OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Dyskusje dotyczące zatrudnienia, pracy itp.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Tomy » 06 lut 2010, 10:20

Aż strach się odezwać, ale co tam, zaryzykuję :)

Myślę, że nie można znowu przeginać w drugą stronę. Ktoś, kto jest na rencie MOŻE, ale NIE MUSI pracować. Renta czasowa z definicji jest po to, aby podreperować zdrowie na tyle, aby móc wrócić do swojej normalnej pracy. Nie jest po to, aby w tym czasie dodatkowo pracować. Mało tego, wykonywanie pracy może przeszkadzać w leczeniu i w efekcie opóźniać uzyskanie dobrych rezultatów.

Od strony formalnej, to chory płaci składki ubezpieczeniowe i w ten sposób już sobie wykupił to świadczenie, więc państwo nie robi mu żadnej łaski, ani on państwa nie okrada jeżeli dostaje rentę - należy mu się jak psu buda. To, że świadczenie to jest bardzo niskie i zmusza do pracy w czasie przeznaczonym z definicji na leczenie, to już jest inna kwestia i też nie zawiniona przez chorego. Mam na myśli ciągle rentę czasową na podreperowanie zdrowia - w naszym przypadku na osiągnięcie remisji.

Krótko mówiąc, można zachęcać chorego do podjęcia jakiegoś zatrudnienia w czasie pobierania renty, pod warunkiem, że nie szkodzi to w leczeniu, ale kompletną przesadą jest robienie komuś zarzutu z tego, że jest na rencie i dodatkowo nie pracuje.

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 06 lut 2010, 10:29

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: milko » 06 lut 2010, 14:13

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Całkowicie jasne :) Zgadzam się z Tobą w 100%. Tylko zaskoczyła mnie trochę możliwość pracy z niezdolnością do pracy ;), nie wiedziałam że ten przepis można obejść.
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Nie, nie dano mi takiej możliwości. Musiałam złożyć rezygnację.
To była prywatna uczelnia więc zaproponowano mi możliwość uczęszczania jako wolny słuchać, jednakże musiałabym płacić pełne czesne, a nie miałabym prawa podejścia do zaliczenia... Zostałam pół roku na lodzie.
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Żabuś, nie jestem tego pewna. Z racji tego że mam rentę przyznaną głównie ze względu na chor Hirschprunga, no i co za tym idzie wyłonioną stomię. Właśnie dlatego odpada mi cała masa zawodów - takich, w którym wymagane są badania sanitarne. Żaden stomik nie przejdzie ich pozytywnie... W opinii Med. Pracy jesteśmy "brudni"

[ Dodano: 06-02-2010 ]
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Misia, jeśli to aluzja do mnie to wiedz, że się mylisz. Nie bujam w obłokach i konsultowałam się z lekarzem, co do możliwości podjęcia studiów. NIE WIDZIAŁ przeciwwskazań. Niestety, jak się okazało lekarz Med. Pracy (czyli Twój "doradca zawodowy") miał na ten temat inne zdanie... Dlaczego, napisałam powyżej. I wcale nie uważam aby był to sprawiedliwy przepis.
A w odpowiedzi na pytanie w czym problem powiem Ci, że w tym iż przez błędy i niedociągnięcia innych zaczynam je od 3 lat! I nie ma w tym ani grama mojej winy.
A studia były zaoczne, 2 weekendy w miesiącu, więc nie co tydzień. A do biura nikt mnie nie przyjmie z wykształceniem średnim jeżeli nigdy wcześniej tego nie robiłam.
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Olimpijka

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Olimpijka » 06 lut 2010, 18:18

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Hehe... No coz, mi szkoda byloby pieniazkow, ktore juz utopilam. Koncze juz ten kierunek, bo jestem na 3 roku, a dopiero teraz pracowalam w tym i jednak wiem, ze nie planuje swojej przyszlosci w zawodzie. Licencjat nie mialby dla mnie znaczenia, bo mialabym w planie magisterke i poszlabym i tak w innym kierunku po to, aby rozszerzac sobie horyzonty.
Mamy po prostu inne zdanie i tyle.

