Strona 3 z 3

Re: reagowanie psów na cieczki

: 05 lut 2009, 14:39
autor: deep navy
obyty.z.cu pisze:domek napisał/a:
jeżeli nasz pupil nie jest przeznaczony do reprodukcji to... będzie on więźniem własnych jąder. I w momencie gdy następuje czas rozrodu będzie on przechodził "załamanie nerwowe", co może objawiać się agresywnością do innych psów, obcych ludzi i własnego pana.


wiesz, tak stawiajac sprawe i nie przyjmujac innych mozliwosci powiem inaczej.
To co napisales idz i powiedz ksiedzu, on zyje w celibacie wiec pewnie przezywa tez takie stany, moze on Tobie wytlumaczy .
domek napisał/a:
I w sytuacji kiedy zabraniamy mu "konsumpcji" z sąsiadką, nasz towarzysz staje się sfrustrowany, nieszczęśliwy (dla niego to katastrofa).

ech, za PRL kawalerowie placili kase, za to ze nie sa zonaci.
Katastrofa w Twoim rozumieniu bo nie skonsumuje "sasiadki"?
Jest wielu ludzi zyjacych samotnie....no tak, ale psy to nie ludzie.
Problemem niezgodnosci miedzy nami tzn. miedzy stronami gloszacymi tu swoje opcje jest to ze dla Was zwierzeta cierpia wg waszego planu, lepiej wiecie co im jest, ja niewiem, wiem , ze moj pies czuje sie dobrze, cieszy sie gdy jestesmy razem, ma swobode, nikomu krzywdy nie czyni, bawi sie z innymi psami. Jak ktos ma problemy z suczkami niech ma psa.Mialem suczke i niemialem problemow z jej cieczka," bo to madra suczka byla " (cytat z Lindy :oops: ).
nawet nie wiem jak się mam do tego odnieść (masz całkiem odmienny punkt widzenia na tą sprawę).
Powtorze jeszcze raz, bede pisac wolniej, zeby wszyscy zrozumieli :wink: ,
od nas zalezy jak dbamy o psa zapewniajac mu warunki do zycia,jesli zamyka sie psa w mieszkaniu i wychodzi z nim na kilka minut dla "zalatwienia sie", i to jeszcze spuszczajac ze smyczy to jest to problem wlasciciela , a nie psa.Jesli wlasciciel go spuszcza ze smyczy to znaczy, ze mu pozwala "polowac" na suczke, jesli wlasciciel suczki z cieczka schodzi z nia na spacer i nie zagwarantuje jej spokoju to tez jego problem. Jesli nie umie sie zagwarantowac TAKICH WARUNKOW ZWIERZAKOM, TO NIE POWINNO SIE ICH MIEC.

Abstrachujac od tematu, to jest tak, jak z naszymi chorobami, wszyscy chorzy wiedza co im jest. lekarze wiedza jak ich leczyc, problem jest wtedy gdy oni lecza zgodnie ze sztuka i wiadomosciami, a nasze organizmy reauja kazde inaczej.Nie ma zlotego srodka.

[ Dodano: 05-02-2009 ]
exa napisał/a:
nie jestem przeciwnikiem kastracji, ale człowiek robi wiele rzeczy dla własnej wygody: by nie biegac po weterynarzach, by nie wydawac za dużo kasy, by nie zamartwiac sie o pupila, by po prostu miec tzw święty spokój...


no prosze, nie tylko ja ma takie zdanie.

z tą częścią się zgadzam, tu przyznaję Ci rację.

Re: reagowanie psów na cieczki

: 05 lut 2009, 15:20
autor: obyty.z.cu
Zenobius pisze:Faceci, ktorzy wczuwaja sie w role swojego pupila, od razu lapia sie za swoje jajka i myslac o sobie stwierdzaja "o nie, nie dam mu jajek uciac"
Kobitki jakos ochoczej do tego podchodza
sorki za OT..ale rozesmialem sie :roll:
fajne to stwierdzenie, a co do kobietek to juz taka ich uroda, swoich facetow zmieniaja i wychowuja, kaza rozne rzeczy robic, wiec i z "psami" chca zrobic "porzadek"

Re: reagowanie psów na cieczki

: 05 lut 2009, 15:52
autor: deep navy
Zenobius pisze:Faceci, ktorzy wczuwaja sie w role swojego pupila, od razu lapia sie za swoje jajka i myslac o sobie stwierdzaja "o nie, nie dam mu jajek uciac" ;-)
dobre stwierdzenie :) ze śmiechu zakrztusiłem się drożdżówką :)

Re: reagowanie psów na cieczki

: 05 lut 2009, 19:34
autor: xAniax
Hejo:) też mam psiaka :)kochanego psiaka:PGdy jakas samiczka ma cieczke to lata od drzwi do balkonu i śpiewa, a jak na spacer wychodzi to najchetniej by nosem trawnik wciagnol. Jak spotka sunie to jest grzeczny:P. Za to mój piesio nie lubi się czesać ale jak trzeba to spuszcza głowe na dół.Ale za to uwielbia pływać:):):) a co wasze zwierzatka lubia najbardziej .POZDRAWIAM

Re: reagowanie psów na cieczki

: 09 maja 2009, 18:42
autor: Brenda
gryzonos pisze: Jakie są korzyści po zabiegu kastracji/sterylizacji u...
Psa/Kocura
1. Przestaje znaczyć teren
2. Nie wdaje się w bójki
3. Nie ucieka, trzyma się bliżej domu
4. Jest grzeczniejszy
5. Przestaje tarzać się w odchodach innych zwierząt
6. Na spacerze nie zwraca uwagi na inne psy, nie reaguje agresja
7. Jest bardziej spokojny
8. Przestaje reagować agresja
9. Będzie dłużej żył
Suczki/Kotki
1. Zmniejsza się ryzyko zachorowania na choroby układu rozrodczego
2. Zanika problem z cieczka
3. Nie musimy się obawiać, że kiedy wyjdziemy przed dom zobaczymy watahę adoratorów.
4. Nie choruje na ropomacicze
5. Nie grozi jej ciąża urojona
6. Nie będzie miała nowotworów gruczołu mlekowego
7. Zachowa piękny wygląd
8. Jest grzeczniejsza
9. Bardziej przywiązuje się do właściciela
10. Będzie dłużej żyła
Nie tak dawno, znajoma, której pies cierpi na krwiomocz z powodu nadmiernego pobudzenia, odwiedziła weterynarza, który zalecał bezwzględnie kastrację.

