Strona 3 z 6

Re: Droga przez męki...

: 11 cze 2009, 15:50
autor: CzarnaMamba
Fajnie :) a jak sie czujesz???

Re: Droga przez męki...

: 12 cze 2009, 15:21
autor: mustafa
Bardzo dobrze.. no czasami odczuwam zmeczenie ..ale to jest w liczone w naszą egzystencje :):):)

Re: Droga przez męki...

: 12 cze 2009, 15:33
autor: obyty.z.cu
Nic tylko podziwiac Twoj optymizm i pozytywne nastawienie.
Musze przyznac, ze takie posty pomagaja radzic sobie z codziennoscia.
Naprawde zycze zdrowka !

Re: Droga przez męki...

: 26 sie 2009, 16:28
autor: mustafa
Witam serdecznie moich CUdownych przyjaciół.
Dawno tu nie zaglądałem..mój błąd..ale postanowiłem zażywać życia i cieszyć się nim póki czas.
Zacznę od tego że wreszcie się przełamałem..tj.wyjechałem na pierwsze wakacje od czasów choroby..trochę się rozchulałęm..ale nie w tym rzecz..ale mianowicie jako posiadacz stomii i pociętego brzucha jak kratka w zeszycie raczej nie zdejmowałem koszulki a tym bardziej nie korzystałem z kąpieli zarówno słonecznych jak i wodnych..ale cóż ile można..
Wyjechałem nad morze..w sumie to na ślub przyjaciela..ale jak by nie zawitać nad wodę...prawie 30st upał piasek i woda..mmmm.. więc po krótkiej chwili ściągnąłem koszulkę lekko podciągnałem spodenki na worek i do wody...zapomniałem o ludziach chorobie worku...oczywiście sprawdziłem najpierw czy nie trza go opróżnić..i tak kilka razy a potem spacerki po piasku itd..wreszcie poczułem że żyje. Zapomniałem o trudach związanych z posiadanie stomii.. Dalej było lepiej..kolejne wyjazdy jeziora, lasy itd..namiot domek itd..czasami worek w drodze podciekał ale chwila na stacji i po problemie.
Nie piszę tego by chwalić się wyjazdami lecz po by pokazać wszystkim że można żyć pełnią życia nawet z czymś takim. I jeśli nawet się coś pochrzani to łatwo to naprawić i nie łamać się...a powiem szczerze że kilka razy mogłem się podłamać zwłaszcza wtedy gdy podczas drogi na autostradzie 3x musiałem zmieniać worek..przez pasy bezpieczeństwa a samochodzie ale i tak się nie poddałem..
Wielu z nas się za szybko poddaje i denerwuje. Wielu nie wyobraża sobie życia z workiem a co dopiero dobrej zabawy..też tak miałem..ale do czasu. I powiem szczerze że właśnie w czasie stomii poznałem co to życie..zapoznałem kochaną osobę, zacząłem inwestować w siebie i w naukę, kursy itd..nauczyłem się z tym żyć...i nie załamywać w czasie niepowodzeń a także następstw kolejnych operacji.. Może czasami przesadzam z podjętymi pracami zajęciami obowiązkami itd.. i przez to czuje się osłabiony...ale powiem szczerze spełniony w 100%
Nie będę ukrywał że w dużej mierze dzięki Wam i Waszej pomocy i wsparciu.
Za to dziękuje.

A teraz nie co inny wątek..za miesiąc mam 5 - ostatnią operację. Lekarzem prowadzącym jest prof.Adam Dziki i jego personel. Jak to określono jest to operacja przez dziurkę od klucza :) teoretycznie kosmetyczna polegająca na zlikwidowaniu stomii i odtworzeniu układu.
Tyle przeszedłem i powiem szczerze że w teorii jest ona najprostsza a jednak cholernie się jej boje.. :( :cry: Nie wiem jak będzie po odtworzeniu nie wiem jak będę się czuł czy dobrze przyjmie to organizm jak wypróżnieniami...a do tego mam naprawdę bardzo złe przeczucia..do tego stopnia że coraz częściej myślę że powinienem teraz pozałatwiać wszystkie swoje sprawy zaległe jak i te zaplanowane..oraz wykorzystać ten czas do maximum...
Nie wiem już co sobie myśleć... w sumie pesymizm zaczął przeważać nad optymizmem..

Re: Droga przez męki...

: 26 sie 2009, 18:08
autor: maggie0278
Miałeś superowe, udane wakacje :roll: i pomyśleć, że nawet wśród zdrowych zdarzają się "leniuchy", którym z gruntu, z założenia nie chce się nigdzie ani jechać ani na wyjeżdzie podejmować jakichkolwiek inicjatyw

co do obaw przedoperacyjnych....rozumiem, że istnieją bo w końcu jesteśmy ludżmi i charakteryzuje nas refleksja jak i zdolność do antycypowania przyszłości, jednak pomimo przeczuć należy na chłodno pokalkulować : za mną poprzednie zabiegi - i nadal trwam i jestem :wink: zespół lekarza prowadzącego też ma wiedzę i doskonale wie co robi, rutynowo takie zabiegi kończą się sukcesem, itd., itp.

Być może taka chłodna ocena pozwoli nabrać dystansu i wszelkie złe przeczucia pójdą precz :wink:

Trzymam kciuki i pozdrawiam !

Re: Droga przez męki...

: 26 sie 2009, 20:07
autor: magda281
Trzeba myśleć pozytywnie,wiadomo że operacja to nie badanie ale po niej wrócisz do normalnego życia.Powodzenia Ci życzę i będę trzymać kciuki :roll:

Re: Droga przez męki...

: 26 sie 2009, 20:28
autor: HONIA
No kolego,fajnie że miałeś udane wakacje ja w sumie też.Jeśli chodzi o operacje to ja już taką miałam rok temu w maju i to jest pestka w porównaniu do innych operacji krótsza i wogóle,na brzuszku zostanie blizna po stomi niestety i troszke musisz poczekać żeby się wszytko ładnie zagoiło.
A jeśli chodzi o mój stan napewno o niebo lepszy niż ze stomią bo akurat moja skóra nie tolerowała żadnych worków i zmieniałam je praktycznie co godzine nawet prawie puste sie odklejały.A teraz cały czas się przyzwyczajam i napewno lepiej się czuję..jeśli intersuje Cię coś jeszcze to napisz na priv.

Re: Droga przez męki...

: 13 wrz 2009, 10:28
autor: mustafa
No i sie stało.Dopadła mnie deprecha..i niesprawiedliwosc losu.
eh..A więc do rzeczy... 05.10 mam polaczenie..ale nie oto chodzi..naczytalem sie, popytałem wiem co i jak od strony medycznej..ale problem polega na tym:
Musze jak najszybciej podjąć pracę zarobkową..i pytanie brzmi:
po jakim czasie od zespolenia Drodzy CUdacy poszliście do pracy??
bardzo mi zalezy na rzetelnych odpowiedziach...

:(

Re: Droga przez męki...

: 13 wrz 2009, 22:15
autor: Ela
Sporo zależy od Twojej ogólnej kondycji i rodzaju pracy, którą masz podjąć. No i oczywiście od tego, jak będzie pracował Twój pouch. Mnie się wydaje, że jeśli nie pojawią się jakieś komplikacje, to można po miesiącu pójść do pracy, o ile ma się w miarę swobodny dostęp do ubikacji. Przyznam, że nie pamiętam, po jakim czasie ja poszłam, musiałabym sprawdzić w papierach.

Re: Droga przez męki...

: 15 wrz 2009, 19:20
autor: jolinek83
ja napiszę co nieco o operacji w wątrku w który pisałam do tej pory więc nie będę się powtarzać, zapraszam tam:)

Re: Droga przez męki...

: 04 paź 2009, 20:14
autor: mustafa
No Kochane Misie.. jutro sądny dzień i nie mówię o Terminatorze na TV..tylko termin operacji....Wszyscy mówią że to czysta kosmetyka jednak ja boję się bardziej niż gdy wycinali mi jelito i miałem same komplikacje..
Ale co tu dużo gadać. Mam nadzieje że sie spotkamy.
A narazie trzymajcie kciuka

Mustafa

Re: Droga przez męki...

: 04 paź 2009, 20:57
autor: exa
mustafa pisze:A narazie trzymajcie kciuka
a nawet dwa :wink: i daj znać jak do siebie dojdziesz...!

Re: Droga przez męki...

: 04 paź 2009, 20:59
autor: Raysha
mustafa, mistrzu szacunken! Będzie dobrze trzymaj się tam i będę trzymać kciuki u nóg nawet dodatkowo ;)

Re: Droga przez męki...

: 04 paź 2009, 21:17
autor: Keymaker_2005
Nie ma co, przeszedłeś swoje. Czekam na info po operacji. Mnie to również czeka. Ja jestem na razie po pierwszym etapie, bez komplikacji wymagających kolejnych operacji. Życzę powodzenia i pewnej ręki chirurga ;)

Re: Droga przez męki...

: 10 paź 2009, 10:58
autor: kasinp
trzymaj sie chlopie