Strona 1 z 2

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 28 mar 2010, 23:22
autor: Grzyb333
Właśnie obejrzałem "Van Helsinga". Spróbuję napisać to najdelikatniej jak potrafię, choć epitety cisną mi się na klawiaturę. "Van Helsing" - lider mojej osobistej listy gniotów.
Jutro będę się widział z przyjacielem, który kilka lat temu odradził mi pójście na to to do kina. Chyba wycałuję mu za to stopy z wdzięczności. :zolta:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 18:31
autor: Piciu
Widziałem zdecydowanie o wiele bardziej gorsze filmy niż Van Helsing , ale żeby go od razu nazwać gniotem ?

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 21:38
autor: Grzyb333
Wybacz Piciu. To była reakcja na "świeżo". Połączenie w jednym filmie mistera Hyde, Frankensteina, wilkołaka, Drakuli, ubranej w spodnie rumuńskiej księżniczki siostry wilkołaka, o włosach jak z reklamy markowego szamponu, tysięcy glutowatych kokonów z martwymi noworodkami wampirów, które ożywają podłączone do prądu a następnie po godzinie eksplodują, roztrzepanego mnicha - szalonego wynalazcy, wzorowanego na "Q" z przygód Bonda, ekscentrycznego biskupa w Watykanie który na projektorze wyświetla fotografie, no i legendarnego Van Helsinga ubranego jakby urwał się z planu westernu wyposażonego w kuszę na gaz miotającą 10 bełtów na sekundę z wymiennymi magazynkami, która nie wiadomo po co ma pałąk i cięciwę bo przecież jest na gaz - chyba tylko mi wydaje się lekko naciągane. Na dodatek na końcu okazuje się, że setki lat temu Van Helsing który teraz jest wilkołakiem zabił Drakulę, który potem zawarł pakt z diabłem i znowu żyje i ma odtrutkę na wilkołactwo.

Jeśli powyższy opis nie jest definicją gniota, to ja już nie wiem. :smutny:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 22:06
autor: Piciu
Van Helsing nie jest arcydziełem , ale na wieczór w niedziele można było zobaczyć, gdyż właśnie w tedy nic innego ciekawego nie leciało.
Nie musze przecież codziennie oglądać np. "Requiem dla snu".
Hmmm, może gdybyś zobaczył filmy reżysera Uwe Boll'a , lub film pt. " Ostatni żywy człowiek - I Am Omega." to w tedy skale , klasyfikacja gniotów byś zmienił.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 22:26
autor: Grzyb333
Każdy z nas odbiera filmy po swojemu, każdy ma swój gust. To była moja subiektywna opinia na temat filmu który bardzo mnie rozczarował. Może trochę przegiąłem, jednak wydaje mi się, że moja opinia była poparta mocnymi argumentami.

Prośba do moderatora. Proszę o wydzielenie tej krótkiej dyskusji na temat "Van Helsinga" do osobnego wątku na przykład pt.: "Gnioty, czyli filmowe rozczarowania" w którym będzie można podyskutować na temat filmów które wydały się nam beznadziejne. :neutral:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 22:44
autor: Piciu
Podobno o gustach i guścikach się nie dyskutuje...
Grzyb333 pisze:Prośba do moderatora. Proszę o wydzielenie tej krótkiej dyskusji na temat "Van Helsinga" do osobnego wątku na przykład pt.: "Gnioty, czyli filmowe rozczarowania" w którym będzie można podyskutować na temat filmów które wydały się nam beznadziejne.
- fajny pomysł, przyłączam się do prośby.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 30 mar 2010, 22:52
autor: Natalka
wedle życzenia Panowie :wink: dyskutujcie.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 31 mar 2010, 20:19
autor: Grzyb333
Ja bardzo lubię filmy Tarantino, więc "Kill Bill" także.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 01 kwie 2010, 01:28
autor: Ania406
Moje ostatnie rozczarowanie to nowa "Alice in Wonderland" i "Parnassus" - czekałam na oba filmy z niecierpliwością- a tu takie badziewie...
Jedyna dobra rzecz w "Alicji" to kot i czerwona królowa. Ale fabuła- koszmar. Gra aktorska- czarna dziura. Nawet Deep nie pociągnał tu nic. Nędzaaaa...
A "Parnassus" po prostu jest nudny i nie trzyma się kupy. Ludzie wychodzili z kina, inni spali, ja czekałam aż się to jakoś skończy, ale ciągnęło się i ciągnęło... :wc2:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 01 kwie 2010, 18:47
autor: deep navy
Niszka pisze:Wcześniej zawiodłam się na Pulp Fiction
Film ten jest uznawany za kultowy. Większość dialogów w filmie jest niby o niczym, ale mimo to są zagrane rewelacyjnie.
Bruce Willis bardziej gwiazdor niż aktor u... Tarantino spisał się świetnie.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 01 kwie 2010, 22:47
autor: ita71
martita pisze:co do gniotów, to dla mnie są wszystkie części Bonda. Zaraz mnie faceci
Z pełną świadomością podpisuję się pod tym :wink:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 01 kwie 2010, 23:18
autor: Natalka
Jestem tego samego zdania co martita i ita71, nie cierpię tych filmów :twisted:
do gniotów dorzuciłabym jeszcze amerykańskie filmy akcji naszpikowane kitami i przegięciami że aż śmieszne :razz:

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 02 kwie 2010, 12:57
autor: tom-as
Sen Kasandry - Woody'ego Allena. Nudny, przewidywalny, niczym się nie wyróżnia. zdecydowanie się rozczarowałem kiedyś tym filmem.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 02 kwie 2010, 22:04
autor: Grzyb333
Najbardziej przechlapane w filmach katastroficznych ma Nowy Jork. Był już spalony, popadł w gruzy przez trzęsienie ziemi, opanowany przez terrorystów, trafiony gradem meteorów, zamrożony przez epokę lodowcową, rozwalony przez niedobrych kosmitów i tak dalej i tak dalej. W życiu nie chciałbym tam mieszkać.

Trochę inaczej ma Tokio. Zwykle jest rozdeptywane przez Godzillę i jemu podobnych.

Re: Gnioty, czyli filmowe rozczarowania

: 03 kwie 2010, 02:04
autor: exa
Grzyb333 pisze:Właśnie obejrzałem "Van Helsinga". Spróbuję napisać to najdelikatniej jak potrafię, choć epitety cisną mi się na klawiaturę. "Van Helsing" - lider mojej osobistej listy gniotów.
a czemu potraktowałeś go poważnie?.......to bajka czy jak tam zwać...w sam raz na leniwy późny wieczór:)...dobrze się zasypia:)

[ Dodano: 03-04-2010 ]
Bękarty wojny................największa porażka Tarantino...