec siebie, umiejętnośc rozwiązywania problemów to właśnie jest napędem dnia codziennego. Tutaj odnajduje siłę i chęc przeżywania radości i dzielenia się nią z innymi. Zwykłe, najprościejsze sprawy to początek, to pierwszy krok do odzyskania wiary i siły.

Cały czas byłam przekonana, że ta choroba niczego mi nie dała. Napewno odebrała ale dała mi to forum i Was Wszystkich chyba jako prezent na resztę życia.
Aniijjaa

ESka

Re: Emocje...

Post autor: ESka » 09 cze 2007, 18:13

Aniijjaa pisze:Mam na mysli książke "Potęga podświadomości" J. Murphiygo
Mam tą książkę w domu ale jakoś nie mogę się zabrać za jej czytanie.
Aniijjaa pisze:Uważam, że chyba najlepszą drogą do zobaczenia światła jest szczerośc wobec siebie
Kiedyś ktoś powiedział mi możesz okłamywać mnie i wszystkich ale bądź szczera wobec siebie bo tylko w ten sposób sobie pomożesz, oszukiwanie siebie nic Ci nie da- miał racje :smile:
Aniijjaa pisze:Cały czas byłam przekonana, że ta choroba niczego mi nie dała
Ja wciąż tak uważam choroba zabrała mi prawie wszystko a w zamian nic nie dała może jedynie nauczyła mnie doceniać każdy dzień, a forum to sama sobie znalazłam :wink: Czasami myślę, że gdyby nie ta choroba może nie znalazłabym tego forum, ale napewno miałabym dużo innych możliwości, a choroba w jakiś sposób jednak nas ogranicza

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Emocje...

Post autor: Aniijjaa » 09 cze 2007, 19:08

Edyta83 pisze:napewno miałabym dużo innych możliwości, a choroba w jakiś sposób jednak nas ogranicza
Tak, ogranicza. ale wiem z doświadczenia, że jeżeli widzi sie tylko to co mogło by być to bardzo wiele się traci nie doceniając tego co ma się dzisiaj i teraz. Kiedy obudzisz się z takiego myslenia możesz mieć za sobą kawał życia i wtedy możesz powiedzieć ile straciłaś takim myśleniem i podejściem do życia.Czas leci, jedni rodzą się, inni umierają. Właśnie w takich chwilach dostrzegamy najbardziej wartość życia, swoich najbliższych i cuda tego świata. Wtedy to sa już tylko wspomnienia i nic nie można zrobić.
Są osoby, które nigdy nie przebudzą się i żyją w mroku, nie potrafiąc się cieszyć życiem.
A jeżeli chodzi o tą książkę to nie polecam. Są lepsze.
Aniijjaa

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”