ZUS

Tu piszemy o wszystkim, co dotyczy: rent, orzeczeń o niepełnosprawności, odliczeń za leki i dofinansowań do sanatoriów.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Mutti
Początkujący ✽✽
Posty: 257
Rejestracja: 25 paź 2005, 18:33
Choroba: CD u rodzica
Lokalizacja: okolice Krakowa

Re: ZUS

Post autor: Mutti » 17 lut 2006, 16:21

A Kodeks Postępowania Administracyjnego ? Obowiązuje każdą instytucję państwową, samorządową ... Jednoznacznie okresla, że każda sprawa powinna byc załatwiona w " możliwie najkrótszym czasie" a w przypadkach,gdy z jakiegoś powodu tak się nie stanie, instytucja ma obowiązek zawiadomić petenta i wskazać nowy termin załatwienia.

Gośka
Początkujący ✽✽
Posty: 466
Rejestracja: 05 mar 2004, 11:38
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Brzeźnica/Kraków
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Gośka » 18 lut 2006, 11:43

Wiem coś o tym!Jak złozyłam wniosek o przedłużenie prawa do renty 1.09.2005 roku, bo rentę miałam do31.09.2005r - decyzję po wielu komisjach dostałam dopiero 13.01.2006r i to jeszcze zmieniającą mi grupę na mniej korzystną i to tylko do 31.10 .2006. Teraz odwołałam się do sądu a to może potrwać jeszcze z rok, tak ze dojdzie najprawdopodobniej do tego ze jeszcze stara sprawa nie zostanie załatwiona a ja już będę zmuszona składać nowe papiery o dalszą rentę.Sytuacja taka zmusila mnie abym wróciła do pracy / dobrze ze miałam gdzie wrócić/ bo zostałabym tak naprawdę przez 4 m-ce bez jakichkolwiek środków do życia.Jest to tymbardziej dla mnie przykre ze przepracowałam w jednej instytucji 25 lat płacąc składki na ZUS a teraz jak jestem nie w pełni sił to się mnie tak na dobrą sprawę zostawia bez środków do życia.To tylko możliwe jest w tym kraju.Ktos powie no ale wróciłas do pracy.Tak ZUS mnie cudownie przywrócił do zdrowia.Ale jak mi cięzko to tylko ja mogę powiedzieć.Jak długo tak dam radę???

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: ZUS

Post autor: Tomy » 21 lut 2006, 14:10

Też się zdziwiłem, tym bardziej, że już się zorientowałem, że Jola ma zawsze aktualne informacje, jeżeli chodzi o przepisy.

A sam też jestem w podobnej sytuacji, bo tez się niedawno odwołałem do komisji od orzeczenia łobuza orzecznika. Dlatego w te pędy poszukałem na moich ścieżkach w necie informacji na ten temat. I okazuje się, że faktycznie bezpośrednio przepisy w ustawie o rentach i emeryturach z FUS takiego terminu nie określają.

Ale też nie jesteśmy tak do końca zdani na łaskę i niełaskę urzędników z ZUS-u. Bo istnieje cos takiego jak tzw. skarga na bezczynność (art. 477 § 4 kpc) http://bap-psp.lex.pl/serwis/kodeksy/akty/64.43.296.htm , który w przełożeniu na polski mówi że :
„Osoba ubiegająca się o rentę może wnieść odwołanie w ciągu miesiąca od dnia doręczenia odpisu decyzji. Termin ten nie obowiązuje, jeśli organ rentowy nie wydał decyzji w ciągu dwóch miesięcy od daty złożenia wniosku o świadczenie. Wniesienie odwołania możliwe jest wówczas w każdym czasie po upływie tych dwóch miesięcy.”

Chodzi tutaj o odwołanie do sądu. Jest to taki przysłowiowy bicz na ZUS, który z tą całą swoją „zabawą” musi zdążyć w czasie dwóch miesięcy od przyjęcia naszych wniosków o rentę. Jeżeli więc od tych dwóch miesięcy, odejmiemy nasze dwa tygodnie jako czas na sprzeciw do komisji od orzeczenia „łobuza” orzecznika (sorki, ale ciężko mi o nich mówić lekarze) :) , to wychodzi, że ZUS ma sześć tygodni na cały swój „cyrk”. Jeżeli nie zdąży, wtedy możemy bez czekania na jego uzdrawiające orzeczenia i decyzje odwołać się do sądu pracy i sąd takie odwołanie musi przyjąć (normalnie by je odrzucił).

