Strona 3 z 3

Re: Łaknienie na poziomie zera.

: 22 paź 2008, 22:55
autor: zuzia
ja w ogole nie mam apetytu. nawet glod niespecjalnie czuje..
co prawda teraz musze jesc, bo karmie piersia, wiec troche sie zmuszam, ale gdyby nie to, to mogłabym nie jesc..

Re: Łaknienie na poziomie zera.

: 04 gru 2008, 00:46
autor: servesa
Mój synek ma 1,5 roczku i podejrzenie nzj. Nie ma w ogóle odruchu głodu ani pragnienia. Z tego powodu nawet głowę chcieli mu przebadac, ale okazuje sie powoli, że to jelitka. Mam jakies tam sposoby, aby go nakarmic, ale wszytsko baaaardzo opornie idzie. Mam nadzieje, że kiedyś to minie, że jak bedzie starszy to wytłumacze mu i jakoś damy radę, bo narazie jest cięzko :smutny:

Re: Łaknienie na poziomie zera.

: 09 gru 2008, 19:20
autor: Walker
Ja przy CU, w zaostrzeniu, mam całkiem niezły apetyt - z wyjątkiem dni w których mam biegunkę, wtedy bywa, że przez cały dzień nie mogę zjeść prawie nic. Poza tym, jak zauważyłem apetyt tracę przez leki, zwłaszcza salofalk w dużej dawce po kilku dniach zażywania potrafi we mnie wywołać prawdziwy jadłowstręt :(

Re: Łaknienie na poziomie zera.

: 09 gru 2008, 19:54
autor: obyty.z.cu
ech,
po tylu latach chorowania wiem, ze to jest tak...nie jesz to boli..jesz to tez boli..jesz sterydy- tyjesz..nie jesz i masz zaostrzenie chudniesz....w sumie wg mnie jest tak...po co sie przejmowac czyms,co jest nieunknione..jejsc trzeba...najlepiej stosujac dobra diete...ta podawana w J-elicie na stronie glownej jest dobra....ale tak naprawde...to liczy sie urozmaicenie...trzeba sie zmusic oczami....ja polubilem gotowanie...i to chyba najlepsze wyjscie ! wtedy wiesz co mozesz ,a co nie..proste prawda ?

Re: Łaknienie na poziomie zera.

: 11 gru 2008, 17:42
autor: krolik224
Ja to najchętniej jadłabym tylko mandarynki, cytryny i dużżżżżżo słodyczy, natomiast o kanapkach na śniadanie czy o normalnym obiedzie nie ma mowy, wogóle nie ciągnie mnie do takiego jedzenia :cry: