Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Artykuły naukowe związane z NZJ (zawsze pamiętamy o podaniu autora i źródła kopiowanego materiału).

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
psycholinka
Początkujący ✽✽
Posty: 58
Rejestracja: 12 gru 2007, 22:59
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: psycholinka » 17 mar 2009, 15:55

Witajcie,

Postanowiłam zamieścić tu efekty swojej pracy naukowej. Część z Was brała udział w moich badaniach stąd wpadłam na pomysł że może Was zainteresować co mi wyszło :-)

Tytuł pracy: Wybrane aspekty funkcjonowania osobowościowego i emocjonalnego chorych na nieswoiste zapalenia jelita

Dyskusja wyników

Hipoteza dotycząca różnic w poziomie sumienności pomiędzy grupą osób chorych i zdrowych nie potwierdziła się, natomiast zaobserwowano istotne różnice w wymiarze ekstrawersji i otwartości na doświadczenie. Chorzy mają istotnie niższy poziom ekstrawersji i istotnie wyższy poziom otwartości na doświadczenie w porównaniu do grupy kontrolnej. Niższy poziom ekstrawersji u chorych może wynikać z tego, że wymiar ten m.in. mierzy poziom aktywności, energii – a osoby chore, szczególnie w stanie zaostrzenia choroby (ale nie tylko), mają mniejszą ilość energii w porównaniu do osób zdrowych chociażby z powodu biegunek, które wyniszczają organizm, a dotyczą one 90,6% chorych na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Innym powodem niższego poziomu ekstrawersji w grupie osób chorych, może być izolacja społeczna jaka spotyka osoby chore przewlekle – częste wizyty w szpitalu (w tej grupie klinicznej średnia ilość hospitalizacji wyniosła 4,22 razy w ciągu trwania choroby, natomiast chorzy średnio chorują 5,81 lat, oznacza to, że średnio chory raz na rok, półtorej roku trafia do szpitala) czy bóle i biegunki, które mogą skutecznie zniechęcać do opuszczania miejsca zamieszkania. Myślę, że warto by było porównać te wyniki z inną grupą chorych – przykładowo z osobami z inną chorobą nieuleczalną np. łuszczycą, albo z chorobą przewlekłą, która w okresach remisji nie powoduje żadnych dolegliwości np. przewlekła choroba nerek; można by również porównać uzyskane przeze mnie wyniki z grupą chorych na celiakię lub jersiniozę – są to choroby dające podobne objawy i trudno je rozróżnić od nieswoistych zapaleń jelita; dowiedzielibyśmy się, czy obniżony poziom ekstrawersji jest charakterystyczny dla chorób przewlekłych w ogóle czy może ma związek z chorobami przewlekłymi układu pokarmowego. Wg autorów kwestionariusza NEO-FFI to poziom neurotyczności jest związany z objawami chorobowymi, natomiast w moim badaniu istotnych różnic w poziomie neurotyczności pomiędzy grupą zdrowych i chorych nie odnotowałam.
Uzyskany wynik, że osoby chore mają istotnie wyższy poziom czynnika otwartość na doświadczenie jest pozytywnie zaskakujący. Osoby o dużej otwartości są ciekawe zjawisk zarówno świata zewnętrznego, jak i wewnętrznego, oraz mają życie bogatsze pod względem liczby doświadczeń i przeżyć. Otwartość najbardziej ze wszystkich cech NEO wiąże się ze zdolnością do myślenia dywergencyjnego i kreatywnością. Osoby otwarte są niekonwencjonalne, skłonne do kwestionowania autorytetów, niezależne w sądach i nastawione na odkrywanie nowych politycznych, społecznych oraz etycznych idei.
Kwestią zastanawiającą i zmuszającą do refleksji jest fakt, że w niniejszym badaniu okazała się istotna różnica w poziomach ekstrawersji i otwartości na doświadczenie pomiędzy grupą chorych a zdrowych, a wg Costy i McCrae są to jedyne z wymiarów osobowości, które nie mają związku ze zdrowiem fizycznym (i psychicznym) jednostki. Być może jest tak, że te różnice nie wynikają z faktu bycia zdrowym czy chorym, a z innego czynnika, którego nie udało mi się w tej pracy uchwycić. Inną kwestią jest liczba badanych w grupie klinicznej – 36 osób, być może badanie, w którym wzięłoby udział więcej osób, dałoby inne wyniki.
Okazało się również, że nie ma różnic pomiędzy grupą chorych na wrzodziejące zapalenie jelita grubego i chorobę Leśniewskiego – Crohna, a grupą zdrowych w zakresie stosowanych stylów zaradczych w sytuacji stresowej. Przypomnę, że w instrukcji pytałam o to jak się zwykle zachowują w stresującej sytuacji. Być może wyniki byłyby inne, gdybym zastosowała wersję B kwestionariusza COPE, która mierzy strategie zaradcze w sytuacji choroby, bo na co dzień do walki z codziennym stresem i chorzy i zdrowi stosują takie same strategie. Można by jako grupę kontrolną wziąć ludzi również chorych, np. na grypę czy zapalenie płuc, aby porównać stosowane strategie do walki ze stresem w sytuacji choroby nieuleczalnej i choroby, którą można wyleczyć.
