Strona 2 z 2

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 07 wrz 2011, 07:07
autor: golden_24
Chodzi o to,że miałam paciorkowca.Wiem,że wystarczy po prostu kilka skurczy wcześniej zgłosić się do szpitala i o tym powiedzieć-dadzą zastrzyk,ale mój ginekolog powiedział,że przy obciążonym wywiadzie (dwie ciąże stracone) stosuje się jeszcze czasem antybiotyk.A jak się dwa Aniołki wcześniej straci :smutny: , to się zrobi wszystko,żeby trzeci urodził się cały i zdrowy. Mimo świadomości możliwych konsekwencji dla siebie samej.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 09 wrz 2011, 22:13
autor: ranka
jesli jest paciorkowiec to daje sie tylko antybiotyk okoloporodowo poniewaz grozi on zap pluc u noworodka.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 16 wrz 2011, 15:27
autor: Nanna
Golden_24 mogę powiedzieć Ci, że decyzja o odstawieniu Maluszka od piersi nie jest łatwa ale najlepiej niech lekarz zdecyduje o tym co jest dla dziecka i dla Ciebie najlepsze. Znam ten ból, bo po 6,5 miesiącach karmienia tylko piersią musiałam z dnia na dzień odstawić moją Małą ze względu na stan zapalny jelit. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że ma CU ale lekarze sugerowali, żeby brać pod uwagę NZJ i dlatego musiała przejść na sztuczne mleko EleCare. Ja płakałam :smutny: Mała nie umiała pić z butelki i próbowali karmić ją przez sondę ... 2 dni męczarni i pilnowania ... 2 razy wyjęła sondę a trzeciego dnia nauczyła się pić z kubka treningowego i nie tęskniła za piersią. Bardziej ja przeżyłam to odstawienie niż ona.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 18 wrz 2011, 12:09
autor: Magdula
Ja nie byłam karmiącą matką. To zdanie nadal troszkę boli. Najgorzej było w szpitalu, zdrowe mamy karmiły. Ustaliłam z lekarzami że dla Ninki będzie lepiej jeśli dostanie butle niż moje mleko ze sterydami i innymi lekami. Pierwsze karmienie spadło na męża a ja płakałam. Potem przyszła lekarka i powiedziała: znajdź w tym pozytywy i znalazłam. Nocami do karmienia wstawał często mąż :wink: a ja odpoczywałam. Może mało pedagogicznie ale moje dziecko było noszone i tulone bardzo często. Nie tylko przy jedzeniu. Zasypiała w moich ramionach a ja ją godzinami kołysałam. Odruch ssania który u butelkowych bobasów jest duży ( butlę szybciej się opróżnia niż "cycucha" :wink: ) załatwiliśmy smoczkiem. Moja córeczka ma dzisiaj 3,5 roku i jest cudem (to jest zdanie moje i lekarzy). Jest mądra, dzielna, silna i kochana. Z małego wcześniaka urosła na dzielnego (i najsprawniejszego fizycznie w grupie :roll: ) przedszkolaka. To że jej nie mogłam karmić było smutne ale nie przesądziło o naszym życiu. Przed nami jeszcze wiele chwil bliskości, bo nie tylko karmienie o tym decyduje. Jedno dla dzieci butelkowych i piersiowych jest tożsame: potrzebują mam i dlatego musisz o siebie zadbać i się leczyć. Ja byłam w szpitalu już kilka razy od czasu kiedy Nina jest na świecie i wiem że to trudne. Czasami lekarze pozwalali mi na noc wracać do domu, a czasem nie. Mamy prawo do bólu ale musimy być silne dla naszych dzieci!!! Trzymam za Ciebie kciuki.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 18 wrz 2011, 13:43
autor: sasia
Witaj :)

Nie jestem mamą, ale mam nadzieję, że parę słów ode mnie będzie dla Ciebie pomocne :)

Jeśli chodzi o chorobę trudno się z nią pogodzić, wiem. Dla mnie dużym krokiem naprzód było przystąpienie do tego forum, tak jakbym dopuściła do siebie myśl, że jednak coś ze mną jest nie tak :) Ty już masz to za sobą! Teraz będę korzystać z pomocy psychiatrycznej. Głosów nie słyszę, martwych nie widzę, ale podobno taka sesja może pomóc, a ja się chwytam każdej opcji! Może też spróbuj, ta choroba przecież siedzi też w głowie...

Spróbuj uzupełnić żelazo i witaminy. Mi pomogły w zachwycającym tempie toniki firmy SALUS (Floradix na żelazo i Multivitamin coś tam takie pomarańczowe na witaminy).

Jeśli chodzi o jedzenie to cóż, jak jest naprawdę bardzo źle to nawet herbata mi szkodzi..;/ i nie mam kompletnie ochoty na nic! ale już w trakcie leczenia mam swoje zachcianki i jeśli chce mi się np. kebabu lub pistacji to pozwalam sobie na kawałeczek i... jest OK! Myślę, że mój organizm wie czego chce i myślę, że tak jest u wielu z nas. Poza tym metody prób i błędów , bo czasem jedzenie, które nie powinno szkodzić przynosi całkiem odwrotne skutki, tak już z nami jest :)

I gadaj do brzucha, chociaż w myślach ;) Ja go czasem głaszczę jak boli a czasem wyzywam jak mi się zachce :wc: nie wtedy kiedy powinno :)

I myśl pozytywnie, w końcu przynajmniej ten facet będzie z nami do końca życia, na dobre i na złe :P :lol:

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 18 wrz 2011, 14:34
autor: subzero
Magdula pięknie to opisałaś :)

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 20 mar 2013, 07:18
autor: niunia
witam,
jestem karmiącą mamą, biorę azę 2x50mg, pentasę 2x2 i metypred 8mg, tydzien temu mój synek mial mieć operację i strasznie się denerwowałam co zakończyło się biegunkami i krwią, dzisiaj doszedł straszny ból brzucha, wiem że muszę iść do lekarza i mam taki zamiar ale czy wiecie czy zwiększenie sterydów może mieć wpływ na syna?
za miesiąc kolejna próba operacji syna i muszę wtedy być już "zdrowa" dlatego jeśli nie uda mi się szybko udać do lekarza to będę sama próbować coś zrobić. proszę o radę.

[ Dodano: 20-03-2013 ]
aha nigdy nie brałam probiotyków a czytam że wiele z was je bierze, co one dają i jakie warto brać?

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 20 mar 2013, 11:40
autor: Natuśka
magdalene pisze:Nie wiem jak ze sterydami.
Steryd jest OK, i Penatasa jest OK :wink:
niunia pisze:aha nigdy nie brałam probiotyków a czytam że wiele z was je bierze, co one dają i jakie warto brać?
Probiotyki są jak najbardziej OK :wink:

O probiotykach jest troszkę tu:
viewtopic.php?t=11515
viewtopic.php?t=5025

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 20 mar 2013, 15:19
autor: kafka
Natuśka pisze:Steryd jest OK, i Penatasa jest OK
Tyle, że chyba przy mesalazynie trzeba obserwowac dziecię w kierunku ewentualnych objawów nadwrażliwości (biegunka). Chyba dawno temu taką sytuację opisywała tu jedna z forumowiczek, ja sama dostałam też podobne info od producenta leku.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 21 mar 2013, 10:19
autor: niunia
po konsultacji z lekarzem zwiekszyłam sterydy do 24mg, od razu mi lepiej, pierwszy raz tak szybko zauważyłam poprawę :P w sumie to po jednej dawce się poprawiło, choc krew nadal jest.

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 21 mar 2013, 19:55
autor: Malisiek
Moja mała ma już 4,5 miesiąca i około 2 tygodni temu pogorszyło mi się z chorobą. Biorę 2x50mg azatiopryny i 2x4g pentasy i cały czas karmie piersią. Najgorzej jest z tymi biegunkami, bo czasem muszę córcię odrywać od cyca i lecieć do kibelka. Zaczęłam brać pianki sterydowe i powoli wszystko wraca do normy, one zawszę ratują mi tyłek :twisted:

Co do diety, jem to co lubię, nawet to co niby zakazane przy pogorszeniu, bo zauważyłam, że wcale mi nie szkodzi ;)

Re: Karmię piersią a choroba mnie zżera...

: 21 mar 2013, 20:17
autor: niunia
a co to są pianki sterydowe?