Zabieg, z jego punktu widzenia, miał być czysto kosmetyczny, a jego efekty wielce zachęcajace, zbliżone do tych, które wymienia gryzonos.
Wszystko będzie cacy i krwiomocz na zawsze ustąpi.

Ja również ją zachęcałam do tego zabiegu, bo wcześniej, na temat korzyści płynących z kastracji, musiałam się niestety "dowiedzieć": padło podejrzenie, że mój 5- mies. psiak może być wnętrem.
Na szczęście, nie musiałam fundować mojemu Russelkowi okaleczającego zabiegu na starcie jego życia ( ma oba jąderka :hyhy: ), ale odtąd do problemu kastracji podchodziłam pozytywnie.

Do czasu, kiedy nie natknęłam się na artykuł lekarza weterynarii o ZESPOLE POKASTRACYJNYM:

Ad rem: Zespół pokastracyjny jest to zespół objawów klinicznych będących następstwem utraty wszystkich funkcji gonad. Podkreślam, że celowo użyłem tu terminu:"utrata funkcji" a nie "fizyczne usunięcie gonad", ponieważ aby wykastrować psa wcale nie nie trzeba usuwać mu jader. Można tego dokonać również farmakologicznie, a efekt tego będzie identyczny jak po usunięciu jąder.
Pierwotną i jedyną przyczyną zespołu pokastracyjnego jest brak hormonów wytwarzanych przez jądra lub przez jajniki. Wszystkie reakcje organizmu psa są reakcjami wtórnymi w stosunku do wypadnięcia funkcji hormonalnej.

Objawy kliniczne zespołu dotyczą całego organizmu i właściwie nie ma układu, który nie reagowałby na kastrację.

1. Układ sercowo-naczyniowy.

Najkrócej rzecz ujmując: na skutek zmiany profilu lipidowego dochodzi znacznie szybciej i bardziej nasilonym stopniu niż u psów niekastrowanych do procesów miażdżycowych a w konsekwencji do nadciśnienia tętniczego, choroby wieńcowej, zawałów serca i udarów mózgu. Wszystkie opisane stany prowadzą do smierci "samoistnej", szybszej niż u psów niekastrowanych. Poddanie psa kastracji jest skracaniem mu życia.

2. Układ mięśniowo-szkieletowy.

Najpoważniejszym problemem jest osteoporoza do, której dochodzi u 100% kastratów. Pierwszym związanym z nią problemem jest ból. Miękkie kości, pozbawione wapnia, z zaburzeniami metabolicznymi w tym również tkanki zrębowej bolą. To tylko kwestia czasu. Ból wystąpi na pewno. Drugim znacznie poważniejszym problem są złamania kości, gównie kończyn i kręgosłupa. Dotyczy to szczególnie psów ras ciężkich np. leonbergerów. Kości po prostu nie są w stanie udźwignąć ciężaru ciała i łamią się bez widocznego urazu. Pies ze złamaniem kości na tle porotycznym jest psem skazanym na śmierć z ręki człowieka przez uśpienie go, ponieważ złamania na tle porotycznym praktycznie nie goją się.
Drugim problem jest zanik mięśni ze wszystkimi tego konsekwencjami. Po prostu pewnego dnia pies może nie być w stanie podnieść się ze swojego legowiska.

3. Układ moczowo-płciowy.

Zanik pałeczek kwasu mlekowego i w konsekwencji nawracające stany zapalne pochwy. Kolejny problem-atrofia cewki moczowej, pochwy i mięśni dna miednicy. W konsekwencji nietrzymanie moczu, częstomocz (nie jest to to samo co nietrzymanie moczu), bakteryjne zapalenie pęcherza moczowego, wypadanie pochwy i macicy. Na skutek nieprawidłowego metabolizmu wapnia często dochodzi do kamicy nerkowej.

4. U psów dochodzi często do przerostu sutków. U suk jest problem co najmniej niejasny. W chwili obecnej dominuje pogląd jakoby estrogeny miały działanie teratogenne i przyczyniały się do rozwoju raka sutka, a zatem kastracja suki zapobiega rakowi sutka. Od pewnego jednak czasu słyszy się już co prawda jeszcze ciche, ale coraz wyraźniejsze głosy, że jest dokładnie odwrotnie. Że estrogenu działają protekcyjnie zapobiegając rakowi sutka i świadczą o tym badania prowadzone w USA.

5. Skóra.

Na skutek spadku ilości kolagenu skóra staje się cienka, mało elastyczna, podatna na skaleczenia i infekcje. Dochodzi również do zaburzeń czynności gruczołów łojowych ze wszystkimi konsekwencjami dla szaty psa z łysieniem na czele.


Pod rozwagę :!:

Re: reagowanie psów na cieczki

: 09 maja 2009, 20:10
autor: Grzyb333
No. Wreszcie jakieś dowody na poparcie mojego punktu widzenia, że kastracja jest okaleczeniem, a nie ratunkiem dla naszych psiaków.