Strona 2 z 3

Re: kot na naszą chorobę?

: 22 kwie 2007, 11:47
autor: Nelka-bez-lizaka
ja mam 2 koty, 2 psy, fretke, 4 myszoskoczki;]... I też choruje

Re: kot na naszą chorobę?

: 22 kwie 2007, 22:20
autor: Grześ
Kajunia_14 pisze:ja mam 2 koty, 2 psy, fretke, 4 myszoskoczki;]... I też choruje
Przedawkowałaś?
Moja córcia ma rybkę ale od niedawna. W dzieciństwie mieszkałem na wsi. Zwierząt zatrzęsienie i to różnych: pieski, kurki, króliki, krówki, kotki, świnki... e chyba też przedawkowałem.

Re: kot na naszą chorobę?

: 23 kwie 2007, 10:06
autor: madziula
ja od zawsze ma pieski i niestety, na mnie tez trafilo

Re: kot na naszą chorobę?

: 28 lip 2007, 15:21
autor: Angels79
Rowniez i ja mam kota a raczej juz drugiego, a CD sie ze mna zaprzyjaznil :lol:
Choc nie ukrywam ze lekarze maja rozne teorie. Moj ostatnio mi mowil, ze naukowcy (chyba z kanady) stwierdzili ze po czesci za nasza chorobe odpowiadaja bakterie ktore sa w lodowkach :lol: hiehie

Re: kot na naszą chorobę?

: 28 lip 2007, 20:35
autor: Aniijjaa
O bakteriach w lodówkach też słyszałam jako przyczyna naszych chorób.

Ja chyba też przedawkowałam ze zwierzątkami :roll:

Re: kot na naszą chorobę?

: 20 sie 2007, 19:22
autor: Angels79
Ja mialem kota, rybki, myszki i szczurka. :lol: Tez choruje. Choc moze mialem za malo kotow w domu? :lol: :lol: :lol: teraz tez mam tylko jednego choc moze w mojej glowie mialczy drugi :lol:

Re: kot na naszą chorobę?

: 29 lip 2008, 20:30
autor: Shadowka
moja kicia mnie nie leczy, ale super jak zaczyna się ból a ona kładzie mi się koło brzucha i grzeje :D nie muszę się bawić w termofory i takie tam :)

Re: kot na naszą chorobę?

: 29 lip 2008, 21:29
autor: Cinimini
Ja uwielbiam jak moja Kicia kladzie mi sie na brzuchu i ruwnomiernie mruczy ... bardzo mnie to uspokaja ... uwielbiam moja Kiciusie :razz:

Re: kot na naszą chorobę?

: 21 wrz 2008, 22:42
autor: Ania406
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Coś w tym jest Żabusia, mój kot ulubione miejsce ma własnie na żyle wodnej, która biegnie pod naszym ogrodem. Przesiaduje tam o każdej porze roku :) Kładze sie tez na brzuch i szyję/głowe - miejsca, które najczęściej mnie bolą. To samo aplikuje mojej mamie :) Chociaż mój drugi kot wydaje sie być zupełnie niewrazliwy na żyły wodne, ale też nie daje sie brać na ręce, a na kolana wszedł mi 3 razy w ciagu swojego 7 letniego życia (za to śpi kolo mojej głowy na poduszce, a ja cierpie na okrutne bóle głowy w zasadzie codziennie, więc moze jednak coś w tym jest:) )
co do psów to też różnie - jedna moja suczka zupełnie lekceważy żyły wodne i moje stany chorobowe, druga natomiast absolutnie nie odstępuje mnie na krok kiedy bardzo źle się czuję. próbuje polizać, trąca nosem, włazi na kolana (a waży 40 kg :P ), czasem po prostu kładzie sie u moich stóp, albo bokiem koło mnie i tak leży dopóki ja nie wstane. Trudno więc powiedzieć, że jest na to reguła, ale przecież "lecznicze" właściwości zwierząt to nie nowość :) Zajmowałam sie animaloterapią przez czas jakiś i myślę, że sam kontakt ze zwierzęciem- kot, pies, mysz, czy kanarek- wystarczy by pomóc. Nie wyleczą Crohna, ale zmienią nastrój, a to dużo daje :)
A tak dla ciekawych- delfinoterapia - badania nad wykorzystywaniem delfinów do terapii dzieci cierpiących na choroby psychiczne i fizyczne, rozpoczęli w latach 70-tych amerykańscy naukowcy i neuropsychiatrzy z Uniwersytetu w Miami. Metoda ta polega na zabawach dzieci z delfinami, w czasie, których mali pacjenci wykonują określone ćwiczenia ruchowe. W czasie tych zabaw wiązki ultradźwięków emitowane przez delfiny przenikają przez ludzkie tkanki powodując drobne korzystne zmiany w zniszczonych komórkach. Delfiny ciekawi u człowieka wszystko, co odbiega od normy np. protezy czy też nowotwory i tam właśnie wysyłają swoje ultradźwięki regenerując zniszczone komórki. Podczas zabawy z delfinami zwiększa się też u człowieka wydzielanie endorfin, czyli naturalnych substancji produkowanych przez przysadkę mózgową. Endorfiny zmniejszają odczucie bólu, głodu, ułatwiając oddychanie, wpływają na termoregulację oraz wydzielanie się różnych hormonów. Efekt terapii okazał się rewelacyjny, udało się pomóc ponad 15 tys. dzieci :D

Re: kot na naszą chorobę?

: 24 paź 2008, 23:48
autor: Artur M
Emil 24 zmień lekarza.
;)
Ale jako stary CUdak i hodowca kotów syberyjskich zalecam ci obcowanie z kotami, oczywiście najlepsze rezultaty dają koty z mojej hodowli :wink:

Re: kot na naszą chorobę?

: 09 lut 2010, 14:47
autor: Kotkaa
ja koty mam od dzieciństwa i nie pomogło :D
pozdrawiam:)

Re: kot na naszą chorobę?

: 09 lut 2010, 21:58
autor: Artur M
Ale i nie zaszkodziło ;)
Koty rewelacyjnie rozładowują nasze stresy, te związane z chorobą również ;)

Re: kot na naszą chorobę?

: 03 wrz 2011, 15:44
autor: taloca

Re: kot na naszą chorobę?

: 04 wrz 2011, 21:15
autor: Artur M
Mi moje sierściuchy pomagają w trudnych chwilach.

Re: kot na naszą chorobę?

: 04 wrz 2011, 22:38
autor: Cinimini
Ja ostatnio 'użyłam' mojego kota w trakcie ataku kamicy nerkowej. Położyłam się na brzuchu, a kota na nary i pomogło...a może to jednak Ketonal ;). Tak czy owak jego mruczenie pomogło mi się uspokoić.