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 06 lut 2010, 18:27

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Olimpijka

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Olimpijka » 06 lut 2010, 18:50

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
No tutaj sie zgodze. Nigdy nie mialam w planie zrobic papierka, siedziec w domu, zbijac baki i ciagnac rente :razz:
Na razie szukam pracy, ktora da mi satysfakcje. Teraz wiem, ze jednak wole prace w terenie niz za biurkiem, a koncze wlasnie rachunkowosc i contolling :razz:

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: milko » 06 lut 2010, 19:23

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Nie bardzo można nie iść do pracy... Z czegoś jednak trzeba żyć, bo na "gratyfikacje" ZUS jednak nie ma co liczyć ;) Ale ogólnie masz rację, sama nie rozumiem ludzi którzy studiują tylko po to, by uzyskać "papierek"
Ja zawsze wiedziałam co chcę robić, miałam plany... niestety kilka miesięcy życia na zawsze mi to uniemożliwiło.
A renta w moim wypadku, to czysty przypadek ;) Gdyby nie namówił mnie na nią lekarz rodzinny, pewnie do dziś nie przyszłoby mi to nawet do głowy.
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 06 lut 2010, 19:30

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Tomy » 06 lut 2010, 22:22

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Tak, tylko zauważ, że w międzyczasie toczyła się dyskusja i była mowa nie tylko o ludziach młodych, pobierających renty socjalne.
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Jak wyżej. W tym wątku rozmawiamy nie tylko o młodzieży. A jeżeli nawet chodzi tylko o młodzież, to oczywiste jest, że sama składek nie płaci, ale jest przecież w systemie ubezpieczeniowym, do którego składki wpłacają jej rodzice, więc nic u mnie sensu nie traci :wink: [cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Hehe, wiesz Żabusiu, jest takie powiedzenie : "Nie ucz ojca... itd" :wink:
Ja nie mieszam żadnych pojęć. Byłem na świadczeniu rehabilitacyjnym, byłem i na rencie. Oba świadczenia wygrałem z ZUS-em w sądzie pracy. Kilka lat temu, jak to była jeszcze nowość, to tłumaczyłem obszernie tu na forum i również Tobie na PW (jak jeszcze nie byłaś specjalistką) jak to się robi, aby wygrać z ZUS-em. Więc umówmy się - niczego nie mylę. Tutaj nie ma żadnej wiedzy tajemnej. Świadczenie rehabilitacyjne jest ograniczone czasowo i jeżeli w tym czasie nie osiąga się stanu pozwalającego na powrót do pracy, to dostaje się rentę. Cała filozofia.

Żeby się nie rozpisywać powiem w skrócie, że poprzedni post napisałem, żeby trochę przyhamować Wasze (a szczególnie Misi) zapędy, bo wydźwięk z nich był taki, że jak ktoś bierze rentę lub inne świadczenie a nie pracuje w tym czasie dodatkowo, to jest leń, oszust, złodziej i powinien oddawać państwu to, co łaskawie mu dało. Czyli przegięcie do bandy. Jest to odczucie jakie po przeczytaniu tych ostatnich postów powstaje. Więc mówię, hola dziewczyny, nie zapędzajcie się tak, bo ktoś na rencie, to jest przede wszystkim człowiek chory, który ma prawo i obowiązek spokojnego kurowania się, a nie żaden radziecki stachanowiec, który musi wykonać 300% normy. Czas na rencie jest przede wszystkim po to, aby się podleczyć, osiągnąć remisję, a nie po to, aby latać za pracą.

Sam to ćwiczyłem, to wiem co mówię. Przy identycznym leczeniu, kiedy pracowałem, przez rok nie było żadnej poprawy, jak poszedłem na świadczenie rehabilitacyjne, czyli zero zrywania się codziennie rano do pracy, to natychmiast była poprawa i wejście w remisję i potem rok renty w celu utrwalenia remisji i teraz ona trwa już kilka lat. Chodzenie do pracy bardzo często przeszkadza, uniemożliwia lub wydłuża czas osiągnięcia remisji. I o to głównie mi chodziło, aby odpowiednio postawić akcenty.

Mówiąc najkrócej - nie przeginajcie dziewczyny, bo efekt u odbiorców osiąga się wtedy dokładnie odwrotny.

Olimpijka

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Olimpijka » 06 lut 2010, 22:38

Tomy pisze:Sam to ćwiczyłem, to wiem co mówię. Przy identycznym leczeniu, kiedy pracowałem, przez rok nie było żadnej poprawy, jak poszedłem na świadczenie rehabilitacyjne, czyli zero zrywania się codziennie rano do pracy, to natychmiast była poprawa i wejście w remisję i potem rok renty w celu utrwalenia remisji i teraz ona trwa już kilka lat. Chodzenie do pracy bardzo często przeszkadza, uniemożliwia lub wydłuża czas osiągnięcia remisji. I o to głównie mi chodziło, aby odpowiednio postawić akcenty.
Identycznie jest u mnie. Poszlam do pracy w czasie brania sterydow i byla "niby" remisja, ale ciagle cos jednak sie dzialo. Jak tylko przychodzil dzien wolny, weekend, urlop, czyli odpoczynek czulam sie doskonale.
Tutaj sie wiec zgodze co do rent i zasilkow rehabilitacyjnych. Spokoj, spokoj i jeszcze raz spokoj to podstawa wchodzenia i utrzymania remisji - moje zdanie.

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 07 lut 2010, 00:12

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1162
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Tomy » 07 lut 2010, 01:51

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Niczego sobie nie dopowiadam
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Wygląda na to, że lepiej jednak się nie odzywać.
Jak w znanym powiedzeniu, nasze punkty widzenia, zależą od różnych punktów siedzenia, czyli od różnych naszych doświadczeń, od tego co przeżyliśmy. Ja patrzę na sprawę ogólnie. W naszych chorobach jeżeli już, to w zdecydowanej większości możemy liczyć na świadczenia czasowe, najczęściej renty jedno lub dwuletnie. Wszystko co chciałem powiedzieć to to, żeby w pierwszej kolejności skoncentrować się na osiągnięciu remisji, a do tego potrzebna jest całkowita laba, czyli wolne od pracy w znaczeniu wychodzenie z domu. I po tym czasie problem się rozwiązuje, bo wraca się do swojej normalnej pracy.
Oczywiście, jeżeli ktoś ma taką sytuację, że musi być na rencie stałej, wtedy musi ustawić się do problemu inaczej, ale ja mówiłem o tym, co nas spotyka najczęściej, czyli zaostrzenie - remisja.

Poza tym, to chyba intencją tego wątku było, aby zachęcić ludzi do pracy w czasie pobierania świadczeń, aktywizować ludzi, żeby mimo tego nieszczęścia, które ich spotkało, coś robili. To teraz popatrz Misiu jaki efekt osiągnęłaś. Jak ja bym był tym młodym, którego tak dzielnie aktywizujesz, to mnie by to bardziej przestraszyło niż zachęciło. Bo w perspektywie miałbym taki obraz, że jak by mi się gdzieś noga powinęła w tych moich staraniach, to wtedy przychodzi Misia lub ktoś podobnie groźny i mówi: "oddawaj gagatku kasę, bo nie zasługujesz na pomoc". Więc taki zainteresowany mówi sobie od razu: "A dajcie wy mi wszyscy razem święty spokój, obejdzie się bez łaski".
Powiesz - wrażenie? Tak, ale nie bezpodstawne. Nasze życie w większości opiera się na wrażeniach, na subiektywnym odbiorze jakiejś treści, a nie na chłodnym analizowaniu faktów.
Misiu, "twarda jest Twoja mowa". Taką mową ludzi się do czegoś nie zachęca a wręcz odwrotnie. Daj to sobie w końcu kobieto powiedzieć :)

