Strona 3 z 3

Re: kot na naszą chorobę?

: 05 wrz 2011, 08:25
autor: Ala57
Nasza Pyśka ma 16 lat i jest psychoterapeutką Ikat.jej mruczenie jest kojące a wymuszanie delikatnego głaskania(straszna z niej pieszczocha)uspokaja .Myślę,że robiła specjalizację w kardiologii bo ratowała mojego męża kiedy zasłabł:objęła go łapkami i zagladając w oczy tak strasznie krzyczała,że nie pozwolila mężowi odlecieć.Kiedy oboje uspokoili się kotka sprawiała wrażenie worka pelnego luźnych kości i spała po tej akcji kilkanaście godzin.

Re: kot na naszą chorobę?

: 05 wrz 2011, 14:52
autor: Cinimini
Ala57, potwierdzasz moją wiarę w to, że kociaki to niezwykłe istoty :)

Re: kot na naszą chorobę?

: 06 wrz 2011, 09:00
autor: -Ania-
To się przyznam, że ja przeżyłam coś podobnego kilka lat temu, miałam bardzo masywne krwawienia i gdy mama z tatą wynieśli mnie z łazienki i położyli na tapczanie, nasz kot wskoczył na mnie i zaczął mnie usilnie lizać po twarzy, rękach, przygryzać moje palce, żebym całkowicie nie odleciała. Przy tym miauczał jak szalony, deptał (czego nigdy nie robi) i nie chciał przestać. Ja byłam półprzytomna i pamiętam to jak przez mgłę, ale wiem z relacji bliskich. Działo się to około 30 minut zanim nie pojechaliśmy do szpitala.
Tam wiadomo - przetaczanie krwi i długie tygodnie na sterydach.

Ania

Re: kot na naszą chorobę?

: 06 wrz 2011, 14:23
autor: Artur M
Natomiast nasz kocurek był nianią naszego dziecka. Igor-nasz kocur jako pierwszy powiększył stan naszej rodziny, Marka przyjął jak małego kociaka. Spał z nim w łóżku, a raczej czuwał nad jego bezpieczeństwem. Dosłownie informował nas gdy Marek budził się z drzemki, gdy zapłakał pierwszy był dzisiaj. Marek ma już 6 lat i do dzisiaj Igor śpi z nim w łóżku, asystuje w zabawach, zazdrosny jest o naszego psa ;)