Najbardziej interesujące wyniki dotyczą emocjonalności chorych na nieswoiste zapalenia jelita. Chorzy istotnie częściej niż zdrowi wskazywali w tekście emocję strachu. Można wywnioskować na tej podstawie, że ta emocja jest im bliższa – chorzy mają większą gotowość do jej rozpoznawania oraz ma ona u nich wysoki stopień dostępności. Prawdopodobnie wynika to z tego, że osoby chore na nieuleczalną chorobę częściej doświadczają strachu, lęku niż osoby zdrowe; może to także być (pośrednio) wynikiem liczby hospitalizacji – wykazano korelację pomiędzy liczbą hospitalizacji a częstością wskazywania emocji strachu, chorzy którzy często leżą w szpitalu mierzą się z faktem, że ich stan jest poważny, w takiej sytuacji trudniej uruchomić mechanizmy chroniące przed informacją, że jest się chorym nieuleczalnie i pojawia się strach. Chorzy z mojej grupy klinicznej należą do grupy osób, które dobrze wiedzą z jakim niebezpieczeństwem i z jakimi trudnościami wiążą się nieswoiste zapalenia jelita, a wynika to z następujących powodów. Osoby które zgłosiły się w odpowiedzi na ogłoszenie zamieszczone forum dla chorych na NZJ, lub były testowane w Zakrzowie w większości były członkami stowarzyszenia chorych na NZJ oraz aktywnymi uczestnikami, lub nawet moderatorami tej platformy internetowej; już samo zapisanie się do społeczności internetowej skupiającej tylko osoby chore na NZJ świadczy o większej świadomości chorych. Tylko jedna osoba z grupy klinicznej nie poddawała się w trakcie testów żadnemu leczeniu, tylko miała nadzieje na wyleczenie w wyniku diety marchewkowej. Wszyscy pozostali mieli dostęp do jedynego podręcznika dla chorych na NZJ w Polsce (dostępny tylko na tym forum lub dla członków stowarzyszenia) oraz do najnowszych wyników badań, które co kwartał jako członkowie Stowarzyszenia „J-elita” otrzymują pocztą. Konkludując – prawie wszyscy chorzy dobrze wiedzieli na czym polega ich choroba i jakie niesie ze sobą powikłania (jednym z najbardziej niebezpiecznych jest rak) dlatego też myślę, że także i z tego powodu częściej niż inni doświadczają emocji strachu.
Kolejną kwestią jest odnalezienie w tekście „Historyjki” większej ogólnej liczby emocji niż osoby zdrowe. Myślę, że fakt ten jest efektem potwierdzenia hipotezy o podwyższonej wrażliwości emocjonalnej chorych na nieswoiste zapalenia jelita (warto by to było sprawdzić na innej grupie klinicznej). Poza tym chorzy wskazali w tekście więcej stanów, które nie są emocjami, niż osoby zdrowe; myślę, że to też może być wynikiem nadwrażliwości emocjonalnej, ale także efektem problemów z nazywaniem emocji, z etykietą. Zdarzyło się, że chory napisał na marginesie, tam gdzie było miejsce na nazwanie emocji „nie mógł wytrzymać” albo „coś dziwnego”. To, że chorzy na nieswoiste zapalenia jelita częściej niż zdrowi błędnie nazywali emocje, też z tego wynika, np. zamiast strachu pisali smutek. Te wyniki mogą być sygnałem niskiego poziomu inteligencji emocjonalnej w zakresie rozpoznawania własnych emocji. Kolejnym potwierdzeniem może być fakt, że chorzy istotnie częściej niż zdrowi zaznaczali w eksperymencie „Historyjki” emocje nietypowe, czyli takie, których nie wygenerowali sędziowie kompetentni, rozwijając tę myśl dalej - takie o których można powiedzieć, że ich tam nie było.
Konkludując temat emocji u chorych na nieswoiste zapalenia jelita można z całą pewnością powiedzieć, że są oni pod tym względem różni od osób zdrowych - ich myślenie o emocjach jest nieco inne. Myślę, że uzyskane wyniki sugerują, że chorzy na NZJ inaczej lub nadwrażliwie interpretują stany emocjonalne. Nasuwa się pytanie, co oni wiedzą o emocjach? Skoro mają trudności z nazwaniem doświadczanych stanów emocjonalnych, a jak już je zauważą, to nie potrafią nadać im właściwej etykiety oraz dostrzegają emocje tam gdzie ich nie ma, to jaki to ma wpływ na ich codzienne życie? Myślę, że te dane powinny być poddane dalszej weryfikacji empirycznej.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: obyty.z.cu » 17 mar 2009, 16:44