[ Dodano: 07-02-2010 ]
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
No właśnie, trzymajmy się tematu, a temat zadałaś taki:
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Piszesz wyraźnie, że "wszystkim osobom" i "pracy komukolwiek", a teraz zmyślasz, że chodziło tylko i wyłącznie o osoby młode :wink:
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
No wiesz, równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, że niesmacznym jest, że twierdzisz publicznie na forum, że nie odróżniam świadczenia rehabilitacyjnego od renty. Zdziwiło mnie to bardzo, bo właśnie sądziłem, że pamiętasz jak to było i kto komu rad udzielał. I tylko w tym kontekście to napisałem. Jeżeli to jakoś uraziło Twoją jak najbardziej zasłużoną i równie wielką dumę Specjalisty, to bardzo przepraszam. Ale żeby to tez sprawiedliwie ocenić, to Ty jako pierwsza użyłaś w dyskusji nieprawdziwego argumentu, że ja nie odróżniam w/w pojęć. Więc z pretensjami zacznij od siebie :)
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Ja już w tym temacie się wypowiedziałem. Mam nadzieję, że jasno przedstawiłem i zargumentowałem swoje racje. Na tym mój udział w tej dyskusji zakończę. Nie będę dalej "ewaluował wątku niepotrzebnie" (cokolwiek by to nie znaczyło, ja tego robił nie będę) :razz:

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 07 lut 2010, 09:58

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: obyty.z.cu » 07 lut 2010, 11:49

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
czasem takie studiowanie to spelnianie marzen,
taka terapia i nadzieja, ze jak sie ukonczy te studia to i minie choroba.
Jednak nie zawsze sie to udaje...
Wylicznie tu komus , ze bierze pieniadze i studiuje, a pozniej nie pracuje, bez wchodzenia w to czemu tak jest ,
to troche tak, jakby mowic .bierze drogie leki za ktore placi panstwo (podatnicy) i nie wyleczyl sie,
wiec od razu domniemanie, ze napewno nie stosowal sie do przepisanej mu terapi itd...
Innym te leki by sie nie zmarnowaly,lepiej by je wykorzystali.
To brzmi jak teoria spisku.
Poza tym, czesto jest tez tak, ze mlodzi ludzie "ida" na studia bez wyraznie ukierunkowanego swojego pomyslu na zycie,
licza, ze na studiach sprawdza sie i odnajda swoje miejsce.
Mlodzi, ktorzy wiele lat borykaja sie z choroba chyba nie zawsze sa az tak praktyczni,
co zreszta czesto tu widac .chocby w temacie > jakie zawody wyklujacza choroby.
Czytajac ten temat ma sie czasem taka mysl, ze piszacy tu chorujacy traktowani sa jako naciagacze, a chyba tak nie jest.
Powolywanie sie na wlasne doswiadczenia nie zawsze jest adekwatne do innych ludzi...

I tak na koniec,pisanie ze to takie troche naciaganie PEFRONu,ze innym te pieniadze bardziej by sie przydaly to moze i prawda.
ALE....czy ktos tu sie zastanawial ile pieniedzy wkladaja rodzice na swoje dzieci ,
bez zastanawiania sie czy to sie oplaci czy nie,
czy dzieciaki te pieniadze sporzytkuja dobrze, ....
a w przypadku chorych dzieci, to juz calkiem rodzice wydadza wszystkie pieniadze,
aby tylko dzieciaki mogly czuc sie lepiej,nawet gdy z gory wiadomo, ze to tylko na krotka chwile.
Jaka roznica wiec miedzy tymi pieniedzmi a PEFRON ?
chyba tylko taka, ze te wydaja urzednicy sami ustalajac jakies przepisy.

Chory ma troche inna psychike niz zdrowy.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Misia

Re: OT z "Możliwość pracy z całkowitą niezdolnością..."

Post autor: Misia » 07 lut 2010, 12:01

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

ODPOWIEDZ

Wróć do „Sprawy Pracownicze”