Strona 3 z 3

Re: Bioenergioterapia

: 10 sty 2011, 21:43
autor: maggie0278
Nic dodać nic ująć w poście Żabusi .

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
No może tylko dodałabym od siebie, że moje córka jak choruje tak chorowała - ale 3 lata - mniejszy staż mamy :wink:

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
dodałabym jeszcze izopatię i akupresurę. Całą resztę też przetestowałam.

Re: Bioenergioterapia

: 10 sty 2011, 23:01
autor: Piciu
Podpisuje pod postami Żabusi oraz maggie.
Choruje od 12 lat, stosowałem zioła Ojca Klimuszki, przeszedłem drogą bioenergoterapie którą uważam za pasożytowanie na chorych -, zioła z Indii oraz Australii, zioło z Amazonii, terapie marchewkową i Bóg jeden wie co jeszcze, bo testowałem wiele tego na sobie z mizernym efektem , niektóre tylko jeszcze pogarszały mój stan.
Oczywiście umiarkowane picie tradycyjnych ziół nie zaszkodzi ,jak melisa, delikatna mięta, rumianek czy pokrzywa , wszystko oczywiście umiarkowanie z rozsądkiem.

Miejmy tylko nadzieje, że postęp medycyny będzie tak szybki ,że doczekamy rozwiązania naszych przypadłości w postaci skutecznych leków.

Re: Bioenergioterapia

: 11 sty 2011, 01:14
autor: Natuśka
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Bingo! :wink:
Mi lekarz co mnie diagnozował powiedział, że jak mam kasę wydawać na "CUDownych uzdrowicieli" to lepiej żebym wpłaciła na Caritas :razz:

A tak nawiasem mówiąc: przeszłam przez BICOMY i wahadełka, uzdrawiające herbatki pite pod presją rodziny, rewelacyjne działanie ciecierzycy (tyle, że trzeba sobie ranę zrobić np. na nodze :mad: i tego typu pierdy i co? :lol:
Ciecierzycy nie wykonałam, bo wtedy to już przegięli, zwolenników wyśmiałam i szczerze? Tak też robię, gdy słyszę o kolejnych szamanach... :neutral:

W sumie te wszystkie energie itp. - jak kto woli. Dla mnie to siła perswazji :wink:
Już wolę promieniowanie monitora, gdy jestem na Forum, niż nie wiadomo jakie diabelstwo :razz:

Re: Bioenergioterapia

: 11 sty 2011, 06:50
autor: Ala57
Powinnam wydrukować wasze posty dla mojej mamy,która uważa ,ze ja nie probuję sobie pomoc tylko wierzę lekarzom.Byłam ze dwa razy u bioenergoterapeuty i to za nim zachorowałam na CU poczułam dużą "ulgę"w portfelu-to tyle.

Re: Bioenergioterapia

: 11 sty 2011, 15:51
autor: CatAnn
Natuśka pisze: Już wolę promieniowanie monitora, gdy jestem na Forum, niż nie wiadomo jakie diabelstwo :razz:
I tego się trzymajmy :)

Też kiedyś próbowałam takich dziwów, ale według mnie to sensu nie ma. Oczywiście wszystko kwestia wiary i efektu placebo - wtedy może. Ale samo działanie dla działania?
W to nie wierzę.
A poprawianie sobie humoru czy odstresowywanie mamy w pigułce, spędzając tutaj czas ^^