psycholinka pisze:wykazano korelację pomiędzy liczbą hospitalizacji a częstością wskazywania emocji strachu, chorzy którzy często leżą w szpitalu mierzą się z faktem, że ich stan jest poważny, w takiej sytuacji trudniej uruchomić mechanizmy chroniące przed informacją, że jest się chorym nieuleczalnie i pojawia się strach.
psycholinka pisze:Konkludując temat emocji u chorych na nieswoiste zapalenia jelita można z całą pewnością powiedzieć, że są oni pod tym względem różni od osób zdrowych - ich myślenie o emocjach jest nieco inne. Myślę, że uzyskane wyniki sugerują, że chorzy na NZJ inaczej lub nadwrażliwie interpretują stany emocjonalne. Nasuwa się pytanie, co oni wiedzą o emocjach?
psycholinka pisze: jaki to ma wpływ na ich codzienne życie?
Bardzo ciekawe spostrzezenia, pewnie dlatego ja unikam szpitala i robie wszystko by leczyc sie w domu.Stad tez pewnie wieksza swiadomosc choroby i szukanie sposobow na jej ciagle poznawanie,szukanie "wzorcow" albo "regul" u innych chorych, jako szukanie pomocy.
No i kwestia bolu, czesto to on nami rzadzi,on ogranicza nasze myslenie.
Jestesmy zmuszeni na branie lekow zawsze,wiec i nasze myslenie ciagle tu sie kreci, czy mi szkodza, czy pomagaja, jakie maja skutki uboczne, czy moge brac inne leki na wspolistniejace choroby.
Nawet w remisji ciagle myslimy o chorobie.
Pewnie wiec dlatego jestesmy nadwazliwi i ustosunkowani na odbieranie swiata przez pryzmat naszej choroby i probach dostosowania sie do zycia z tym balastem.