Ale oczywiście, żyjemy w kraju, w którym bardzo często przepisy swoje a urzędnicy swoje. Dlatego tez sprawdziłem jak to wygląda w moim ZUS-ie w Opolu.
I okazuje się, że przy odpowiednim podejściu, udzielają wszelkich informacji (mam na nich skuteczny sposób) 8) . Od razu podali mi termin kiedy dostanę wezwanie na komisję i wygląda, że zmieszczą się w czasie dwóch miesięcy. Działają według jednego szablonu – nie wysyłają wezwania na komisje wcześniej niż po upływie 21 dni od daty wydania orzeczenia przez „sorki” orzecznika, tłumacząc to tym, że po 14 dniach dla nas na sprzeciw od orzeczenia muszą dać jeszcze 7 dni poczcie na doręczenie takiego list ze sprzeciwem. Oczywiście jest to szablon sztywny i takimi drobnostkami jaki to, że ktoś dostarczy sprzeciw osobiście np. następnego dnia po orzeczeniu „sorki” orzecznika, w ogóle nie zaprzątają sobie głowy :evil: .

Kiedy zapytałem o tę tzw. skargę na bezczynność, to oczywiście wiedzieli o co chodzi, poinformowali, że zdarzyło się to u nich kilka razy, ale były to ewidentne ich wpadki, kiedy gdzieś zawieruszyło się już gotowe wezwanie przygotowane do wysłania. Wtedy, jak twierdzą, sąd ma dwie drogi :
1) Sam merytorycznie rozpatruje wniosek o rentę (czytaj: biegły sądowy) z pominięciem komisji ZUS
2) Wywiera nacisk na ZUS, aby w trybie natychmiastowym zakończył swoją robotę.
Sąd zawsze podobno wybiera to drugie rozwiązanie.

Prawnicy w ZUS-ie tłumaczyli mi to tym, że nie dostosowano terminów w nowej ustawie o rentach z FUS obowiązującej od 1 stycznia 2005 r., do przepisów kpc.

Trochę żałuję, że w moim przypadku zmieszczą się ze swoją zabawą w czasie dwóch miesięcy, bo moim zdaniem (popartym doświadczeniami z procesowania się o świadczenie rehabilitacyjne) całe to zamieszanie z ZUS-em jest jedynie stratą czasu i trzeba liczyć wyłącznie na niezależność biegłego sądowego, bo wyrok sądu wyłącznie od tego zależy.

Najgorsze w tym jest to, o czym pisze Gośka, czyli taka nonszalancja czasowa ZUS-u, kiedy oni wykonują te swoje gierki, a my jesteśmy wtedy pozbawieni środków do życia i leczenia (też to jest niestety moim udziałem) :evil: . Ale okazuje się, że można ich trochę pogonić.

Zatem - głowa do góry! Wiosna idzie!!! :D :D :D

Pozdrawiam
Tomy

Szaraja
Specjalista ds. Porad Prawnych
Posty: 1574
Rejestracja: 09 sty 2006, 21:48
Choroba: CD u dziecka
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Łańcut
Kontakt:

ZUS

Post autor: Szaraja » 21 lut 2006, 22:03

Faktycznie, ustawa mówi, że decyzja powinna być wydana w terminie 30 dni od dnia wyjaśnienia ostatniej spornej kwestii, lub rzeczy wymagającej wyjaśnienia. I choć trudno uwierzyć, nie ma terminu ZUS jaki by biegł od złożenia wniosku.
Pozdrawiam Szraja
Chwała tym którzy stworzyli to forum. a dla wszystkich którzy piszą wielkie dzięki

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Mamcia » 21 lut 2006, 22:23

Tak sobie zerkam na ten temat i myslę że jest to bajka o żelaznym wilku. Myślę, że może warto npisać wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich, bo brak terminu jest z prawem sprzeczny.
Szaraja, czy tówj ślubny mógł by tym się zająć?
Mamcia

Szaraja
Specjalista ds. Porad Prawnych
Posty: 1574
Rejestracja: 09 sty 2006, 21:48
Choroba: CD u dziecka
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Łańcut
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Szaraja » 22 lut 2006, 22:03

Spróbuje, choć musi przeanalizować jeszcze dwie inne ustawy. Postaram się przycisnąc moje szczęście, ale sama ledwo zipię, a on pracuje jeszcze dłużej.
Jak coś zrobi to dam znać.
Pozdrawiam Szaraja
Chwała tym którzy stworzyli to forum. a dla wszystkich którzy piszą wielkie dzięki

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: ZUS

Post autor: Tomy » 07 mar 2006, 11:44

Jolu znam ten ból.

Ale znasz już moje podejście do ZUS-u i tych „sorki” orzeczników. Po prostu lepiej od razu sobie założyć, że w ZUS-ie nic się nie załatwi i liczyć wyłącznie na sąd. Mnie też ostatnio orzecznik uznał za zdrowego. Odwołałem się do komisji (będzie w piątek), ale ja nie mam żadnych złudzeń i oczywiście trzeba będzie iść znowu do sądu. Myślę, że to nie jest sprawa oceny zdrowia konkretnej osoby, ale perfidna polityka ZUS-u. Tak naprawdę to oni te swoje „orzeczenia” mogliby przysyłać pocztą, bez oglądania zainteresowanego, byłoby szybciej i bez emocji :? .

Orzecznicy mają łatwiej – my piszemy solidne wypracowania o naszych problemach zdrowotnych, a oni sobie zaznaczają kratkę na gotowym formularzu, że jesteśmy zdolni do pracy i nie muszą swojego zdania uzasadniać. Orzecznik, z którym miałem przyjemność ostatnio, kiedy wręczył mi swoje „orzeczenie” strasznie „plątał się w zeznaniach” kiedy wciągnąłem go w dyskusję na temat uzasadnienia tego co „orzekł”. Kiedy zażądałem aby ten swój bełkot, tzn. uzasadnienie dał mi na piśmie, abym mógł z tym iść do Izby Lekarskiej, to oświadczył, że na szczęście nie musi tego robić.

Zupełnie inaczej jest w przypadku sądu. Tam badanie przeprowadza NIEZALEŻNY :!: biegły lekarz sądowy i musi swoje badanie i wnioski z niego opisać i takie uzasadnienie dostaje zainteresowany i sąd (to które dostałem ostatnio liczyło cztery strony maszynopisu). I w takim przypadku lekarz nie zaryzykuje bzdurnych opinii, a każdą dywagację rozpatruje na korzyść zainteresowanego. Jak wygląda to w szczegółach opisałem Wam swego czasu na privie.

Dlatego zachęcam, aby odwołać się do sądu. Myślę, że dla Oli też to będzie bardziej znośne. Tam badanie przeprowadza się w innej atmosferze (bardziej dla ludzi) a w sądzie nie trzeba niczego o swoim zdrowiu opowiadać, bo liczy się wyłącznie opinia biegłego.

Zatem głowa do góry i nie poddawać się !!!
Zapewniam, że będzie dobrze :) .

Pozdrawiam
Tomy

Szaraja
Specjalista ds. Porad Prawnych
Posty: 1574
Rejestracja: 09 sty 2006, 21:48
Choroba: CD u dziecka
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Łańcut
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Szaraja » 07 mar 2006, 21:21

Jolu Tomy ma rację, trzeba się odwołać koniecznie. Wiem, że świetnie orientujesz się w przepisach, ale jeśli będzie potrzebna pomoc, to przeslij decyzję jaką otrzymasz a Jacek ( moje domowe szczęście ), napisze odwołanie - choć znając Cię - co prawda z postów, trudno mi to proponować. Co dośadu, to liczy sięopinia biegłego, a raczej biegłych, którzy zostaną powołani. Ola prawdopodobnie ( nie pamiętam ale jest nieletnia ) nie będzie wogóle przesłuchiwana przez sąd. Trzymaj się, maila znajdziesz na pw, a w razie czego podam adres.
Szaraja :roll:
Chwała tym którzy stworzyli to forum. a dla wszystkich którzy piszą wielkie dzięki

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: ZUS

Post autor: Tomy » 10 cze 2006, 12:45

Jeżeli Żabusia to Jola a Smerfetka to Ola, to myślę, że żadnych rad nie potrzebujecie :wink: Same świetnie sobie radzicie :grin: O moich doświadczeniach z biegłymi sądowymi pisałem obszernie na forum i na pw do Was.

Chociaż ostatnio znowu byłem na badaniach u biegłej w związku z odwołaniem do sądu w sprawie renty. Biegłą była młoda pani doktor, specjalista chorób wewnętrznych. I było to dla mnie nowe doświadczenie, bo odbył się taki nieformalny sąd nad moim lekarzem prowadzącym, a ja miałem być jego obrońcą :wink: Coś podobnego do sytuacji opisanej przez Gosię, z tym że grzecznie i spokojnie.

Jak wiecie, biegły musi zrobić dokładny wywiad z historii leczenia, typowe oględziny chorego, przedstawić swoją opinię i ją uzasadnić. To wszystko jest potem opisane w opinii biegłego dla sądu. I tu pani biegła miała zastrzeżenia do sposobu leczenia przez mojego lekarza prowadzącego. W wielu miejscach jej poglądy nie zgadzały się z tymi, jakie prezentuje mój lekarz. Widziałem, że pani biegła coraz bardziej podchodziła do tematu ambicjonalnie, z typową postawą osoby, która z tytułu pełnionej funkcji wszystko wie najlepiej. Zastosowałem więc starą metodę „na blondynkę”, którą zatrzymuje policja na drodze (bez urazy dla blondynek :grin: ). Czyli udaję głupa, że niby nie wiem, co z czego i dlaczego. A więc ciągłe „aha”, „oczywiście”, „przekażę lekarzowi, że powinno się...” itp. Jeżeli padło pytanie „Dlaczego nie włączono AZA?” odpowiedziałem „Nie wiem”, bo nie jestem lekarzem i w głowie lekarza prowadzącego też nie siedzę. I mówię, że mogę natychmiast podać nr komórki do mojego lekarza, niech się tłumaczy. Ale zaraz dodałem „Domyślam się, że chodziło lekarzowi o...”. I tu pani biegła od razu sama dośpiewała sobie wytłumaczenie, zupełnie inne zresztą, od tego, jakie przekazał mi mój lekarz :wink: W takiej sytuacji złość pani biegłej kieruje się na lekarza prowadzącego, a ja występuję w roli skrzywdzonego i godnego współczucia. I tym bardziej należy mi się pomoc w postaci renty :grin:

Gdyby taka rozmowa toczyła się w innych okolicznościach, to jednym pytaniem można by wykazać, że jednak to biegły nie ma racji, ale wtedy rozmowa nie była by już przyjemna. W takiej sytuacji trzeba się z lekarzem „zaprzyjaźnić” i pozwolić mu mówić. Trzeba pozwolić mądremu się powymądrzać :grin: Wtedy czuje się dowartościowany i na pewno nie chce skrzywdzić tego, kto go docenia i chwali. Absolutnie nie należy wtedy jednak pytać o możliwość zmiany lekarza i późniejszego leczenia prywatnego u biegłej, bo może to być odczytane jako forma korupcji. Same ochy i achy nad geniuszem biegłego wystarczą :smile:

Ja nie sugeruję oczywiście, aby kłamać. Wręcz przeciwnie. Lekarz może nie mieć racji, może nie mieć doświadczenia, ale głupi tez przecież nie jest i można się łatwo wkopać. Lekarzy uczą w szkole, że partnerem do dyskusji nt. leczenia jest drugi lekarz i wizyta u biegłego sądowego nie jest dobrym miejscem, aby udowadniać, że może być inaczej :wink:

W naszych chorobach, jeżeli dobrze wyeksponować problem i pokazać na to kwity, to nie pozostawia się biegłemu pola manewru. On jest w tej trudnej sytuacji, że musi swoje wnioski uzasadnić na piśmie i na pewno nie zaryzykuje dziwnych teorii, tak jak orzecznicy w ZUS-ie.

Pani biegła tak się zapędziła, że otwarcie przyznała, że jeżeli w naszych chorobach za główny problem podaje się super goniącą biegunkę a kolonoskopia potwierdza stan zapalny, to nie można takiego argumentu podważyć :wink: Trudno jest udowodnić, że jest inaczej. Trzeba zatem ostro postawić powód, dla którego nie można iść do pracy. Ja oczywiście trzymałem się mojej starej linii ataku. Czyli natarczywa biegunka, bo bolącymi czasami stawami, czy nadciśnieniem po sterydach, przecież bym sądowi głowy nie zawracał :smile: W takich sytuacjach to że boli, nie jest żadnym argumentem, tym bardziej, jeżeli nie pracuje się fizycznie. Ale wszystkie choroby towarzyszące trzeba mieć skonsultowane ze specjalistami i pokazać na to kwity. To potem dobrze wygląda w opinii dla sądu, no i biegły jest zadowolony, bo ma o czym pisać.

Efekt jest taki, że wczoraj dostałem wezwanie na rozprawę na koniec czerwca z dołączoną opinią biegłej. Pani doktor wnioskuje o uznanie mnie za częściowo niezdolnego do pracy i proponuje rentę na rok. Mam jeszcze możliwość wniesienia zastrzeżeń do opinii biegłej na piśmie, w terminie 5 dni. Dlatego w poniedziałek odwiedzę mojego lekarza, aby się wypowiedział, bo biegła sugeruje włączenie azatiopryny, a pierwsze efekty mogą być przecież opóźnione nawet o 3 miesiące. A ta cała historia trwa już 6 miesięcy, to wychodziłoby, że powinienem już zacząć następną zabawę z ZUS-em. Dlatego mam zamiar wnioskować o rentę na 2 lata.

Jestem dobrej myśli i może się uda.
Czego i wam życzę :grin:
Tomy

Gośka
Początkujący ✽✽
Posty: 466
Rejestracja: 05 mar 2004, 11:38
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Brzeźnica/Kraków
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Gośka » 20 cze 2006, 08:25

Mówiłam Ci kochana, ze musisz być przygotowana na taką opinię.Choć nie przesądzaj sprawy, bo jeszcze nie masz jej na piśmie.Ale musisz być przygotowana tym bardziej po takiej rozmowie.Ja już zrozumiałam ze sądy w naszym kraju reprezentują wyłącznie skarb państwa i działają tak aby kasa państwowa jak najmniej ucierpiała.Mam wiele przykładów jeśli chodzi o orzekanie w takich sprawach.Lekarz biegły sądowy jest jakby zoobligowany do takiego działania aby budżet państwa został w miarę nieuszczuplony.Nie ma co się dziwić ze lekarze bądź co bądź specjaliści, tak nas traktują przy okazji orzekania.
A swoją drogą to Pan dr mógłby sobie darować te dobre rady.Zwłaszcza to zwracanie się do stowarzyszeń które jak wiadomo z trudem łączą koniec z końcem.A już rada aby zwracać się do innych państw to już jest szczyt.!
Pozdrawiam Gośka

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: ZUS

Post autor: Tomy » 20 cze 2006, 14:00

Ja widzę to trochę inaczej. Na pewno to, że biegły zatrudniony przez polski sąd radzi, aby o pomoc zwracać się do innych państw, jest kretynizmem w najczystszej postaci.

Ale to, że jeden biegły się ośmieszył, to nie znaczy, że cała instytucja jest do kitu. Najprościej można by powiedzieć, że tak krawiec kraje jak mu materii staje. A konkretnie sąd może orzekać tylko w oparciu o obowiązujące prawo. Myślę Gosiu, że tutaj winę ponosi państwo, ale nie sąd, tylko ustawodawca, że nie dopracował do końca przepisów. Bo gdyby Smerfetka zachorowała później, kiedy już by pracowała, to dostałaby rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, czyli 75% renty za całkowita niezdolność.
I moim zdaniem tu są przepisy niedopracowane, bo wychodzi na to, że jeżeli ktoś zachoruje w młodości, to można go pozostawić bez środków na leczenie. W Niemczech np. tak samo ciężko dostać rentę na nasze choroby, a nawet trudniej, ale tam sprawę załatwia realna opieka socjalna, a nie tak fikcyjna jak u nas. No i leki są lepiej refundowane. Przepisy dot. rent, które obowiązują obecnie w Polsce, mają jeszcze wiele innych wad, jak np. nieograniczony faktycznie czas ZUS-u na rozpatrywanie wniosków, niespójność tych przepisów z kpc, zupełny idiotyzm z wprowadzeniem znowu II instancji odwoławczej ZUS, czyli komisji, które jedynie przedłużają procedurę itp.

Ale sąd nie ma żadnego interesu (finansowego też nie) w tym, aby nie dać komuś renty. Biegły nie może zaproponować czegoś, co nie mieści się w prawie, bo by się wtedy skompromitował, a szef sądu wyrzuciłby go z pracy. Tym bardziej, że po jego opinii zawsze jeszcze wypowiada się ZUS, a ten jak najbardziej jest zainteresowany finansowo w tym, aby nie dać, bo w jego wspólnej kasie, jaką dostaje od państwa, zabraknie wtedy na armię jego urzędników i bizantyjskie siedziby.

Dlatego myślę Gosiu, że masz rację, że ta cała sytuacja to jest skandal, ale nie sąd tu jest winny. Dzisiaj odwołanie do sądu, jest ostatnim możliwym rozwiązaniem. Inaczej to już nic, tylko siąść i płakać.

Pozdrawiam
Tomy

Szaraja
Specjalista ds. Porad Prawnych
Posty: 1574
Rejestracja: 09 sty 2006, 21:48
Choroba: CD u dziecka
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Łańcut
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Szaraja » 20 cze 2006, 19:09

Z tego co wiem do opini biegłego można wnieść uwagi i próbować ją podważyć. Dlatego proponowałam pomoc w pisaniu tych uwag. Na razie nikt nie skorzystałą. A przezcież jest to do podaważenia. ozcywiście trudniej , ale nie znaczy, że nie można. Proponuje wyczerpywac wszelkie możliwości, nie zniechęcająć sie, a propozycje pomocy w dalszym ciągu z moim szczęściem podtrzymujemy
Szaraja
Chwała tym którzy stworzyli to forum. a dla wszystkich którzy piszą wielkie dzięki

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Mamcia » 20 cze 2006, 19:19

Abu pomóc musimy mieć wszystkie paiery. od strony prawnej jestem dętka, ale od strony merytorycznej mogę pomóc. Gdyby nas było więcej (członków J-elity) byłoby łatwiej.
Wasz wybór
mamcia

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: ZUS

Post autor: Tomy » 20 cze 2006, 19:48

Zgadzam się z Szarają. Wszystkie mozliwości trzeba wykorzystać do końca. Jeżeli się nie uda, to przynajmniej nie będziemy mieli pretensji do siebie, że nie spróbowaliśmy.

Można wnieść zastrzeżenia do opinii biegłego. Na opinii biegłej którą ja ostatnio dostałem, była przybita pieczątka informujaca, że mozna wnieść zastrzeżenia w terminie do 5 dni. I trzeba to zrobić, jeżeli jest szansa na zmianę stanowiska biegłego, bo w czasie rozprawy juz się nic nie da z tym zrobić. Pytałem o to w sądzie w Opolu (bardzo zyczliwi urzednicy) i usłyszałem, że w praktyce, to co pisze w opinii biegły, potem orzeka sąd.

W przypadku Smerfetki jest ten kłopot, że trzeba by udowodnić, że jest całkowicie niezdolna do pracy. A to w przypadku naszych chorób może się okazać bardzo bardzo trudne.
Przynajmniej tak twierdzi moj lekarz, a do bojących się nie należy. Ale jeżeli nie ma się nic do stracenia, to ja bym próbował.

Gośka
Początkujący ✽✽
Posty: 466
Rejestracja: 05 mar 2004, 11:38
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Brzeźnica/Kraków
Kontakt:

Re: ZUS

Post autor: Gośka » 21 cze 2006, 15:39

Tomy ja wiem , ze sąd nie ma bezpośredniego interesu finansowego.Ale.....Zgadzam się ze sąd wydając decyzję oprze się na opinii biegłego sądowego, bo przecież sam nie jest lekarzem.
Jeśli chodzi o odwołanie od opinii biegłego sądowego , to np. ja nie miałam w opinii wzmianki ze mogę się od tej opinii odwołać.I całkiem poprostu się nie odwołalam.
28 czerwca mam rozprawę, będę jeszcze próbowała coś peplać , choć wiem ze na nic to się zda. W każdym razie ja już na tym etapie pasuję.Między innymi dlatego ze doszłam do wniosku ,ze to co mi przyznano / częściowa niezdolność na 1 rok/ to jest wszystko co można w moim przypadku osiągnąć.Uważam to za krzywdzące , ale co zrobić. Najważniejsze ,ze jak narazie z moim zdrowiem jest jako tako.Zresztą pani dr - biegła sądowa- stwierdziła ze nie chudnę/45 kg/ zeszłam ze sterydów, nie biorę imuranu, i mam lekką anemię więc należy mi się tylko częściowa niezdolność.A to ze biegam............ to mały pikuś.Więc niech tak będzie. A co będzie dalej zobaczymy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Porady Prawne”