Z drugiej strony, problemem naszym jest tez to, ze ludzie zdrowi nie rozumieja naszych chorob.Dla nich biegunka jeden dzien to wielki problem , ale tez w takiej kategori nas odbieraja, ze po zaostrzeniu jestesmy zdrowi, trudno im zrozumiec, ze bez lekow zyc juz niemozemy (niewszyscy,bo kolezanka z forum w remisji lekow niebierze).
To nas wlasnie dzieli od psychiki ludzi zdrowych,my akceptujemy nasza chorobe, ale tez przez jej pryzmat ogladamy swiat i na nim zyjemy.

Prawda jest tez pisanie o strachu,niby duzo wiemy o chorobie, ciagle sie jej uczymy, jestesmy przygotowani na jej ciagle niespodzianki, ale, gdy pojawiaja sie jakies nowe "dolegliwosci" to troche panikujemy strachem.Sadze, ze to jednak takze wynika, z
brakiem "szybkiego" i latwego dostepu do lekarzy specjalistow.
Przeciez tak naprawde, aby dostac skuteczna szybka pomoc trzeba sie polozyc na oddziale w szpitalu i to takim, gdzie potrafia leczyc nasza chorobe.
Ten strach wiec po czesci jest strachem przed brakiem kompetentnej pomocy, ile razy tu piszemy , ze nas boli i wariujemy z bolu albo powiklan. Strach nasz ma niejedno imie,
o naszych "wpadkach" biegunkowych w sferze obyczajowosci i akceptacji zewnetrznej lepiej nie pisac.

Emocje, tu tez jest ciekawie,to, ze czasem nieumiemy nazwac tego co czujemy, czesto wynika z naszego "wstydu", ktory zaglusza normalne emocje.
Pewnie, inaczej tez z tymi emocjami jest u osob dlugo chorujacych, ktorzy o swojej chorobie poinformowali bliskich, swoje towarzystwo, czesto wspolpracownikow.
Wtedy jest wiekszy komfort dla chorego, wiec i jego emocje sa zblizone do normalnych...
powiedzmy zdrowych ludzi i ich okreslen emocji.
Ludzie poczatkujacy w tych chorobach, czesto nawet niezdajacy sobie sprawy, ze sa takie choroby, zupenie inaczej reaguja,wiecej u nich wstydu, niepotrafia okreslic co sie z nimi dzieje, wiec i nie umieja tego nazwac.

Ciekawe jednak, jak by wygladaly takie badania u osob, ktore nie maja kontaktu z J-elita czy tym forum,ze nie wspomne o dostepie do internetu.
Czesto bywajac w poradniach, czy lezac w szpitalu,przekonujemy sie jak tacy ludzie malo wiedza o chorobie,biorac pod uwage, ze lekarze niewszyscy potrafia i chca przekazac chocby podstawowe wiadomosci o niej....Czesto wychodzac ze szpitala, sa przekonani ze sa juz zdrowi,nawet im nikt nie podal namiarow na poradnie i koniecznosc kontroli,
liczac na to ze zalatwia to lekarze rodzinni.Ci jednak, jakze czesto nie sa do tego przygotowani.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: exa » 17 mar 2009, 17:16

super! psycholinka.....fajnie, że o tym pomyślałaś....
szczególnie ważny jest ostatni fragment..
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: ewkunia » 17 mar 2009, 18:13

Ja mam pytanie techniczne- kim byly osoby 'zdrowe' z Twojej pracy? Niecierpiące na żadną chorobę(cud;p) czy nie na CU/CD. Jeżeli to jakoś wynika z txtu, wybaczcie niedopatrzenie:)
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
Szybkielvis1981
Początkujący ✽✽
Posty: 225
Rejestracja: 09 mar 2009, 19:39
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: Szybkielvis1981 » 17 mar 2009, 20:58

Zgadzam się z wynikami tej pracy. Ja wstając rano mam zazwyczaj świetne samopoczucie i dobry nastruj ale tylko przez pare minut do pierwszej wizyty w toalecie. Widząc ogrom morza czerwonego już nie chce mi się wychodzić z domu i myśleć o reszcie dnia.
Co nas nie zabije to nas wzmocni!

psycholinka
Początkujący ✽✽
Posty: 58
Rejestracja: 12 gru 2007, 22:59
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: psycholinka » 18 mar 2009, 19:12

Osoby zdrowe - osoby nie mające żadnej choroby przewlekłej (w tym alergie) ani o podłożu psychosomatycznym.

Awatar użytkownika
Kropelka
Początkujący ✽✽
Posty: 115
Rejestracja: 05 lip 2008, 18:20
Choroba: CD
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: Kropelka » 03 kwie 2009, 20:25

bardzo ciekawe :)
"Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem."

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: obyty.z.cu » 03 kwie 2009, 22:42

Moje uwagi z otrzymanych emaili i PW oraz z zyciowych dyskusji w poczekalniach:
psycholinka pisze:w tej grupie klinicznej średnia ilość hospitalizacji wyniosła 4,22 razy w ciągu trwania choroby, natomiast chorzy średnio chorują 5,81 lat, oznacza to, że średnio chory raz na rok, półtorej roku trafia do szpitala
Moze w wiekszych miastach, w mniejszych jak u mnie,1 x na 5 lat to jakas potrzeba.
Szpital, nie garnie sie do ostrych leczen, a co dopiero do leczen zaostrzen.
Liczy sie kontrakt NFZ i on wyznacza kogo warto przyjac !

u mnie wyglada to tak, im dluzej sie choruje, tym wiecej umie sie reagowac na zaostrzenia....a szpitala unika sie ile mozna !
Tu troche inne spojrzenie na szpital, wypis szpitalny jest bardziej potrzebny do orzeczen ZUS niz do tego co chce chory, chory szpitala sie boi i unika go.
Im osoba starsza tym takie spojrzenie mocniejsze, mlodsi, malo do mnie pisali, u nich wiecej strach i nieumiejetnosc radzenia sobie z choroba brala gore.
psycholinka pisze: chorzy którzy często leżą w szpitalu mierzą się z faktem, że ich stan jest poważny, w takiej sytuacji trudniej uruchomić mechanizmy chroniące przed informacją, że jest się chorym nieuleczalnie i pojawia się strach.
Z moich doswiadczen-opisow mi znanych, wychodzi, ze ludzie sie boja, ale nie choroby, ale jej konsekwencji ! szczegolnie dla rodziny, dzieci itp.
psycholinka pisze:w większości były członkami stowarzyszenia chorych na NZJ oraz aktywnymi uczestnikami, lub nawet moderatorami tej platformy internetowej; już samo zapisanie się do społeczności internetowej skupiającej tylko osoby chore na NZJ świadczy o większej świadomości chorych.
psycholinka pisze:Konkludując temat emocji u chorych na nieswoiste zapalenia jelita można z całą pewnością powiedzieć, że są oni pod tym względem różni od osób zdrowych - ich myślenie o emocjach jest nieco inne. Myślę, że uzyskane wyniki sugerują, że chorzy na NZJ inaczej lub nadwrażliwie interpretują stany emocjonalne
Opis co to jest stan emocjonalny by sie bardzo przydal !!
Ktos kto dlugo choruje i nauczyl sie tej choroby,wie, ze sa rozne jej stany, i wiele zalezy od psychiki,stanu organizmu,itp.
Znaczy to tyle, ze potrafi rozrozniac przyczyny i tylko od tej osoby zalezy jak do tego podchodzi.
Tzn. jedni przedkladaja swoje zdrowie ponad inne "tematy". inni uwazaja, ze wazniejsza jest rodzina i im wiecej mozna im pomoc tym lepiej, a stan ich zdrowia schodzi na dalszy plan.

Tak czytajac te opracowanie, sadze, ze zostalo one opracowane w wiekszym miescie, duzej aglomeracji,bo brak mi w nim, tego , co w mniejszych miejscowosciach sie liczy.
No i tego, ze na prowincji brak jest mozliwosci edukacji w temacie choroby, a lekarz to jedyne żródło wiedzy o niej.Jednak w jego interesie jest , by to on tworzyl "liste" dostepnych procedur.

W zwiazku z tymi uwagami, uwazam, ze temat pracy nalezaloby poglebic o wspomniane uwagi.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
junior
Początkujący ✽✽
Posty: 336
Rejestracja: 14 paź 2006, 17:54
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Starościn/Kraków
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: junior » 05 kwie 2009, 16:55

Wyniki ciekawe, choć szkoda, że mało osób wzięło udział w badaniu
Why So Serious?!

http://promocjozercy.pl/ - Najlepsze promocje zebrane w jednym miejscu!

Czy te oczy mogą kłamać?

psycholinka
Początkujący ✽✽
Posty: 58
Rejestracja: 12 gru 2007, 22:59
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: psycholinka » 06 kwie 2009, 12:31

Nic już nie da się pogłębić bo praca już dawno obroniona :-)

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: exa » 06 kwie 2009, 18:31

tylko gratulować i ewentualnie uczcić należy :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: MałaMi » 07 kwie 2009, 14:23

fajny pomysł na pracę:) Gratuluję:)
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

Awatar użytkownika
makika83
Początkujący ✽✽
Posty: 309
Rejestracja: 26 sie 2008, 15:35
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Świecie
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: makika83 » 08 kwie 2009, 08:57

gratulacje i można by rozwinąć tą pracę. dziwi mnie tylko, że przy tak małej próbie pozwolono Ci wykazywać jakiekolwiek wyniki badań - no bo teoretycznie mogłaś wśród chorych wybrać grupę wykazującą się małą empatycznością (?) lub po prostu miałaś w grupie więcej mężczyzn, którzy rozróżniają mniej uczuć niż kobiety (skutek wychowania w takiej, a nie innej kulturze). i nie do końca zgadzam się z wynikami.
owszem - jest większa świadomość, raczej dotyczy każdej jednostki chorej na cokolwiek - warunek jest tylko taki, żeby osoba chciała się leczyć.
mamy też większą paletę odczuć i z pewnością częściej odczuwamy strach, ale wątpię, byśmy mylili smutek ze strachem (chyba, że coś źle zrozumiałam). chętnie przeczytałabym całą pracę, bo nie znam chociażby "Historyjki" :)

pozdrawiam
dla każdego życie ma co innego

Asamax 3x 1000mg

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7788
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: obyty.z.cu » 08 kwie 2009, 20:48

makika83 pisze:mogłaś wśród chorych wybrać grupę wykazującą się małą empatycznością (?) lub po prostu miałaś w grupie więcej mężczyzn, którzy rozróżniają mniej uczuć niż kobiety (skutek wychowania w takiej, a nie innej kulturze).
:oops:
niewiem jak to zinterpretowac, ale czuje sie chyba niepewnie :roll:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: Wyniki mojej pracy naukowej dotyczącej Cu i CD

Post autor: MałaMi » 08 kwie 2009, 23:26

Oddzielając kobiety od mężczyzn trzeba by się było podeprzeć jakimiś badaniami, które wskazują na to, że mężczyźni rzeczywiście inaczej rozróżniają emocje.

Grupa była mało reprezentatywna, to prawda, ale myślę, że wystarczająca, żeby z tego wykresik procentowy zrobić:)
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

Zablokowany

Wróć do „NZJ - artykuły naukowe”